Na zdjęciach wygląda naprawdę ładnie, napewno znajdzie się jakiś młody chłopak co wejdzie w taki szajs, no ale przynajmniej może jakiś "chętny" pierw przeczyta ten temat.
Moje zdanie jest takie, że jak się jedzie to na własną odpowiedzialność. Każdy może np. podjechać do auta 50 km, powiedzieć że zrobił 500 i liczyć na zwrot kasy. Nigdy nie wiemy na kogo trafimy - zwłaszcza jeśli nie jesteśmy u siebię. Ja wiem, że fajnie jest sobie pokozakować, ale np. mój wujek (chłop 120kg, były zapaśnik) miał podobną sytuację (akurat on chciał odebrać pieniądze za usługę) i skończył 1,5 metra pod ziemią. Więc naprawdę polecam kilka razy się zastanowić zanim będziemy wyczyniać jakieś cuda na nieznanym terenie (bo jaką masz pewność czy facet od którego chcesz kasę nie ma pistoletu czy chociażby noża za pazuchą - jeśli też masz to marne szanse, że zdążysz wyjąć pierwszy)





Odpowiedz z cytatem
