http://www.moto.wp.pl/gid,11183428,t...l?ticaid=18235
Wersja do druku
powiem ci ze takich passatow to mam pare dziennie. nawet ich nierobie bo niechcem, kolektory lepione tasmą izolacyjną i poxipolem , tarcze tylko do golenia starczą, nawet raz widzialem jak gosc mial jeden przewod wysokiego napiecia zrobiony z kabla od przedluzacza, a jak powiesz ze co pan odpier... to on grzecznie odpowiada "co pan pier..." :D opony najtansze i najlepiej jedna bo juz sie rozpadla, klocki najtansze, a olej superol, a gosc kase ma, 2 synkow jezdzi skoterkami po 3tys zl a on niestety niedolozy do auta bo lepiej pochwalic sie dla sąsiadowi ze przez rok w auta wsadzil 30zl..... a jak juz ktos jezdzi dieslem to i wszystko w aucie najtansze musi byc, niewiem moze to taka mentalnosc w bielsku ale juz mnie krew zalewa jak staram sie sprzedac cos dobrego i w dobrej cenia, przykladowo mam yokohame AC01 195/65r15 po 209zl a gosc zamawia debice furio po 200zl bo na debicy sie dobrze mu jezdzilo, i za cholere nieprzekonam ze robi glupio, ale sie rozpisalem.......... ale szlak mnie trafia jak starasz sie cos robic dobrze i fachowo
Krzywy święte słowa! Osobiście widziałem w warsztacie jak koleś sobie sam silnik przekładał a gazowników prosił tylko o podpięcie instalacji "na krótko" To co zobaczyły moje oczy serce nie zniosło. Usłyszałem od gazowników że oni się nie wtrącają. Klient chce - klient ma. Polak jest zdolny i wszystko na ostatnią chwilę. Klocki jak już ich nie ma, olej jak się wypali, opony jak są już łyse. Po co wydawać kasę - auto jeździ. A że potem kogoś zabije a przy okazji siebie to mało ważne. Dlatego przeglądy techniczne powinny być bardziej rygorystyczne aby złomy po ulicach nie jeździły stwarzając zagrożenie dla innych.
Krzywy dlatego ja mam jedna zasadę: "Nie próbuj zrozumieć ludzi bo sam zgłupiejesz"
Dobre i prawdziwe :DCytat:
Zamieszczone przez wiku
Mógł być to jakikolwiek samochód, vw, bmw, mercedes czy opel. Więc nie oceniajmy auta sam mam takiego passata ( oprócz auta służbowego ), mam go już z sentymentu, a auto jest maksymalnie dopieszczone i zadbane, wygląda jak nówka i dotyczy to lakieru jak i wszelkich podzespołów. Przykładowo komplet klocków przednich 190 zł, tarcze komplet 420 zł, kable wysokiego napięcia 210 zł, i ktoś może powiedzieć po co wsadzasz taką kasę w starego złoma, ale to mój złom i to jak on wygląda i jeździ jest moją prywatną sprawą. Co do gazu to też takowy mam i jeszcze nigdy nic nie działo się z instalacją, raz nawet przeładowałem ją bo wchodzi do niej 33 litry a ja zatankowałem 40 ( nie odbił zawór zimą ).
To teraz zobaczcie ile aut w Polsce jeździ na LPG a ile na samej benzynie . Biorąc pod uwagę zapłony aut z LPG i aut zasilanych tylko benzyną , to auta z LPG mają malutki udział w takich przypadkach. O wiele więcej zapala się aut bez LPG , tylko jak wybuchnie raz na pół roku jakiś stary passat z instalacją robioną u Zenka w szopie to wtedy jest wielkie halooo . Takie samo halooo jest wtedy , kiedy to w wypadku bierze udział auto marki BMW, a 99% reszty wypadków bez udziału BMW nie jest tak rozpowszechniana publicznie.
Chociaż nie lubie gazu to sie muszę zgodzić ... robią wielkie hallo a ja nigdy nie spotkalem sie z autem na gaz które by wybuchło czu się zapaliło, chociaz jak czasami myje jakieś trupy z lpg to sam sie dziwie jak to możliwe patrząc pod maskę...Cytat:
Zamieszczone przez bosman
Krzywy to niestety nie tylko w Bielsku... ten twoj kolo to i tak rozrzutnik bo nowki opony lyknal ;D ostatnio przyjechal jeden fura za 40tys i opony to se kazal z haldy wygrzebac :D ;D bo 3dni wczesniej szwagier tu lysolce wymienial :faint:Cytat:
Zamieszczone przez krzywy191
wracajac do tematu - smiech na sali... auto z lpg musi sie mocno palic i to z 20min zeby wybuchl zbiornik wiec zakladam ze ten passat stacje diagnostyczna jakies 5lat temu ogladal... lub pan diagnosta 5x banknoty ogladal :( smutne i niestety prawdziwe.
zbiornik lpg nie ma prawa wybuchnąć. Czasami cale auto potrafi sie spalic a zbiornik zostanie. Od tego sa zawory bezpieczeństwa. Chyba że się myle.... takie info dostałem od znajomego gazownika
W sumie to sie Robert troche mylisz, ale nie do końca.
