bez przesady koledzy, każdy by tak postąpił na moim miejscu... przynajmniej tak mi się wydaje :] a przy okazji miałem okazję poznać kolegę z forum razem z jego przeuroczą żoną i bardzo obeznanym w tematach motoryzacyjnych synem.
Także nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, oby jak najmniej sytuacji awaryjnych nas spotykało, a spotkania odbywały się w bardziej sprzyjających okolicznościach...

ps.
pozdrowienia dla Komado i jego rodzinki :D