Miałem przypadki uszkodzeń alternatorów od odpalania aut na pracującym silniku. Dużo zależy od jakości przewodów.
Jak są cienkie przewody np z supermarketu lub stacji to nic nie grozi od tego ale jak są konkretne to nie zalecam.
Najlepiej jest zapiąć kable na zgaszonym silniku i dopiero wtedy odpalać. Poczekać z 20 minut aby się podładował padnięty aku. Zgasić auto, rozpiąć przewody i dopiero wtedy próbować odpalać. To jest najbezpieczniejsze. Inne metody na własne ryzyko.

Ja mam takie przewody że mogę na zgaszonym silniku odpalić busa bez akumulatora. Tylko z mojego aku i samych przewodach. Zapięcie takich przewodów i odpalanie auta na pracującym silniku naprawdę grozi uwaleniem alternatora. Przeważnie diesle odpalam i nie ma problemu ale zawsze zgaszony silnik. Dwa razy robiłem alternator chłodzony wodą jak w m62 tylko że w w220. Poleciał bo właściciel ma firmę przewozową z busami i sam sobie uszkodził. Nikomu nie życzę takich napraw. Koszta to raz, czas to dwa i nerwy wyjmującego to 3.