Przechodnie na przejściach giną z innych powodów. Mnie uczono jeszcze w przedszkolu, że jezdnia jest dla samochodów i nie wolno wyjść na przejście jeśli coś jest w zasięgu wzroku i sprawdzić to trzykrotnie.
Teraz uczy się, że pieszy ma na przejściu pierwszeństwo, więc się barany ładują prosto pod koła i jeszcze wygrażają, jak hamujesz z piskiem opon.
Oczywiście też jestem przeciw rażącemu przekraczaniu prędkości w terenie zabudowanym.
Wkurzające są jednak miejsca (dwupasmówki bez skrzyżowań i przejść) w tymże obszarze, gdzie ograniczenie jest tylko dla fotoradaru lub niebieskich ptaszków ukrytych w krzakach.





Odpowiedz z cytatem