Mój stryjek ma stację diagnostyczną w Opolskim. On jest przeciwnikiem LPG, troche z tego, że na szkoleniach i jakichś warsztatach dla diagnostów naoglądał sie relacji z takich wypadków.
Zbiornik potrafi huknąć, ale jeśli zawór bezpieczeństwa jest "wypięty" - najczęściej na życzenie klienta. Wtedy jak butla jest napełniona do pełna (ponad 95%, nawet 100% gazem) to już mamy klasyczną bombę.
Druga rzecz jak są już zgnite śruby i uszczelki montażu zaworu i manometru butli. Ze 3 lata temu w zimie w Krk na krak-gazie tankowałem auto (jeszcze nie beemka) i zawiesił mi się zawór - pracownik idiota dopiero jak po małej prawie kłótni dostał odemnie w pałe to z rezygnował z dotankowana auta pod kurek. Jeszcze się śmiał że dzień wcześniej się zesrał w gacie, bo niał volkswagena z niesprawnym zaworem i klientowi huknął zbiornik (wysadziło klapę bagażnika). jako przyczyna były przegnite śrubki mocowania zaworu i niesprawna uszczelka.
A wracając do mojego stryjka - to mi opowiadał troche historii, z których część juz nie pamiętam.
Ale np. gdzieś w Opolskim podjechał gość na badanie techn. i na analizatorze spalanie gazu wyszło źle, to diagnosta na prośbę klienta postanowił wyregulować - BUM - i w efekcie obaj do szpitala, auto na szrot, a w budynku w odległości ok. 40m przez brama wjazdowa na kanał okna w mieszkaniach się potłukły.
2) W Kędzierzynie pan w polonezie zatankował gaz do pełna i ruszył ze stacji. 300-500m dalej ktos go z tyłu stuknął i butla wystrzeliła i dzięki temu tylko, że wiózł jakieś blachy i je ustawił w pionie między bytlą a oparciem tylnej kanapy, jedynie czasowo ogłuchł.
(jeszcze kilka wydarzeń mi opowiadał, ale nie przytoczę bo by przekręcił jakieś fakty)
Inna historia jeszcze z 98r. - koło Zamościa ciotka mojego kolegi się spaliła w aucie (moja kuzynka była świadkiem naocznym). Jechała kobieta autem (golf) i wjechała pod tira. Od uderzenia butla lpg zerwała się z zamocowań i wypadła z auta i się potoczyła gdzieś tam do rowu (zawór zadziałał całkowicie prawidłowo - się zamknął i butla wypadła bezpiecznie, mimo że było jeszcze sporo gazu). Ale kobieta utknęła i nie mogła wysiąść a auto sie zapaliło.
Także teoria swoją drogą, a życie pokazuje że róznie bywa.
I teoretycznie LPg jest bezpieczniejsze od benzyny, bo jak jest nieszczelność to gaz się rozpręża i natychmiast wyparowuje i jeśli nie ma iskry to nic się nie powinno stać. Benzyna natomiast wycieka i zachlapuje wszystko na swej drodze, także jeśli nie od razu to po jakiejś chwili się może przerodzić w pożar.
Acha - ostatnio jak byłem na zmianie oleju, to jeden z tamtejszych mechaników się śmiał, że jego kolega był na zmianie parownika w swoim aucie.
Gaziarz oczywiście przystąpił do regulacji :razz: z papierosem w pysku !!
I tu śmieszne, że był jakiś wyciek gazu, gaz się zapalił i był ładny płomień na ok. 0.5m . ów właściciel auta żekomo zaproponował że wyłaczy auto, ale gaziarz zabronił że niby to cug płomienia może wstecznie zassać do butli, "a wtedy jak pierd.... to się nie zdążymy nawet zes...rać" No i czekali ponad pół godziny z 2 gaśnicami w rękach.
Hubertus, aleś się rozpisał..... :faint:
Generalnie wszystko, o czym napisałeś, to opis patologii, a nie rzetelnie serwisowanej instalacji.
