Podbijam temat bo mam podobny problem co Kolega, który niestety odpowiedzi nie uzyskał albo się nią nie podzielił ;)

Od dobrych 5ciu lat mam z M60B40 raz, może dwa razy na rok problem który ostatnio się bardzo nasila i obecnie występuje po każdym odpaleniu. Silnik na zimno pracuje bardzo nierówno, nie chce się wkręcać, ma ciągłą czkawkę, która w ciągu ok. 30 minut kompletnie znika i motor zaczyna pracować normalnie.

Kiedy już się sytuacja normuje ale jeszcze nie jest dobrze, na 6 biegu przy 1000obr i gazie w podłogę wali jakby ktoś młotem pneumatycznym po plecach jeździł ;) Idąc dalej, są momenty podczas przyspieszania kiedy silnik na przemian odzyskuje pełną sprawność - może na pół sekundy - a potem znowu zamula i się trzęsie / nie ma mocy. Znamienne jest nagłe przejście ze złej pracy w średnią albo idealnie równą i spowrotem. Nie udało nam się ani razu problemu zdiagnozować jak występował, jedynie jak już silnik pracował dobrze - brak błędów.

Przepływka i sondy to raczej nie są - jedna co prawda jest strzelona (gazem na cały silnik steruje 1 sonda) ale miałem w tym aucie już kilka sond w tym nowe Boscha i nawet z nimi ten problem wystepował. Różnica między tym co było a tym co jest teraz jest taka, że teraz problem znika w trakcie jazdy, wcześniej się pogaraszał do momentu jak nie dało się jechać i trzeba było robić reset DME - jak ręką odjął ;)

Na gazie / benzynie to samo. Mi to śmierdzi zapłonem, jakby silnik nie wiedział kiedy dać iskrę. Czyli czujnik wałka, obstawiam jeszcze TPS? Tylko czemu po pół godziny wszystko chodzi jak w zegarku?

Może to być zbieg okoliczności ale wydaje mi się że problem jest powiązany z temperaturą oraz wilgotnością kiedy jest powyżej 0. Latem był święty spokój, na przestrzeni ostatnich lat najczęściej problem który dało się wtedy rozwiązać resetem kompa występował jak było mokro.