Leże :razz: :shock: 8/Zamieszczone przez tristeza
:) ;( :D
_____________________________________
Przyjeżdża sobie ziomek do Zakopanego no i pierwsze co robi to idzie do baru. Siadł przy ladzie i zamówił sobie browarka. Kelner podaje mu browar, on nawet nie zdążył umoczyć ust a ludzie wpadają nagle w panikę, pchają sie do drzwi i krzyczą - uciekajmy! uciekajmy! Gość nie wie wogóle o co chodzi no to sie przestraszył no i sam zaczął pchać sie do wyjścia no i przy okazji zapytał się jakiejś panny - ej! dlaczego my w ogóle uciekamy?! - ona na to - bo Czarny Baca zaraz przyjdzie, lepiej się zmywaj! Gościu dłużej sie nie zastanawiając wziął nogi za pas i uciekł razem z innymi. Na drugi dzień w przekonaniu że wszystko będzie OK postanowił znowu uderzyć do tego samego baru. Ponownie siada przy ladzie i zamawia swój ulubiony browar (Harnasia rzecz jasna). Ledwie zdążył wypić łyka a ludzie znowu wpadają w panikę i z krzykiem pchają sie do wyjścia. Gościu już wyraźnie zirytowany ta sytułacją pyta na cały głos - k**wa mać co się znowu dzieje?! Ktoś z tłumu krzyczy - Chłopie nie pytaj tylko lepiej stąd spie**alaj zaraz przyjdzie Czarny Baca. Gościu już nie wiedział co zrobić czy uciekać czy pić dalej tego browara wolał jednak nie ryzykować i tez uciekł. W drodze do hotelu jednak myśli: Jasna cholera jutro ide do tego baru i już bez względu na wszystko pije mój browar i niegdzie nie uciekam. No i rzeczywiście trzeciego dnia ten sam gościu ten sam bar ten sam browar. Ziomek usuadł sobie wygodnie przy barze i pije browara. Siedzi już z pół godziny i zadowolony nawet już zamówił sobie nastepnego. Myśli sobie - teraz to już luzik nic sie nie stanie, w końcu mam spokój i moge sobie sączyć browarka. Nie zdążył nawet jednak dokończyć mysli a tu powtórka z rozrywki. Ludzie wpadają w panikę, pchają sie do wyjścia tak że aż chcą się pozabijać. Gościu podbiegł do jakiegoś gnojka złapał go i pyta - Ej dziacieku powiedz mi dlaczago uciekacie?! - szczeniak mu odpowiada - bo bo bo bo zazazaaaraz przyjdzie CzaCzCzarny Bacccca! Gościu powiedział tak: a ja to pie**ole ZOSTAJE! Jak powiedział tak też uczynił nasz dzielny bohater. Minute później bar opustoszał a on został tam zupełnie sam i chodź odrobine przestraszony - delektował się swoim browarem. Mija 10 minut. Nagle rozlega sie huk. Do baru wchodzi dobrze zbudowany wysoki murzyn przebrany w góralski strój w prawej dłoni dzierży mężnie ciupagę. Otwiera "z buta" drzwi i od razu podchodzi do zlęknionego bohatera naszej opowieści, spycha kielon z browarem na podłogę a w jego miejsce wykłada na ladę to czym obdarzyła go matka natura (a ch*jnie go obdarzyła) po czym mówi: rób mi pałe leszczu! nasz zlekniony bohater pyta: ale jak to?! ja?! czemu?! ja nie umiem! po tym dostaje w twarz od mężnego murzyna który zwraca sie do niego: rób mi pałe ale to już! Gościu wystraszony juz totalnie postanawia zabrac sie do roboty. Robi swoje juz od około minuty po czym murzyn mówi do niego: chłopie ruszasz sie jak mucha w smole! RUCHY RUCHY! śpiesz się! Gościu już totalnie zlękniony pyta się: ale dlaczego mam sie śpieszyć? Murzyn odpowiada: Jak to k**wa dlaczego!? Bo Czarny Baca zaraz przyjdzie!
