-
- Mówi wnuk do dziadka:
- Kiedys to nie mieliscie wiele....!!! Nie bylo Internetu, komórek, czatu ani gadu-gadu...Jak ty w ogóle babcię poznales?
- No jak nie bylo? Wszystko to bylo! - odpowiada dziadek.
- Jak to?
- Normalnie - babcia mieszkala w internacie, ja stalem na czatach i wychodzilem z babcia na "gadu-gadu", a gdyby nie komórka, to i twojego ojca, i ciebie by nie bylo....
-
Budzi sie facet rano z potwornym bolem jader i ledwo zchodzi z lozka. Zona widzac sytuacje pyta: co jest?
- A jaja mnie bola bo dawno nie bylo sexu.
Zona na to OK. Koldra na bok, pidzama w gore i mowi - no to chodz!
Maz na to:
- Z toba... hmmm eeee nie - moze rozchodze
Zona do meza:
- sexu nie bylo u nas od dwoch lat!
Maz na to:
- He mow za siebie!
-
Nie uwierzycie......Ruscy lekarze wynaleźli nerw łączący odbyt z okiem....
Badania przeprowadzali na facecie...kiedy włożyli mu igłę w dupę, to mu łza z oka poleciała, a jak za chwilę tę samą igłę wsadzili mu w oko, to się zesrał.....
-
eksperyment
"Siedziałem z kolegami w pubie i ktoś wyskoczył z tematem, że piwo
zawiera żeńskie hormony.Nie mogliśmy dojść do spójnych wniosków,
więc postanowiliśmy przeprowadzić eksperyment naukowy?
Każdy z nas (z pobudek czysto naukowych!) wypił 10 piw.
I wtedy odkryliśmy przerażającą prawdę:
1) przybraliśmy na wadze,
2) strasznie dużo mówiliśmy, ale o niczym konkretnym,
3) mieliśmy problemy z prowadzeniem samochodu,
4) nie potrafiliśmy logicznie myśleć,
5) nie udało nam się przyznać do błędu, mimo że było zupełniejasne, że go popełniliśmy,
6) każdy z nas wierzył, że jest pępkiem wszechświata,
7) mieliśmy bóle głowy i żadnej ochoty na seks,
8) nie umieliśmy zapanować nad emocjami,
9) trzymaliśmy się nawzajem za ręce,
10) po każdych 10 minutach musieliśmy iść do WC i to wszyscy jednocześnie.
Dalsze dowody są zbyteczne.
piwo zdecydowanie zawiera żeńskie hormony!" ;D
-
a tu coś po naszemu:
Policjant widzi jadące BMW 7, więc myśli że pewnie młody głupi dresiarz, to sie dopieprzy - zatrzymuje BMW i zdziwiony widzi że młody gościu w normalnym ubraniu, ale idzie w zaparte:
-Dokumenciki proszę.
-Nie mam dokumencików - gada delikwent
-Aha, bez dokumencików jeździmy?
-Ale tu mam zaświadczenie o skradzeniu dokumentów, mam jeszcze tydzień na wyrobienie nowych... - broni się młody.
Policjant sprawdza pieczęcie, podpisy, wszystko się zgadza! ... Obchodzi samochód, patrzy badawczo, no i sie uśmiecha szeroko i mówi:
-No proszę, jeździmy auteczkiem na niemieckich numerach?
-A tak panie wladzo, proszę bardzo, mam dokument: mienie przesiedleńcze, mam jeszcze dwa tygodnie na zarejestrowanie
Kierowca podaje policjantowi dokument.
Policjant sprawdza pieczęcie, podpisy i znowu wszystko się zgadza !
Poirytowany każe otworzyć bagażnik i pokazać zawartość. A w bagażniku trup.
-A to co!? - pyta menda
-A to wujek Rysiek, proszę oto akt zgonu - podaje policjantowi dokument.
Policjant sprawdza znowu skrupulatnie pieczęcie, podpisy i znowu wszystko się zgadza...
-No, akt zgonu w porządku ale tak nie wolno przewozić zwłok.
-Ale proszę dokument, tu jest pozwolenie na transport zwłok. Jutro pogrzeb w kaplicy Świętego Jana w Krakowie - młody podaje policjantowi dokument.
Policjant sprawdza pieczęcie, podpisy (!) wszystko się zgadza.
Zdesperowany zagląda do bagażnika, przewiesza się przez trupa i ....
zauważa coś i pyta triumfalnie:
-A dlaczego denat ma lokówkę elektryczną w odbycie?!
Młody kierowca podaje mu dokument:
-Proszę bardzo: Ostatnia Wola Wuja Ryśka...
