dwie minuty po odpaleniu kiedy obroty spadają silnik zaczał jakby przebeirać i szykować się do wyłaczenia.
ojciec w pore dodał gazu i uratował sytuację (ja poleciał po dokumenty przed przejażdzką)
wsiadłem i trzymałem go przez 2-3min w zakresie 1,5-2tys i odpuscilem, obroty spadł do zera, ponowne uruchomienie, i znow chciał zdechnąć ale dałem mu 1,2obrotów trzymałem tak 5min. odpuscilem i trzymal juz normalnie od czasu do czasu ciut przebierając cylindrami. lekko wskazówka falowała co jakis czas.