Witam wszystkich :D
Czy Wy też tak macie, że musicie regularnie jeździć, tak dla przyjemności? :-) A może to tylko ja tak mam? :-)
Wersja do druku
Witam wszystkich :D
Czy Wy też tak macie, że musicie regularnie jeździć, tak dla przyjemności? :-) A może to tylko ja tak mam? :-)
W moim wypadku są czasem takie dni, że wyglądam przez okno patrzę na moją Panią i stwierdzam: co z tego że jestem zmęczony, co z tego że wacha po 6 zeta, co z tego że pada, co z tego że korki - ale rundkę po mieście muszę zrobić tak dla frajdy, dla słynnej RADOŚCI Z JAZDY czego i Wam życzę :D
No, no :D dobrze mówisz :-)
Niestety ja też tak mam.
Dodatkowo:
jeśli nie jeżdżę przez kilka dni z rzędu, to czuję się jakoś tak źle, jakbym był chory;
kiedyś jak miałem jakiś ból pleców bo mnie przewiało to zaraz po tym jak wsiadłem do auta - mijał, powracał jak tylko wysiadałem, wniosek - jazda potrafi uleczyć chociaż na moment :)
Nie wiem dlaczego ale mam tak, że muszę jeździć a już najlepiej się czuję jak robię to codziennie :D
niestety a moze stety mam to samo i dotego robie to codzien ile kasy poszlo juz na paliwo to juz straciel rachube ale to daje taka przyjemnosc ze nie mozna tego opisac :)
Ja osobiście też tak miałem,ale niestety obrzydło mi to gdy przyjąłem się do firmy przewozowej i robiłem 3kursy w tygodniu,po 1500km.w jedną strone.W tym momencie,nie pracuje zawodowo jako kierowca i powoli to wraca ojjj wraca :) i myślę znowu nad tym,by powrócić za kółko w celach zarobkowych ;)
Jednak coś jest w tych jazdach.
mam tak samo jak wy,że jak bejca stoi chociaż 2 dni to chory jestem,zdołowany,bez chumoru i nic mi się nie chce robić :(.
Wtedy wsiadam w moją czarnulkę i robię rundke chociaż 5 km i od razu samopoczucie jest lepsze:Daż chce się żyć:D
Humoru ;)
Ja e32 to mam ochotę "zrobić wira" zaraz po tym jak ją dobrze wyczyszczę,gdy się świeci jak nie powiem co jak nie powiem komu :D A innymi autami to jeżdżę jak muszę,jeśli nie muszę to wolę się browarka napić :zywiec:
Jak miałem 18lat to miałem taką manię jeżdżenia bez celu,teraz mam tak z motorem :sarcastic:
MOD: klawa Ci się zacina ;D?
Celem jazdy jest przyjemność :-)
Ja nie wyobrażam sobie nie zrobić dziennie conajmniej 20-30 km swoją 7 chociażby objechac Kraków wieczorem dla czystej przyjemności.
Obecnie robie około 600 - 700 km tygodniowo i tez nie narzekam ;)
tak wiem doczytałam , ale jade po obiedzie do Magdalenki do narzeczonego na Święta więc nie dam rady niestety :(
Ja ogólnie "rzygam jazdą" , chyba że jestem pasażerem lub dotyczy to np wyjazdu na wczasy. Taką codzienną traktuję jak obowiązek ( tyrka, zakupy) ...natomiast ci innego wskoczyć na motor czy Quada :)
Też kiedyś miałem manię jeżdżenia bez celu. Teraz jak 30-ka za pasem to już mnie tak nie ciągnie, chodź jeździć dalej lubię ( np 300m do sklepu :D ). U mnie połowa męskiej części rodziny to kierowcy zawodowi. Tata jeździ po europie od czasu jak skończył 20 lat. Gdyby nie fakt, że jest to trudny wybór zrezygnować częściowo z rodziny i dużo czasu spędzać bez niej to pewnie też bym został kierowcą.
Coś w tym jest. Ja jak dłużej nie jeżdżę, co mi się rzadko zdarza, to mam podobnie. Na szczęście śmigam autkiem codziennie i to autostradami więc można pojechać ;D.
ehhh... właśnie wróciłem z 3 dniowej trasy (nie Bm'ką) , 2100km ... wykąpałem się , zjadłem ciepły obiad, wypiłem kawę i na co mam ochotę ? wrócić do "niej" i jechać dalej.
u mnie to już jest choroba, dobrze o tym wiem
https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net...28427034_n.jpg
Mi tam juz wystarczy ze do pracy i z powrotem mam ponad 100 km i do tego 1 godzina spedzona w korku . Wolal bym na rowerku pojezdzic byle by tylko pogoda byla . Pozatym jak widze jak mi benzyne w baku wciaga to juz nie jest tak kolorowo tym bardziej ze juz mialem akcje z laweta w tym roku . Bmw fajne ale w garazu .
Dobże ,bende uwarzał :D
Mnie również choroba dotyka, także jeżdzę bez celu lub te cele znajduje. Niesamowitą frajdę dodatkowo daje mi przesiadka z jednej siódemki do drugiej. Każda jest troche inna i daje mi inne wrażenia. Jak jedna zaczyna mnie nudzić, to wsiadam do drugiej, jak wracam do pierwszej, przypominam sobie i doceniam dlaczego ją posiadam :)
No zdecydowanie jestem uzależniony i jak nie jezdze 1 dzień to jestem na głodzie
ale mam taka prace nie inna że dziennie średnio 300 km robie więć że tak powiem wciagam ile sie da i jestem zaspokojony w tej materii
Ale miło zobaczyć że jest nas wiecej !
ja tak mam z moto... jak nie jeżdżę w zimie nie mam na nic siły i przesypiam pół dnia. Jak tylko pojeżdżę niezależnie od pogody czuje jakby mógł góry przenosić :D
Też się swoje najeździłem w okół macieja bez celu ale już to powoli przechodzi... Zaczynam coraz więcej kilometrów w pracy robić i później już nie mam siły z funflami się powozić :P
Wczoraj stwierdziłem że idę na spacer do parku z psem wyszedłem z bloku i po 100m już się wracałem żeby psa odprowadzić i w auto i w miasto.
Ostatnimi czasy złapałem zajawkę na quada i w każdej wolnej chwili jadę się potaplać w błotku ;)
Odgrzeję kotleta ale muszę to napisać - ja szukam najdłuższej drogi do domu zawsze :cool:
Ja mam ten sam problem gdy nie jestem w pracy to potrafię całe dnie przejeździć. Zmęczenie jazdą mnie dotyka gdy jeżdżę w celach zawodowych do D i NL, ale gdy przesiąde się do BMW to zaczyna się magia i mogę dalej śmigać
ja także uwielbiam sobie pojeździć 7er-em po okolicy swego czasu jedna taka nocna pojeżdżawka sie w berlinie skończyła ale to mielismy kierowcę :))
a właśnie jeden mój dobry znajomy to jest w ogóle mistrz normalnie jeździ zawodowo tir-em oprócz tego uwielbia jeździć bmw i do tego jak trzbea p opijaku wozi mnie moim w zasadzie nigdy nie odmawia podziwiam go
Ja ostatnio wróciłem z wojaży świątecznych, które odbyłem VW passat b5 kombi...z racji stanu mojej Buni. (Spokojnie, robi się). Wsiadłem do Czarnulki, wcisnąłem gaz i pomknąłem po mieście...BAJKA...nie ma porównania do żadnego auta, które prowadziłem w swoim życiu.:dirol: