Wybierałem się jutro do gazownika, bo w dlugi weekend zamkniete niestety.... może faktycznie niepotrzebenie to ruszałem. Miałem nadzieje, że samemu uda mi się to jakoś ustawić. Nie ruszałem tego na odpalonym silniku. Po prostu przekręcałem minimalnie, o dosłownie pół milimetra, zamykałem maske i dopiero odpalałem. Mimo wszystko NIEPOTRZEBNIE to ruszałem!



Ale powiem Wam, że poszedłem poobmacywać przewody przed chwilką, odpalam samochod, i ODZIWO, chodzi tak jak wcześniej. Jakby nic mu się nie stało. Wszystkie objawy zniknęły. Co może ew. nie łaczyc, i jak to zdiagnozować?