______________________________
Trzech facetów cale zycie zbieralo na wyjazd do Kenii, ale zbierali aż
tak, że jedli suchy chleb popijajac woda. No i w koncu uzbierali i wyjechali. Pewnego wieczoru jeden z nich mowi:
- Ej chlopaki, moze napijemy się wódki drugi mowi:
- Ok, super
a trzeci:
- ****a ja cale zycie prawie nic nie jem, nie pije po to, zebysmy
wyjechali! Zbieram na to, zebym mogl sobie pozwolic na zwiedzanie, na wycieczki!!! a wy wydajecie na wodke??? ja sie na to nie pisze! i obrażony poszedł spać.
No wiec tych dwoch poszlo, kupilo 2 flaszki, nachlali sie i wrocili do
domu.
Rano wstaja, patrza- nie ma trzeciego! Wychodza przed kwaterkę...
Patrzą... A tam leży krokodyl
- gruby, ogromny, piekny krokodyl z otwarta paszcza! Patrzą - a z tej paszczy wystaje glowa tego trzeciego. Stoja tacy na****ni, patrzą i jeden mowi:
- O staaaaaaarrrryyyyyy, na wooooodke sęęępiłłłłłł, a śpiwooorek toooo od Lacosty
_______________________________
Środek nocy, z baru wychodzi nawalony facet i chce iść do domu, jednak nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Pod barem stoi jedna taksówka, więc facet sprawdza swój portfel i wylicza że ma 15zł. Podchodzi więc do taksówkarza i pyta:
- Panie ile za kurs na Sienkiewicza?
- O tej porze to 20.
- A za 15 nie da rady?
- Za 15 nie opłaca mi się silnika odpalać.
- Panie niech Pan się zlituje, późno jest, zimno, ja jestem wcięty, do domu daleko.
- Facet spadaj i nie zawracaj mi głowy.
Więc nie było wyjścia facet poszedł na pieszo do domu.
Następnego dnia idzie ten sam facet ulicą i widzi długą kolejkę taksówek a na samym końcu kolejki stoi ten niemiły taksówkarz. Facet podchodzi więc do pierwszej taksówki i mówi:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- 20zł. - mówi taksiarz.
- Ja dam panu 50zł za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
- Spadaj zboku bo zaraz ci dowale.
Facet podchodzi do 2 taksówki: Ile za kurs na Sienkiewicza?
- 20zł. - mówi taksiarz.
- Ja dam panu 50zł za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
- Spadaj zboku bo nie ręcze za siebie.
Facet podchodził do każdej taksówki i sytuacja powtarzała się.
Podchodzi do ostatniej taksówki - tej z dnia wczorajszego z baru - i mówi do kierowcy:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- 20zł. - mówi taksówkarz.
- Ja dam panu 50zł za kurs ale pod warunkiem że ruszy pan powoli i pomacha do wszystkich swoich kolegów taksówkarzy.
_____________________________
98-letni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne. Lekarz pyta
go o samopoczucie, na co staruszek odpowiada:
Nigdy nie czułem się lepiej. Mam 18-letnią narzeczoną. Jest w ciąży
i wkrótce będziemy mieć syna...
Doktor myśli chwilę i mówi:
Niech pan pozwoli, że opowiem panu pewną historię:
Pewien myśliwy, który nigdy nie zapominał o sezonie myśliwskim,
wyszedł raz z domu w takim pośpiechu, że zamiast strzelby wziął ze sobą parasol.
Kiedy znalazł się w lesie, z krzaków wyszedł ogromny niedźwiedź.
Myśliwy wyciągnął parasol, wycelował w niedźwiedzia i wypalił. I wie pan co stało się potem?
Nie - odpowiada staruszek.
Niedźwiedź padł martwy jak kłoda.
Niemożliwe! - wykrzyknął staruszek. - Ktoś inny musiał wystrzelić!
I do tego punktu właśnie zmierzałem..
_________________________________
W knajpie do mężczyzny siedzącego przys toliku podchodzi, ledwie trzymając się na nogach, pijaczek z marynowanym grzybkiem na widelcu i bełkotliwie zagaja:
- Zjedz pan grzybka.
- Odejdź pan.
- No zjedz pan grzybka.
- Gościu, wracaj skąd przyszedłeś.
- No panie, zjedz pan grzybka !
Facet ma już dosyć użerania się z pijanym i dla świętego spokoju zjada grzybka. Na to pijaczek z ogromnym zdziwieniem:
- Iiiiii poszedł ??? A mnie trzy razy wrócił.....
__________________________________




:) ;( :D
Odpowiedz z cytatem