Ja w Krk prowadzę remonty budynków - w tej chwili rozdysponowanych mam ludzi na łatanie/zabezpieczanie przeciekających dachów i tp.
Zdjęć nie muszę pokazywać - sytuacja przelewowa jest ciężka, i to nawet gorzej niż wczoraj na rmf podawali.
Wczoraj byłem w Kurdwanowie na zalewanym budynku, potem przez pare godzin usiłowałem przedrzeć się do Huty - wbrew temu do "dementowali" w radiu, nie tylko most dębnicki był zamknięty, ale i most Wandy, droga nowohucką teżbyła potem zablokowana, bo na Powstańców Wlkp. pod przejazdem kolejowym zrobił się za głęboki basen na asfalcie.
W wielu miejscach Wisła już wczoraj miała ponad pół kilometra szerokości, i to nie jako rozlewisko, ale jako regularna rzeka.
Ciekawe widoki było koło M-1/Selgross - przez przelanie Wisły ze studzienek odpływowych zrobiły się fontanny na ok. 1.5-2.5m, nie wspomnę że wiele ulic zalało.
W nocy w Krk padł wał wiślany - wiele miejsc zalało dość mocno.
A w/g prognoz nie zanosi się na rychłą poprawę.
Acha - moi teście mieszkają w Piekarach koło Krakowa (gm. Liszki) - teściowa nocuje u mnie bo ma dom odcięty od świata, a wczoraj szwagrom wojsko przywiozło transport worków z piaskiem by sobie dom zabezpieczali.
Dzisiaj ja mam jedną budowę nieczynną (na Bieżanowie), bo nie jesteśmy w stanie tam dojechać przez przelanie Wisły, a i tak Bieżanów prawie cały pływa w wodzie.
____________________________
Ale z drugiej strony, moi rodzice mieszkają w okolicach Tarnogrodu - co do rzek to płynie u nas mała rzeczka, która źródło ma jakieś 8km wcześniej, a do Tanwii jest też kilka kilometrów, a dzisiaj całą wioskę zalało.
O dziwo przy największych dawnych zalaniach nigdy woda nie dochodziła do posesji, a teraz już zaczyna dom obmywać, a część wioski od rana już ewakuowali.
Nawet nigdy nie było stanu zagrożenia...
_____________________________
Po trzecie:
W łikend byłem u rodziców i w niedzielę w te ulewy wracałem do Krakowa, i tak jak zawsze trasę robię w jakieś 3:15-3:35godz., to tym razem jechałem do Krakowa 7godzin.
Najpierw w Kraczkowej koło Rzeszowa godzinę stałem bo krótko wcześniej 4 auta się rozpiepr.... - w tym bmw 750. Najgorsze to, że 2 były tak roztrzepane że nawet nie wiedziałem co to za marka - jak patrzyłem to nawet cinko-cinko nie poznałem.
Potem miałem na drodze pełno policji i straży, a woda była zaledwie 30cm poniżej asfaltu - jakbym po środku bajkowego pojezierza jeździł.
A wczoraj kuzyn jeżdżący tirem mówił mi że tam tylko ciężarówki jeżdżą, bo jest ponad metr wody na asfalcie.
Acha
W Krakowie dużym problemem jest też utrzymanie w miejscu barek rzecznych zablokowanych między mostami no i nowej budowanej kładki dla pieszych prezy moście Piłsudzkiego.
Choć z barkami jako jedna z opcji realnych, jest osadzenie na dnie (ale to ostateczność przed uderzeniem w most jakby cumy miały nie utrzymać).




Odpowiedz z cytatem