W moim wypadku zmiękł. Miałem całą historię naszej korespondencji. Napisałem mu, że wystwaię negatywa a skan korespondencji i zdjęcia przedmiotu wstawię w komentarzu jako linki, żeby każdy mógł ocenić kto wali w ch**a. Mam dostać od niego zwrot całej kwoty poniesionej na aukcję, w tym również koszty odsyłania reklamacji. Kwota w sumie śmieszna (aukcja = 24zł, oddać ma 33zł), ale mi bardziej chodziło o zasadę. Kupiłem u niego baterię do Nokii BLC-2. Napisane było, że bateria jest nowa, a dostałem... używaną. Odesłałem, obiecał wymianę po czym przysłał mi... ponownie tę samą (!!!) baterię. No to się wk******m :]





Odpowiedz z cytatem