Dlatego właśnie jestem przeciw takiej jeździe w mieście.
Pisałem o tych pieszych, którzy wchodzą pod koła będąc przekonanymi, że kierowca zatrzyma się w miejscu, bo oni mają pierwszeństwo.
Kiedyś pod szkołą, na świeżo posypanej śniegiem jezdnię wyszedł mi pan ze znakiem stop i wyprowadził dzieci. Jechałem busem, załadowanym po dach (ok. 2,5 tony towaru) i zatrzymałem się w środku przejścia, mimo, że jechałem 40. Wytłumaczyłem klientowi, gdzie ma ten znak sobie włożyć i od tamtej pory przeprowadza dzieci zgodnie z zasadami, jakie przytoczyłem wcześniej ;-)
Dobrze, że nikt nie ucierpiał(oprócz dumy tego pana).





Odpowiedz z cytatem