Drodzy forumowicze, trafiłem na coś takiego, co o tym sądzicie,ktoś może wie gdzie to dostać? :)
http://www.adrenalinemotorsport.pl/a...-na-fotoradary
Wersja do druku
Drodzy forumowicze, trafiłem na coś takiego, co o tym sądzicie,ktoś może wie gdzie to dostać? :)
http://www.adrenalinemotorsport.pl/a...-na-fotoradary
Super sprawa - jednak Ruskie potrafią hahah
Jak tylko faktycznie działa i tablice są nie czytelne to mega sprawa.
Pytanie jak po np zimie te naklejki się mają?
Ale gdyby nawet przyszło co sezon wymieniać to pewnie sporo tańsze niż błysk po oczach i mandat :RpS_thumbsup:
No niezłe jaja :) choć z przodu mamy jeszcze naklejkę na szybie.
Zdjęcie zrobione przez foto radar może wyglądać całkiem inaczej i być czytelne. Nie sądzę aby w drogowych warunkach gdzie tablice bedą brudne ta folia tak bardzo odbijała światło żeby oślepić aparat. Tablice na zdjęciu z fotoradaru to zaledwie kilka % zdjęcia a tu na filmiku folia na połowie zdjęcia i lampa błyskowa centralnie kilka cm przed fotografowanym obiektem
http://allegro.pl/litery-anty-fotora...812566857.html
Proszę o relacje :)
1 sztuka 10 zł, dobry interes...
ooo się szybko sprzedało :)
wiem ADASIO ale zobacz po ile ludzie biorą ;)
to ze biorą nie znaczy ze działa hmm jakby to sprawdzić hmm
hmmm, mogę zaryzykować :D ale jak przyjdzie mandat, to robimy zrzutkę :D
Myślę,ze na początek wystarczy zrobić foto aparatem z większej odległości niż na filmie. Ciekawe czy tez nie będzie widać cyfry ?!
Znam skuteczniejszy sposób na fotoradary... Nie przekraczać dozwolonej prędkości. Proste, tanie i bezstresowe.
Zastanawiam się czy w dzień fotoradar używa lampy błyskowej, jeśli nie to naklejenie takich literek coś zmieni w czytelności zdjęcia?
Trudno. Takie życie. Osobiście nie widzę problemu by zwolnić o te 20-30 km/h na kilkanaście sekund. Korona nikomu nie spadnie. I nie przesadzajmy, że co druga prosta jest obładowana bezsensownymi ograniczeniami i fotoradarami. Z resztą pojęcie "rozsądna prędkość" jest dość względne. Sam mieszkam w rejonie w którym ograniczenia prędkości są czasem wręcz absurdalne. Ulica na której mieszkam jest prostą, 2 kilometrową szeroką drogą z wydzielonym środkowym pasem. Wokół są tylko domy jednorodzinne. Żadnej szkoły czy przejść dla pieszych. Nawet chodników nie ma. Ograniczenie do 40km/h stoi tylko po to żeby nam mieszkańcom samochody zbytnio nie hałasowały:). Nawet do głowy mi nie przejdzie by przekraczać prędkość. Najbardziej szalona prędkość jaką osiągam to całe 45km/h. Szybciej nie jadę. Kasy mi szkoda. Amerykańskie autostrady? Ograniczenie do 55 mil/h czyli 88km/h to standard. Na niektórych nielicznych odcinkach jest dozwolone zawrotne 130km/h. Większość dróg lokalnych i krajowych to nie więcej jak 70-80km/h. Policji z radarami jest tu tyle, że można się zesrać ze strachu. Polska to bardzo liberalny kraj jeśli chodzi o ograniczenia prędkości i ich egzekwowanie. Z resztą nie wspominam już o mandatach jakie można tu wyłapać za przekroczenia prędkości. Łącznie z 6 miesięczną odsiadką. A wy się sracie jak trzeba zapłacić 200-300 zł:D
Przez te ładne kilka lat jakie mieszkam w USA zapłaciłem jeden mandat za prędkość. Byliśmy na wakacjach w Północnej Karolinie. O 12 w nocy dostałem $300 mandaciku za jazdę 126km/h na ograniczeniu 110km/h:) Autostarda, środek nocy i całe 16km/h za dużo. Policjant miał minę jakbym mu matkę zabił. Zawiniłem więc nie biadolę. Trza było jechać 110:)
Bardziej chyba amerykańce martwią się o skrzynie w europejskich markach. Jak wiadomo VW, Audi Czy BMW bezawaryjnością automatów nie grzeszą:)
A co do vanów to gdybyś pokazał się ze swoją 735 na jakiś pierwszych lepszych światłach to nie jedna mamuśka z dwójką pociech w Chryslerze Town Country dała by Ci popalić:) 3,6l V6 i 286KM. I to w podstawowej wersji:)
To fakt...śmigałem po NY starym,zużytym vanem DODGE z silnikiem 5.7 litra...oczywiście benzynowym...naprawdę przyspieszenie imponujace a sylwetka jak stary VW ogórek :)
heheheh to mi teraz wspomnienia wróciły:) Pamiętam jak 9 lat temu jeszcze za czasów studenckich jak jezdziliśmy co wakacje do Stanów. Mieliśmy wtedy właśnie takiego vana. Dodge Caravan 95' rok produkcji. Cały zardzewiały i odpadającą farbą z dachu i maski:D. Kosztował nas całe $700. Wybraliśmy się nim na wycieczkę z Północnej Karoliny do NY. W drodze powrotnej rozleciał się w drobny mak. Było to gdzieś na autostradzie pod Washingtonem:). Resztę drogi spędziliśmy w Grey Hundzie. Jezu co to było za padło ten Dodge... Ale miło wspominam tą padakę:)
Ja chyba się skuszę na kilka naklejek, jak będa dobre opinie testerów :)
Do antyradaru będą jak znalazł :)
Tylko skąd będziesz wiedział ze akurat w tym miejscu fot.r. nie miał sensu....(nie widziałem jeszcze radaru po środku lasu itp.)??? Nie jestem zwolennikiem ich stawiania gdzie popadnie ale fakt faktem są miejsca w których dają DUŻO.... najwięcej do powiedzenia w tych tematach mają przeważnie Ci co mają już dużą ilość punktów i są źli że im fote strzeliło.. Radar sam ich nie strzela od tak- jedziesz za szybko płacisz i tyle.
