Witam , jesli zalozylam temat w zlym dziale to proszę moderatora z gory o przeniesienie.
Czy ktoś wie jakie i czy w ogole konsekwencje ponosi diagnosta (lub stacja) jesli uszkodzi element w samochodzie podczas przegladu , jakas odpowiedzialnosc ?
Wersja do druku
Witam , jesli zalozylam temat w zlym dziale to proszę moderatora z gory o przeniesienie.
Czy ktoś wie jakie i czy w ogole konsekwencje ponosi diagnosta (lub stacja) jesli uszkodzi element w samochodzie podczas przegladu , jakas odpowiedzialnosc ?
Raczej nie ten dział, ale odpowiadając na pytanie: jak każda tego typu firma powinni mieć ubezpieczenie OC i NW, choć pewnie nie jest to wymagane. Jeśli zauważyłaś szkodę w trakcie badania to powinnaś wezwać policję. Później pewnie ułatwiłoby to sprawę w ubezpieczalni. Jeśli nie mają ubezpieczenia to sprawa nieco się komplikuje, bo wtedy na pewno powinna zostać wezwana policja w celu sporządzenia protokołu a następnie pozostaje proces z powództwa cywilnego.
Jeśli można wiedzieć co diagnosta uszkodził?
jesli nie ma ubezpieczenia weine ponosi osoba ktora to uszkodzila, czyt diagnosta. najlepiej dogadac sie na kaske, bo takie tematy ciagna sie dluuugo....bo przeciez diagnosci na panstwowkach sa the best!:/
powodzenia!
Diagności nie wszyscy są na państwówkach. Zdecydowana większość bierze pieniądze od właściciela stacji.
Odpowiedzialność w takich przypadkach ponosi właściciel stacji. Jak to on rozegra to już inna sprawa. On zatrudnia ludzi i za nich odpowiada. Jak firma nie ma ubezpieczenia to nie pozostaje nic innego jak porozmawianie z właścicielem. Jak jest człowiekiem honoru to zapłaci, jak nie to jeszcze będzie zganiał winę na Ciebie.
Tylko nie zgadzaj się na naprawę tam gdzie to zostało uszkodzone. Najlepiej przedstaw fakturę z naprawy. Odbywa się to najmniejszym kosztem.
Sam pracuję w centrum motoryzacyjnym z diagnostyką, blacharnią, sklepem, serwisem i widzę co się dzieje w takich serwisach. Po za tym to nie pierwszy zakład w którym pracuję i wierzcie mi, zakładów z normalnym podejściem do klienta jest naprawdę mało.
to racja seban:)
Najwazniejsze pytanie - co zostalo uszkodzone?? Bo jak w czasie testu zawieszenia posypal/y sie wahacze amory to raczej nie ma szans na odszkodowanie (auto w fatalnym stanie)...
to chyba jasne BOSS, wydaje mi sie ze w tej kwestii raczej nie bylo by tego tematu.
ja cos glowkuje, ze zapewne cos na rolkach sie stalo, albo z podnosnika sie autko zsunelo:D
nie spekulujmy, niech nam kolega opisze:)
ajc:D sorka!
Dziękuje EVAN za poprawienie kolegi na kazdym forum jestem jako 'kolega' juz sie przyzwyczaiłam .. ;D
jak przeczytałam co napisałes BOSS to sie oplułam ;D ja wole jesc chcleb z masłem ale auto miec zadbane :] nigdy nie dopusciłabym do takiej sytuacji.
Pan szanowny diagnosta wejchał z dosc znaczną predkością w rolki (choc mowilam ze moze lepiej ja to zrobie...) ale nie zauwazyl chyba ze auto jest nisko i wpadł w rokli w hukiem urywając mi dokladkę zderzaka która to nastepnie wkomponowala sie pomiedzy nie , ani do przodu kur*a ani do tyłu zaklinował sie i krzyczy zeby mu pomóc ;/ nie bede opisywala tego co działo sie dalej ze wzgledu na to ze psy chyba tez czytaja forum. Dokladka w cenie 400 pln oryginalana.
mało tego po tym jak wyjechałam z rolek usłyszalam " nie , to auto sie nie nadaje na droge nie podbije pani przegladu "
Urwał - płaci - to chyba oczywiste. Tu żadnej dyskusji być nie powinno... A przeglądu może nie podbijać - nie jedna stacja w Krakowie robi badania okresowe ;-)
Ja wjeżdżam zawsze na diagnostykę sam - mam sprawdzoną stację, która ma płytkie rolki i dobry podjazd...
Co ma jedno do drugiego? Podbicie przeglądu to jedno, a zwrot za dokładkę to drugie. Nie przeginajmy.
Co do dokładki to jasne, że musi oddać kasę. Co do przeglądu to co Ci dokładnie Kivi zakwestionował? Bo musiał podac jakiś konkretny powód. Bo stwierdzenie że jest za niski chyba nie pokrywa się z jakimś konkretnym przepisem ;)
Diagnostka poprostu miał kuta** w mózgu. Chciał pokazać dziewczynie jak się jeździ a jako, że dziewczyna to fajna laska to jeszcze zaszalał licząc na wieczorną kolacje :) a teraz będzie miał problem ze wzwodem przez kilka nocy bo 400 zł drogą nie chodzi.
powiedz KIVI co to za fajna stacja w KRK tak działa żeby im nie dać zarabiać...
Diagnosta to nie pracownik myjni samochodowej. Zgłosiłbym go tam gdzie trzeba (nie pytajcie gdzie bo nie interesowałem się tym nigdy) i jakieś konsekwencje go czekają chodzi mi o wyrzucenie auta ze stacji jako niesprawne i nie nadające się do ruchu po tym jak objawił się debilizmem niszcząc je.
Co do samej sytuacji, od razu powinnaś zadzwonić do właściciela stacji i poinformować go o tym co się stało, co zrobił jego pracownik i jak się zachował, żądając natychmiastowej interwencji z jego strony. Mimo, że tego nie zrobiłaś i tak jak najszybciej skontaktuj się z właścicielem, jeżeli będzie w porządku to szybko zareaguje na sytuacje. Znając życie może to właśnie będzie "kropka nad i" aby wyrzucić diagnostę z roboty, bo nie wierzę, że do już nie było skarg na kogoś takiego.
Z tego co pamiętam, mimo, iż komuna padła dawno temu, to firmy powinny posiadać coś takiego jak "książeczka skarg i zażaleń" wpisz się w nią.
W moim regionie miałem też takiego diagnostę, trwało to rok zanim prezes nie wytrzymał i go wywalił ale to było kwestią braku diagnostów na rynku pracy.