Nie wiem czy zauważyliście, ale 406 coupe, 7er, omega, astra czy małe Lancie to auta zupełnie z różnych segmentów i o różnych przeznaczeniach.
W założeniu, jeśli stać Cię na limuzynę to stać Cię też na adekwatny serwis do niej. W przypadku Rolls Royce, Lambo czy Ferrari serwis kosztuje po 20 tyś za głupią wymianę oleju, a są ludzie, którzy bez szemrania płacą.

To, że E38 jest już starszym modelem i przez to tanim w zakupie (w porównaniu z aktualnym), nie oznacza wcale, że serwisowanie takiego auta tak samo staniało. Bo gdyby tak było, to mielibyśmy np. wymianę uszczelki pod głowicą za 10 zł, a regeneracja klawiatur za 15 zł. A tak nie jest.

Poza tym, auta, które jeżdżą nierzadko szybko (wynika to z innego wątka, gdzie koledzy licytują się, kto jakie auto swoim 7er i w ile sekund wyprzedza), mają po 300tkm za sobą, po 15 lat ciężkich butów, kilka lat polskich dróg i niewiadomą ilość szybkich i nie zawsze fachowych napraw poprzednich lub nawet aktualnych ich właścicieli.. Zatem biorąc to wszystko pod uwagę, uważam, że te auta nie są jakoś szczególnie awaryjne.

Żeby dokładnie zmierzyć awaryjność E38 na tle konkurencji, należałoby testowe egzemplarze traktować tak samo, stosować tej samej klasy części naprawcze i dopiero po takich kilkuletnich testach wysnuć na tej podstawie wnioski.