Cytat Zamieszczone przez dobrus Zobacz posta
Silnik o prehistorycznej konstrukcji, wtrysk fullgroup, głośny, ciężki,paliwożerny i wcale nie mocny.
Jak sam stwierdziłeś 'prehistoryczna konstrukcja' - wg mnie warta zachowania, bo dobra i prosta była. Pół bańki kilometrów przejeżdżała. Dziś już nie ma takich silników. Wtrysk fullgroup może i tłoczył hektolitry paliwa, ale tłoczył je bez przeszkód przez cały żywot silnika, nie jak dzisiaj piezokryształy w śmierdzacym VW TDI, które po 120 tysiącach dają taką dawkę, że topią się tłoki a wymiana sześciu kosztuje 12 koła. Albo z wałkiem rozrządu zrobionym z rurki jak w M57, który pęka. Poczekajmy jeszcze chwilę, kiedy to obecne 'sztandarowe' F01 z takim np. 4,4 biturbo przejedzie swoje w niemcach i trafi do uboższej części Europy i taki entuzjasta nowości kupi sobie trzyletnie F01 myśląc, że ma nowe, zajebiste auto, a za miesiąc podczas wizyty w warsztacie dowie się, że ma olej w dolocie i za naprawę musi wyrzygać np. 40 dychy. A to dopiero początek katastrofy.
Patrząc np. na to, ile to ma mocy, gdzie ma umieszczone turbiny i ogólną jakość wykonania dzisiejszych produktów produkowanych przez korporacje chcące zarabiać góry pieniędzy na sprzedaży guwna, daję mu 100 tysięcy bezawaryjnej jazdy, a potem się zaczyna.

Nie mówię rzecz jasna, żeby robić sobie za meblami tajny ołtarzyk z m30 i bić mu tam pokłony będąc wysmarowanym czekloadą, ale sens ładowania kasy w ten, czy podobny kloc ( fuckin' M70 :D ) jest. Warto podtrzymać ideę, z którą kiedyś tworzono rzeczy. Miały być dobre i służyć długo, po to, żeby było w pytę. Teraz jest po to, żeby nabijać kiermanę jakiemuś grubemu bucowi, a taki przeciętny szary użytkownik nic nie robi, oprócz robienia na nową furę, bo ta, co kupił 2 lata temu już się wysrała, a poza tym był już lifting i nie można jeździć starym. Społeczeństwo konsumujące.

Kiedyś, jak kupowałeś BMW, Merca albo VW, to chociaż miał 10 lat, dalej się toczył. Jeśli coś się zepsuło, to z reguły była to jedna rzecz. Albo silnik, albo skrzynia, albo zawias. Dziś jak się sra, to wszystko naraz. Pzyjechał do warsztatu Touareg. V10 TDI. Marzenie wielu. Pan dał za niego 60 koła, kredyt sobie wziął. Lat wóz miał niewiele, może 4. Nowe, rzec można. Coś mu skrzynia szarpała, jak się wyraził. Problemy z odpalaniem, jakieś komunikaty od strony zawieszenia. Raz sztywne, raz leży. Diagnostyka komputerowa. Wtryski leją ( przypominam, 2k pln jeden :D) Skrzynia do roboty, bo się sterowanie zużyło... Aha, no i rozrządzik jeszcze. Za samo usprawnienie tego plastikowego trupa musiałby zostawić 2/3 jego wartości. Przebieg 160 tysięcy. A kredycik trzeba spłacać. No, i Touarega zabrał komornik po kilku miesiącach postoju przed warsztatem...
Jakbym miał M30B35 z przebiegiem 160 tysięcy, to bym go wystawiał na Allegro jako 'stan kolekcjonerski, dla konesera, pasjonaty i pasjonata' i pisał, że 'jeszcze z dziesięc lat pojeździ bez problemu'. Tylko tym razem to by była prawda.

Reasumując - warto robić dobre remonty w tamtych autach, nie tylko silników. Za 15 lat będziesz mógł się śmiać w twarz prawie całej reszcie społeczeństwa. Jak jeszcze będzie ropa rzecz jasna :D

Wczoraj kumpel pokazał mi coś takiego, w nawiązaniu do tych tradycjonałów. Co prawda Audi, ale dooooobre.

http://www.youtube.com/watch?v=LO0mv8Rdx6w