To, że unikanie tankowania w sieciach Statoil i BP w naszym kraju kompletnie nic nie zmieni, wręcz przeciwnie, napcha portfele molochom i sprawi, że ceny paliw będą rosły dalej. Co do samych cen sprzedaż ma na tyle niewielki wpływ na cenę, że dopiero spadek popytu o kilkadziesiąt procent (nawet jednodniowy) zmusza rafinerie do obniżenia cen hurtowych. Np. wystarczy, że teraz przez tydzień będzie padało, większość robót stanie i to zadecyduje o tym, że paliwa stanieją nawet o 20-30gr ale to wtedy staje bardzo duża ilość prac i popyt na prawdę leci na łeb na szyje co jest w branży odczuwalne.
Rynek paliw jest dużo bardziej skomplikowany. Rynkiem nie rządzi benzyna lecz olej napędowy i to od niego zależą ceny pozostałych paliw. Bezpośredni wpływ na ceny mają:
- przewalutowanie, głównie dolar
- ceny giełdowe paliw nie tylko sama baryłka ropy
- rząd RP
- popyt (na samym końcu)
Powiedzcie co My malutcy tego świata możemy? Przeciętna firma transportowa lub budowlana w tym kraju, a w sezonie żniw średniej wielkości gospodarstwo rolne zużywają dziennie tyle paliw co większość z Was nie zużyje przez cały rok nie wspomnę o jakimś kierowcy Fiata Panda czy Bogdanie z bloków, dumnego posiadacza Golfa...
Ceny paliw rosną w sezonie letnim i g...no mają do tego wakacje czy kierowcy osobówek. Wtedy właśnie ruszają roboty budowlane, to napędza transport, swoje dorzuca intensywnie pracująca wieś i ich potężne maszyny. To właśnie sprawia, że ceny paliw idą bardzo mocno w górę. Oprócz tego bezpośredni wpływ co roku mają podwyżki podatków, których przy paliwach jest od groma.
Na tą chwilę baryłka mocno spada ze względu na słaby światowy popyt, ale aby spadła cena w Polsce na paliwa przede wszystkim musi wzmocnić się waluta!
Reasumując program miałby minimalny sens gdyby był prawidłowo przeprowadzonym, powszechnym ruchem społecznym a że samo dotarcie do 10% kierowców z których 3% posłucha z góry jest skazane na porażkę to cały temat staje się BEZ SENSOWNYM zawracaniem tyłka :)




Odpowiedz z cytatem