Nie sądzę, nie ma takiej opcji aby ten van miał mniej do 100, tym bardziej od 100 w górę.... Kiedyś mam nadzieję kupie jakiegoś Amerykana, szukałem coś pokroju Crown Vic. ale u nas ciężko. Przed 7er oglądałem też ramy itp ale to wszystko koszmarne wnętrza.... Nowsze autka już mają ok ale poprzednia epoka pozostawia wiele do życzenia...
Akurat bardzo rzadko mnie zatrzymują a radar jeszcze nigdy mi nie błysnął . Punktów nie mam w ogóle i nie dostalem od lat.
A skąd wiem ze bez sensu - bo jeżeli jeżdżę gdzieś często i nigdy nie widziałem tam wypadku lub widzę możliwości przerobienia np skrzyżowania łatwo na bez kolizyjne lub przerobienie pasów lub jest to po prostu zwykła prosta to mnie to wkurza i tyle...
Juz nie wspomnie o samych nieoznakowanych, potem człowiek jedzie i musi patrzeć na wszystko wszędzie dookoła, na ludzi, dziury, fotoradary tylko nie ma kiedy si eskupić na bezpiecznej jeździe.. tylko nie pisać ze wystarczy jeździć przepisowo, bo ilu z Was kupuje silniki od 3.0 w góre po to aby jechać 50...
Ja i 90% innych mieszkańców USA i Kanady:) Jakoś nie widzę świrów w pick up-ach z 6-litrowymi V8 żeby zapierdzielali więcej jak przepisy mówią. Jak Ci tak ułańsko w duszy gra to sobie jedz na tor wyścigowy a innym oszczędź swojej dowolności w stosowaniu przepisów. Ty nie jesteś od tego by decydować czy jakieś ograniczenie jest słuszne czy nie. Jak Ci się nie podobają fotoradary i denerwują Cie "niesłuszne" ograniczenia to w ramach protestu zacznij chodzić pieszo. Sam na drodze nie jesteś i są inni uczestnicy ruchu, którzy żądają od Ciebie dostosowania się do przepisów.
Oczywiście, że najlepszym wyjściem są skrzyżowania bezkolizyjne ale chyba zdajesz sobie sprawę ile to kosztuje. Dlatego stawia się ograniczenia w miejscach gdzie takie skrzyżowanie bezkolizyjne było by przydatne. Jeśli przeszkadza Ci zbyt niski limit prędkości w tych miejscach to może w ramach przykładu podnieś sobie wysokość podatków do 80% lub co najmniej sfinansuj budowę chociaż tych skrzyżowań gdzie codziennie jeździsz do pracy. Nie będą wtedy denerwowały Cie fotoradary i 50km/h na prostej.
No to matraks podsumował cały temat ;)
Panowie, a ten system Yanosik ktoś z Was sprawdzał w praktyce?
Matraks wielki swiatowy czlowiek,probuje byc najmadrzejszy w kazdym temacie...
Przecież to nawet niezdrowo tak wolno jeździć tymi V8 :wink-new:
Proszę Was aby ta dyskusja nie zeszła za bardzo od tematu...
Matraxa nie skomentuje - chyba wszyscy sami sobie odpowiedzieli :)
Mieszkam w Jułesej to piszę jak jest w Jułesej. I nie uważam to za coś oderwanego z kosmosu. Ameryka pod tym względem nie jest aż tak bardzo restrykcyjna. Wystarczy popytać osób, które mieszkają w Skandynawii lub Szwajcarii jak kończą tacy samowolni interpretorzy przepisów jak Aldik. Przytoczyłem przykład USA tylko po to by pokazać, że w Polsce wcale nie jest tak restrykcyjnie jak niektórzy chcą to widzieć.
Zaraz tam w każdym... W większości!
No niezdrowo. Ale Amerykance nie robią niczego co jest zdrowe :)
Źle wpisałeś mój nick. :)