Patologia to coś złego co występuje w małych grupach, niestety to co opisał kolega powyżej to juz nie jest patologia tylko dzień powszedni, zauważ ile osób po założeniu gazu (tylko na tym forum) ma jakieś problemu!?. Dobry gaziarz to juz na wage złota... no i właściwie nikt nie wie czy są, ktoś tam słyszał, ktoś tam wyczytał na forum ale nikt na oczy nie widział :)Cytat:
Zamieszczone przez sylwekk
Chwilunia :]Cytat:
Zamieszczone przez Hubertus7er
A ile po polsce jeździ złomów ze spruchniałymi przewodami paliwowymi i nie żadko poskręcane drutami bo opaski akurat nie było pod ręką. To też nie jest zjawisko marginalne :]
Nie dam sobie wcisnąć gloopt promowanych w większości przez ludzi, którzy nigdy nie mieli gazu. :razz:
Nie dajmy sie zwariować. Takich przypadków opowiedzianych przez wujka można mnożyć na pęczki również o autach jezdżacych na Pb. Często te opowieści są przebarwiane by podkręcic dramaturgie sytuacji (przez dziennikarzy i media też)
Ps' Zabrońmy używania wszystkkich samochodów bo często są to złomy z niesprawnymi hamulcami i instalacjami elektrycznymi w fatalnym stanie. ;)
@ radoshb
To akurat nie do końca przebarwiane, bo to o czym on mi opowadał, nawet pokazywał w kompie cosić, to były "surowe" materiały biegłych sądowych i rzeczoznawców (którzy prowadzili wykłady), oraz ich protokoły ze zdarzenia.
Ale niestety druciarstwa i patologii jest dużo w Polsce.
W końcu od mojego tatu kupował fiata 125p na części jeden "młody rolnik", co w swoim rydwanie nie miał podłogi, tylko płyte OSB, a sprzęgło wciskał :faint: ciągnąc ręką za sznurek od snopowiązałki....nie mówiąc o innych tragicznych patentach.
No ale nie będę przecież za takimi ganił z siekierą po ulicach :razz:
Radoshb, nie irytuj się ;D
Te wszystkie patologie muszą kiedyś zajechać na stację diagnostyczną, to i się stryjek naoglądał, a potem ma o czym opowiadać.... Ilu z nas spotkało się bezpośrednio z takimi przypadkami? W zasadzie Ci, co prowadzą warsztaty, mogą coś o tym napisać, reszta powtarza to, co gdzieś tam usłyszeli.... Gdyby instalacje gazowe faktycznie były takie "be", to nie byłoby problemu ich montażu, bo byłyby całkowicie zakazane.
Temat zaniedbanych aut dotyczy wszystkich pojazdów, nie tylko tych z LPG. Pęknięcie sparciałego przewodu paliwowego to nie tylko gwarancja utraty cennego paliwa ale i realne zagrożenie pożarem. LPG nie jest do tego wymagane. A co powiedzieć o palących się ostatnio często autobusach komunikacji miejskiej w Wawie? Przecież nie jeżdżą na LPG. Zaniedbanie w każdym miejscu, gdzie są materiały niebezpieczne (łatwopalne), stanowi zagrożenie. Wniosek jest prosty - dbajmy o nasze fury, żeby nie były tematem tego typu wątków na forach :D :D
Ja sie nie irytyje :D Jednak nie dam sobie wciskać ciemnot.Cytat:
Zamieszczone przez sylwekk
Tak jak ksiądz prowadzi nauki małżeńskie nie mając pojęcia o życiu w rodzinie, tak ludzie nie jeżdżący nigdy na gazie wymyslaja jakieś bajki ;)
;D Ksiądz to tez człowiek.Cytat:
Zamieszczone przez radoshb
A ja nie pisałem czy on (mój stryj, bo do niego pewnie pijesz) jeździ czy nie na gazie, tylko że obecnie jest przeciwnikiem bo się zraził na tych szkoleniach/warsztatach obowiązkowych (a swoją droga to on miał w rękach wiele więcej róznych aut ode mnie, ale nie o tym temat).
A nie wnikając czy gaz jest dobry czy nie.... słabym ogniwem jest tu człowiek, bo jak ma to dobrze działać, jak jeden sobie zamontuje i jeździ bez regulacji (nawet tym I gen.) po 30, 50, i więcej tys. km, albo sam sobie na podwórku śrubką kręci i patrzy czy ma równo obroty na postoju.