-
No nie spodziewałem się takiego zakończenia :faint: :D :D
-
jesli chcesz powiedziec komplement kobiecie swojej.....
to powiedz, np:
"ladnie pachniesz...."
"...jak beemka"
;D ;D ;D
-
;D ;D ;D Wujek Rysiek mnie rozwalił!! :faint:
-
Sprzeczka małżeńska. Żona do męża rozkazującym tonem:
- Natychmiast wychodź spod tego stołu!
- Nie wyjdę!
- Mówię ci wyłaź!
- Nie wyjdę!
- Wyłaź, ty tchórzu!
- Nie wyjdę! Chłop musi mieć swoje zdanie!
-
Kierownik sklepu uczy młodych sprzedawców jak powinno się obsługiwać klientów.
Patrzcie i uczcie się ode mnie.
Wchodzi klientka :-proszę proszek do prania firan.
Proszę bardzo ale doradzam też kupić płyn do mycia okien skoro robi już pani pranie to może umyć pani okna.
Widzisz Jasiu-tak musi pracować sprzedawca,teraz Twoja kolej mówi szef widząc następną klientkę.
-Proszę podpaski.
Proszę bardzo ale doradzam pani również kupić płyn do mycia okien.
Skoro nie może pani dawać d**y to niech chociaż okna umyje.
-
mirka: Pomóżcie! Dzisiaj kupiłam samochód z komisu i nie wiem jakie paliwo mam wlać? Po czym poznać, czy to dizel czy benzyniak? Jeżdżę na oparach, a nie mogę zatankować, bo nie wiem co wlać.
tomAsh: Przysiwieć zapalniczką przy wlewie paliwa i zobacz sama! Potem wlej ropę. Bo jeśli benzyniak to nie doczekasz "potem".
yar_73: Najlepiej nalej wody. Wtedy w serwisie udzielą ci wyczerpujących informacji.
michcy: Jak samochód robi brum brum to jest benzyniak a jak kle kle to ropniak. A jeśli robi brum i kle - śmiało lej gaz.
lambofan: Nie ściemniaj koleżance. Słuchaj. Jeśli samochód jest koloru niebieskiego lub zielonego lejemy ropę. Jeśli żółty to na gaz. Do reszty lejemy benzynę. I od razu wymień powietrze w kołach na letnie. W tym roku modne jest górskie.
-
/\________ To byla Blondynka! Bankowo! :hah:
-
-
-
-
Pani kazała przygotować dzieciom historię z morałem,
> które opowiedzieli im rodzice. Pierwsza jest Małgosia.
> - Moi rodzice hodują kury na mięso. Kiedyś kupili
> dużo piskląt, już liczyli, ile zarobią, ale większość
> piskląt zdechła.
> - Dobrze, Małgosiu, a jaki z tego morał?
> - Nie licz pieniędzy z kurczaków, zanim nie dorosną,
> tak powiedzieli rodzice.
> Następny opowiada Mareczek:
> - Rodzice mają kurzą fermę. Kury zniosły dużo jaj,
> rodzice liczyli, ile zarobią, ale z większości jaj
> wykluły się koguty.
> - Dobrze, Marku, a jaki z tego morał?
> - Nie z każdego jajka wylęga się kura.
> Kolej na Jasia (pani łyka valium):
> - Dziadek Staszek podczas wojny był cichociemnym. No i
> zrzucali go na spadochronie do Polski. Miał mundur, stena,
> sto naboi, nóż i butelkę whisky. Pięćdziesiąt metrów
> nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego
> garnizonu. Szkopy już go zauważyli, więc dziadek Staszek
> wychlał całą whisky naraz, żeby się nie stłukła, na
> dwudziestu metrach odpiął spadochron i spadł między
> Niemców. I tu dawaaaj! Dziadek pruje ze stena! Niemcy walą
> się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na
> filmach z Arnoldem. Z osiemdziesięciu ubił i skończyły
> mu się pestki, to wyjął nóż i kosi Niemców jak Boryna
> zboże. Na trzydziestym klinga poszłaaa, resztę dziadek
> zarąbał z buta i uciekł.
> W klasie konsternacja. Pani - w spazmach mimo zażycia
> valium - pyta:
> - Śliczna historyjka, ale jaki morał?
> - Też taty pytałem, a on na to: ,,Nie wkur*iaj dziadka
> Staszka, jak jest naje*any'.
-
-
dokladnie - bezcenne :hah: :hah:
-
-W obecnej sytuacji rządu, Donald T. siedzi na karnym foteliku...
-Super Niania mówi że nie zejdzie dopóki nie nauczy się wymawiać "R"
:hah: :hah: :hah: :hah: :hah: :hah: :hah: :hah:
-
Gospodarz kupił nowego koguta, który zaraz na podwórku chciał zrobić porządek i pokazać staremu kto tu jest panem. Stary kogut zaproponował:
- OK, odejdę jeżeli wygrasz ze mną wyścigi na około studni, 50 okrążeń.
