Poszedł facet ze swoim małym synkiem na basen.

Jak to na basenie, przez godzinę bawili się wyśmienicie. Pływali, ścigali
się i wygłupiali.

Po basenie przyszedł czas na prysznic, gdzie mały przeżył chwilę grozy,
ponieważ pośliznął się na mokrych kaflach.

Do nieszczęścia jednak nie doszło, gdyż synek w ostatniej chwili złapał ojca
za fiuta, unikając upadku.

Po zdarzeniu ojciec patrzy na małego synka i mówi:

- Widzisz synu? Poszedłbyś z matką, to byś się wypierdolił...



Warszawiak, Ślązak i Kaszub na wakacjach w Egipcie płynąc łódką wyłowili z wody gliniany dzban z dziwną pieczęcią. Złamali pieczęć, no i oczywiście z dzbana wyleciał dżinn.
- Dobra, uwolniliście mnie, to macie wasze trzy życzenia. Po jednym na każdego starczy.
Kaszub:
- Ja tak kocham Kaszuby... niech zawsze woda w jeziorach będzie czysta, ryb pod dostatkiem, a turyści porządni i bogaci.
Dżinn:
- Nudnawe życzenie, ale jak chcesz. Zrobione.
Warszawiak:
- Wybuduj dookoła Warszawy ogromny mur, żeby odgrodzić moje miasto od reszty tego zacofanego kraju i żeby żadni wsiowi mi tu nie przyjeżdżali.
Dżinn:
- OK. Zrobione.
Ślązak:
- Powiedz mi coś więcej o tym murze.
Dżinn:
- No, otacza całe miasto, jest betonowy, wysoki na kilometr i szeroki na trzy kilometry u podstawy. Mysz się nie prześliźnie.
Ślązak:
- To nalej wody do pełna...