Drugą rzeczą jest - gaziarze idioci, którzy sami proponują klientowi własne niesprawdzone patenty, łącznie z przekombinowanymi zaworami bezpieczeństwa, lub nawet wymontowanymi, oraz wybrakowanymi instalacjami by tylko taniej o 20 czy 30%.
a potem albo szlag trafi auto, albo stoisz na światłach czy przechodzisz przez przejście i czujesz od auta jakby ci ktoś pod nogi rzucił zbuka (dla nie znających - zbuk: popsute zgniłe jajo).
A tak sobie przypominam, że na forum bmw-klub.pl z rok temu czytałem skargę jednego użytkownika 7er, e32 co miał pod maską lpg IIgen. i miał z tym problemy.
I jak pisał pojechał do gaziarza na regulację, a po niej może przejechał 200-300m i jak chciał przyspieszyc mocniej i przygazował....to pisał że tak rombło na silniku, że patrzył tylko na jaką wysokość mu wyrzuciło maskę, nie mówiąc ile rzeczy mu zniknęło na silniku.
No i kurde znów mi esej wyszedł :shock:
Nie pijąc do nikogo, bo nie o to mi chodzi, to powiem tak racją jest że lpg ma złą renomę i większość ludzi gada a nie wie. Nie mieli, nie jeździli ale krytykować to jasne, byle by tylko pokłapać dziobem. Dużo osób ma podejście z cyklu lpg do zapalniczek i lpg w Bmw to wiocha. Kurcze, wiocha nie wiocha, ale jak są tacy dziani to niech idą do salonu i wyjada nowym egzemplarzem. W obronie lpg staje prosta ekonomia. Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie na które w sumie jest tylko jedna odpowiedz: Czy jeżeli mógłbyś płacić o 40% mniej za paliwo i jedyne dodatkowe koszty jakie byś ponosił to wymiany filtrów i dodatkowa oplata przy przeglądzie to nie skorzystał byś z takiej możliwości (zakładając oczywiście prawidłowo zamontowaną, sprawnie działająca i regularnie serwisowana instalacje)? Pewnie że tak. Sam też nie chciałem na początku gazować mojej i jeździłem rok na benzynie. No ale przemyślałem sprawę i stwierdziłem że do momentu spłacenia instalacji, za gaz i ratę będę płacił tyle samo co za benzynę z ta różnicą że będę w stanie zrobić znacznie większe dystanse. To mnie przekonało no i jak na razie nie mam żadnych problemów z tym gazem. Tak wiec są ludzie którym to wszystko działa jak trzeba.
Joe relax bo sie skonczy jak zwykle ;D
Passatowi konkretnie dupe urwało ;D
Cytat:
Zamieszczone przez Hubertus7er
"Wujek" w przenośni ;) Chodzi o osobę, która opowiada bo ja jak czegoś na oczy nie zobaczę to traktuję takie opowiastki z dużym dystansem :)
Nic osobistego :D
:cool:Cytat:
Zamieszczone przez radoshb
No niestety teraz juz nie mam dostępu do tych raportów (bo i zostały skasowane na kompie), ale sam byłem w szoku jak patrzyłem na fotki ze zdarzenia i raport biegłego 8/
A te przykłady to dowodzą patologii społecznej, ignorancji i nieumiejętności posługiwania się sprzętem (co wyżej było wspomniane).
I tak samo jak zmieniałem kapcie na letnie, podjechał gość matizem na kapciu, bo nie umiał czy może mu się nie chciało zmienić koła - jechał z flakim 6km przez Kraków do serwisu :faint:
Jak Grzesiu-mechanik wyjął zapas to się wkur... i powiedział że takiego syfu nie będzie zakładał (juz nie wspomnę co to było..) i że sa wszystkie gumy do wymiany, bo już są slicki i zaczęły się rozłazić, to facet powiedział "to auto syna, a mnie pierd.... na jakich gumach jeździ..."
Widzialem ostatnio spawane tarcze hamulcowe po peknieciu w mercedesie taksówce, klasyka
Tylko jak zespawane :faint: ...a właściwie naheftane???Cytat:
Zamieszczone przez Intymny
Bo przecież tarcze się robi jako wytaczany element z pojedynczego klocka z utwardzonej stali, o właściwościach - m. in.: stal niespajalna
Ja widziałem na pradze jak napawali klocki w cieniasie .......
z tymi zaworami bezpieczenstwa to tez jest bardzo przesadzone.... sam mialem w 2.8 zawor bez kulki, tankowalem prawie do pelna (dopoki dystrybutor nie zaczal zwalniac) i nigdy zadnego przykrego przypadku nie mialem... a jezdzilem baaardzo duzo na gazie... nasz wspolny znajomy z wrocka zrobil jeszcze wiecej km na gazie rowniez tankujac gaz do oporu..
takze niebezpieczenstwo tankowania prawie 100 % butli mozna wlozyc miedzy bajki.. :/
Nie do końca Szwedziu ...
