Panowie, uważam temat za zamknięty. Problem rozwiązany!

Chłopaki na serwisie zrobili kawał dobrej roboty:
- czyszczenie i płukanie sprężarki, zalanie odpowiednią ilością odpowiedniego oleju
- wymiana wymienionej sprężarki na moją oryginalną
- płukanie całego układu specjalnym środkiem (okazało się, że oleju w nim że hoo-hooo...)
- wymiana osuszacza (ale to było miesiąc temu)
- wymiana zaworu rozprężnego
- wszędzie gdzie były, wymiana oringów na nowe
- sprawdzenie szczelności, kontrola ciśnieniowa, próżniowa
- napełnienie czynnikiem 1200g
- test w upale 30 stopni przy otwartych przednich oknach: we wnętrzu komfortowo chłodno.

mój test praktyczny: 2 dni intensywnej jazdy, 800km.
Klima śmiga jak szalona. Wiatrak przy chłodnicy załącza się na 1 stopień, a ani razu nie musiał na drugi (nie wspominając o trzecim). We wnętrzu auta zimno: nastawy na 20 stopni, nawiew na 2. Powietrze aż oziębia kierownicę i ręce jak się przesadzi. Pies z tyłu zadowolony i mordkę trzymał vis-a-vis nawiewu 3 strefy non stop i nie dyszał. Jest OK.

Na początku wymiany zaworu był strach, że będzie prucie połowy deski kloz.. ee... rozdzielczej, ale okazało się, że panowie inżynierowie z Monachium wykonali swoją robotę dobrze. Zawór jest łatwo dostępny spod schowka pasażera. Wymiana to około 10 minut.
A największym sukcesem jest koszt... Myślałem, że mnie skasują za te wszystkie operacje, ale pozytywnie się zaskoczyłem.

Kluczem do zagadki okazał się zawór rozprężny, który zawieszał się w losowych okolicznościach w pozycji zamkniętej lub prawie zamkniętej. Klima słabła, ciśnienie rosło, aż czujniki rozłączyły układ. Zawór rozstał wymieniony na identyczny, nowiutki, z logo Egelhof oraz z logo BMW.

Teraz klima tak podaje, że można chłodzić piwo, gdyby dało się je przymocować do kratki nawiewu.