Adresuję tę wypowiedź do wszytkich KAWALERÓW MIECZOWYCH i zainteresowanych tematem.

Miecz przestał działać na kilka dni w lipcu ubiegłego roku, działał jednak nadal najwyśzy bieg nawiewu, więc auto jeżdżone w upałach schładzane było w ten sposób.

Kilka dni minęło i nawiew pojawił się z powrotem, mniej więcej w połowie prędkości czy skali pokrętła - NA STAŁE.
Czyli zawsze po zapłonie, bez względu na ustawienia pokrętła czy panelu. Nawiew włączony zawsze.

Pokrętło zostało wtedy tylko do otwierania nawiewów (pozycja początkowa) i maksymalnej prędkości - omijając jak sądzę opornicę.

Tak minął sezon, jesień i po kilku miesiącach auto zapadło w zasłużony sen zimowy. Wszystko nadal w granicach typowych objawów padajacego miecza.


Po przerwie zimowej auto dostało nowy prąd, przejechało się autostradą, sprężarka klimy wygenerowała chłodek i tyle.

Z nawiewów zionął niebieski dym i swąd (jak sądzę) żywicy w której siedzą rezystory.

Syf jakich mało. Miecz martwy, został tylko max. bieg dmuchawy nawiewów. Skonczyła się agonia trwająca od lipca, czyli typowo dla e32 - jeśli coś się ma zepsuć to daje o tym znać przez pół roku.


Zna ktoś przykład ZJARANEGO rezystora / opornicy nawiewu?

Z tego co widzę po aucie to na wietrzeniu się nie skończy.

Jakim cudem takie małe mosfety wygenerowały tyle syfu?