Masz rację - zatankowanie do pełna prędzej doprowadzi do deformacji butli niż do wybuchu (butla sie odkształca , zmienia się w ... wuglądem przypomina później kamień rzeczny).
Ale jednak jak jest pod sam kurek gazu, to się tworzy cos na wzór domowej bomby sapera-amatora, gdzie katalizatorem reakcji będzie duży upał.
Ale co do samego wybuchu, to tu będzie bardziej jak z nabuzowaną butelką coli - ciśnienie wystrzeli przez zawór wybijając go. Jedynie jeśli będzie jakieś źródło ogna, lub pośrednio wytworzy się iskra to rozprężany gaz przy wystrzale - gwałtownie mieszając się z powietrzem będzie się spalał niemal równocześnie na prawie całej objetości (nasycenie tlenem), co da efekt para-wybuchu.
Jest to rzadkie, ale czasem się zdarzy że jednak pieprzenie, że cała gmina potem przed miesiąc ma czym żyć pod sklepem.
Hubertus masz jakieś dziwne teorie...
Kolega ma w butli podgęty pływak tak , że do butli 60 litrów wchodzi wg dystrybutora 62 litry - dystrybutor tankuje , zwalnia , zwalnia , aż pompa staje całkowicie , a gościu na stacji nie wie co się dzieje... Wcześniej miał kompletny wielozawór - i nigdy nie zdarzyło się zeby upuściło ciśnienia po takim zatankowaniu.
Teraz ma calkowicie rozwiercony wielozawór i też nic się nie dzieje .
Jeżeli chcesz zobaczyc jaką ściankę ma butla LPG to podjedz do hurtowni przy wielickiej to twoje nocne koszmary ustąpią ...
troche farmazonów sie tu można naczytać panowie
każdy cośtam usłyszał dołożył do tego wlasnej fantazji a potem pokutują takie kocoboły...
wyciągaliśmy gaz już z kilku aut i były rozbrajane butle przed oddaniem na złom i jakieś historie z "kamieniami rzecznymi" można sobie miedzy bajki włożyć
Może hubertus pomylił stacje - i tankuje zamiast LPG - CNG - i mu ładują 200 atmośfer i butla puchnie :D :D :D
@ szalony
bajki bajkami - a życie swoje.
Nie tworzę nowej historii współczesnej, tylko przytoczyłem kilka rzeczy, o które osobiście się otarłem. Nie piszę że ma cos pieprznąć że pół dzielnicy straci okna czy tp. - tylko jakie rzeczy sa prawdopodobne.
A swoja drogą, to moja kuzynka była w 98r. w Zamościu świadkiem wypadku - kobieta zatankowała gaz i wyjeżdżając ze stacji wjechała pod ciężarówkę. W efekcie uderzenia butla LPG wyskoczyła z bagażnika golfa i sie potoczyła z 50-60m na zaparkowane samochody, i nic się nie stało.
A 2 lata temu w zimie przy Czarnowiejskiej w Krak-gaz gość tankujący przede mna chciał dobić na max gazu i mu (chyba ścięło śrubę mocującą) wielozawór z mocowaniem wystrzelił z butli....ja w efekcie pojechałem na inna stację.
@ xsilver
Proponuję dla Ciebie lecytynę - bo juz nie pamiętasz jak u mnie wygląda instalacja LPG ;D :D ;D
to był żart :D :] ;)
a co z Twoją instalacją jest nie tak, że miałem to pamiętać ?
nie no jasne - a nie narzekam, wszystko mi ładnie działa....prócz tego że jak ostatnio robiłem trasę na >160kmh, to mi sie za szybko gaz skończył.Cytat:
Zamieszczone przez xsilver
----------
a wracając do tematu - takie przykre przypadki sa nieliczne,
Podobnie jak numer z Hrubieszowa sprzed 2 miesięcy, jak gościu zatankował gaz w pożyczonym aucie do....bagaznika :faint:
bo akurat sąsiad wymontował butle w aucie i zapomniał powiedzieć 8/
i jeszcze pewnie na nim przez miesiąc do roboty jeździł :faint:Cytat:
Zamieszczone przez Hubertus7er
tylko drzwi trzeba było szybko zamykać i okien nie otwierać
aha i jeszcze pewnie sie zapasówka przy tej okazji dopompowała :hah:
Hubertus, litości.... :D