- Nie ma sprawy, no to zaczynamy? - odrzekł młody.
- Dobra, ale wiesz co, ja znam teren, daje ci pól okrążenia forów.
Młody kogut pewien zwycięstwa zaraz się rzucił do biegu i tak się gonią, ale odległość pozostaje ta sama. W pewnym momencie jakąś ręka chwyta młodego koguta za szyje, na pieniek odrąbuje głowę i słychać:
- Kur** to już czwarty pedał w tym miesiącu.
-
- Słuchaj stary, wczoraj, gdy akurat nie było mojej ślubnej, byłem
sobie elegancko z lalą, którą poderwałem na ulicy, i nagle wchodzi moja teściowa!
- I co? I co?
- I, słuchaj, bardzo pozytywnie mnie kobita zaskoczyła. Bardzo pozytywnie.
- Co zrobiła? No co?
- A, no kulturalnie wzięła i zeszła.
- Na dwór?
- Nie, na zawał
---------------------------------------------
Jak funkcjonuje pigułka antykoncepcyjna?
To proste:
1. Kobieta bierze pigułki, a następnie wydala je wraz z moczem.
2. Żaby w wodzie wchłaniają te hormony i w następstwie nie mają potomstwa.
3. Bociany nie znajdują żabek na polach więc giną z głodu..
4. ... i nie ma kto przynosić dzieci.
==============================================
Pewna para była świeżo po ślubie - dwa tygodnie temu było wesele. Mąż jakkolwiek wielce w małżonce zakochany, nabrał ochoty, by spotkać się ze starymi kumplami i poimprezować w ich ulubionym barze. Zaczął więc się ubierać i mówi do żony:
- Kochanie, wychodzę, ale wrócę niedługo.
- A dokąd idziesz misiaczku? - zapytała żona.
- Idę do baru, ślicznotko. Mam ochotę na małe piwko.
- Chcesz piwo mój ukochany? - żona podeszła do lodówki, otworzyła drzwi i zaprezentowała mu 25 różnych rodzajów piwa z 12 różnych krajów: Niemiec, Holandii, Anglii i innych.
Mąż stanął zaskoczony i jedyne, co zdołał z siebie wydusić:
- Tak, tak cukiereczku... ale w barze... no wiesz... te schłodzone kufle...
Nie zdążył skończyć, gdy żona mu przerwała:
- Chcesz do piwa schłodzony kufel? Nie ma problemu - I wyjęła z zamrażarki wielki, oszroniony kufel.
Ale mąż, choć nieco już blady z wrażenia, nie dawał za wygraną:
- No tak skarbie, ale w barach mają takie naprawdę świetne i pyszne przystawki... Nie będę długo. Wrócę naprawdę szybko, obiecuję.
- Masz ochotę na przystawki, niedźwiadku? - Żona otworzyła drzwi szafki, a tam: słone paluszki, orzeszki, chipsy, pieczone skrzydełka, marynowane grzybki i wiele innych smakołyków.
- Ale kochanie... w barze... no wiesz... te męskie gadki, przeklinanie, niewyszukany język...
- Chcesz przekleństw, moje ciasteczko? Zatem pij to kur*****e piwo z jeb****o zmrożonego kufla i żryj te pier*****e przystawki!!! Jesteś teraz, do ciężkiego ch**a żonaty i nigdzie k***a nie wyjdziesz!!! Pojąłeś, skurwysynu!?
-
Pewien facet ożenił się z piękną kobietą. W noc poślubna ucieszony leży w łóżku i czeka na żonę.
- Kochanie, pośpiesz się i chodź do lóżka...
Patrzy, a żona wyciąga szklane oko i sztuczną szczękę. Facet trochę zszokowany, ale trzyma fason i mówi:
- Kochanie, nie każ mi czekać tak długo...
Na to żona odkręca drewnianą rękę. Mąż, choć w szoku, ale wciąż napalony:
- Wejdziesz w końcu do tego łóżka?!
Żona odpina sztuczną nogę. Na to mąż, zrezygnowany:
- Wiesz co, kochanie? Może rzuć mi po prostu dupę....
-
<Hurloth> Kogo najbardziej podziwiacie?
<LuCk> Napoleona
<Doris> Alberta Einsteina
<samiec85> Kobietę która potrafi polizać coś co dopiero miała w odbycie. :D
-
Wraca Jasio ze szkoły i pierwszym pytaniem jakim strzela w rodziców jest:
- Co to znaczy "robić loda"?
