Ja już mam serdecznie dosyć tego biadolenia że powódź komuś zabrała dorobek życia. Ja rozumiem że ktoś mieszka w drewnianej chacie sprzed 100 lat wartej 25 tyś i ledwo wiąże koniec z końcem, ale takich ludzi jest jakiś znikomy procent, o ile nie promil. Zdecydowana większość ma mniej lub bardziej, ale normalne domy i skoro stać ich na utrzymanie tych domów, co jest wyraźnie droższe od utrzymania mieszkania w bloku (chociażby sezon grzewczy) to nie uwierzę że nie stać ich na wykupienie ubezpieczenia za kilak stówek rocznie (jak już wcześniej policzono, średnio kilkadziesiąt złotych miesięcznie). Ostatnio do ubezpieczenia samochodu zaproponowali mi za 70zł za rok ubezpieczenie mieszkania... Tak więc szczerze współczuję wszystkim, których ta powódź doświadczyła, z reszt ą sam byłem pomagać przy ratowaniu wałów w Krakowie przy Księcia Józefa i schroniska dla zwierząt, ale jak ktoś mi biadoli w TV że nie miał ubezpieczenia na dom, to mnie krew zalewa :] Bo tak na prawdę to są znikome koszta i 99,9% ludzi stać na taki "luksus"




Odpowiedz z cytatem