Rodzice, którzy już dawno uzgodnili, że będą odpowiadać na każde tzw. "trudne"
pytanie (bo po co ma dziecko szukać odpowiedzi na podwórku), spojrzeli po sobie i mama zaczyna starając sie zachować powagę:
- Widzisz Jasiu "robić loda" to znaczy brać penisa do buzi...
Na to ojciec:
- Jakie brać? jakie brać?! - DAWAĆ!!! - Kobieto! - syna przecież mamy!!!
-
Duża firma organizuje dla swoich pracowników bal maskowy.
-szef przychodzi w masce wilka,
-sekretarka przychodzi w masce kopciuszka,
-admin sieci przychodzi w masce 255.255.255.0
-------------------------------------
Sekretarka z dyrektorem kochają się w biurze, i nagle warkocz sekretarki zaczyna wkręcać się w niszczarkę.
- Warkocz, warkocz ! - krzyczy sekretarka.
A dyrektor: Wrrrrrrr, wrrrrrrr !!!
--------------------------------
Prezes wielkiej korporacji pyta się swoich pracowników co kupili sobie za 13-ą pensję. Zaczepia dyrektora:
- No i jak tam, dyrektorze? Co pan sobie kupił za 13-ę?
- Nowiutkie BMW 7.
- A resztę?
- Ulokowałem na koncie w banku szwajcarskim.
Podchodzi do kierownika:
- I jak u pana, kierowniku? Na co pan wydał 13-ę?
- A kupiłem używanego Poloneza...
- A resztę?
- Wrzuciłem na książeczkę oszczędnościową.
Podchodzi wreszcie do robotnika:
- Co pan sobie kupił za 13-ę?
- Kapcie.
- A resztę?
- Babcia dołożyła.
-----------------------------------
Mała dziewczynka odbiera telefon:
- Halo?
- (...)
- A którym jest pan szefem mojego tatusia?
- (...)
- No ? ...dupkiem czy kretynem?
-
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...
-
-
Moim zdaniem Podlaskie - nr. 1 !!
-
Żyło sobie dwóch myśliwych. Jeden do domu przychodził zawsze z pustymi rękami, drugi natomiast codziennie upolował sarnę, wilka czy jakiegoś innego zwierza. Pierwszy myśliwy nie wytrzymał w końcu i zapytał drugiego
- Jak ty to robisz, że zawsze jesteś w stanie coś upolować?
- To proste. Najpierw znajduję jakąś norę, podchodzę do niej, wołam uu uu! Odpowiada mi uu uu! Potem wkładam do nory lufę i strzelam - zawsze coś upoluję.
Drugi myśliwy nie bardzo chciał wierzyć, ale poszedł do lasu, odnalazł norę królika, zawołał uu uu! odpowiedziało mu uu uu! strzelił, potem rozkopał norę i miał królika!! Zadowolony zaczął polować w ten sposób - najpierw na małe zwierzęta (króliki, lisy), potem wpadł na to, że jaskinia niedźwiedzia to też taka wielka nora i udało mu się i jego upolować. W końcu, gdzieś pośrodku lasu znalazł wieeelką norę, większą nawet od tej niedźwiedziej. Podchodzi więc do niej, woła uu uu! odpowiedziało mu uu uu!, strzelił i... przejechał go pociąg...
-
Facet przychodzi do gazety zamówić ogłoszenie:
"Zaginął ukochany kotek mojej żony
- czarny, białe skarpetki,wesołe ślepka,
figlarne usposobienie. Dla znalazcy nagroda 5000 złotych!"
- Czy to aby nie za dużo? - zdziwił się redaktor.
- Nie ma obawy, sam sk***ela utopiłem.
http://img244.imageshack.us/img244/9...b1eab18oc3.jpg
-
Główny drecho wybrał się na ryby i jak to drecho miał, ze dwa złote łańcuchy (po pół kilo każdy) na szyi, na każdym palcu złoty sygnet, a w kieszeni gruby rulon dolarów - oczywiście same setki.
Wziął ze sobą trzy flaszki. Zimno było więc obrócił je po kolei. Oczywiście upił się i usnął. Budzi się, a tu nie ma łańcuchów, sygnetów, ani dolarów. Zadzwonił z komórki po swoich ludzi i nie minęło pół godziny, a podjechały cztery czarne mercedesy, w każdym po pięciu ludzi, wszyscy z kałachami.
Stwierdzili, że to najprawdopodobniej ktoś z okolicznej wsi obrobił szefa. Wpadają do wsi i pytają o sołtysa. Ktoś z miejscowych wskazał dom pośrodku wsi. Wpadają do sołtysa, a tam na ganek wychodzi facio w kufajce, na szyi ma dwa złote łańcuchy, na każdym palcu sygnet, a z kieszeni kufajki wystaje mu rulon 100 dolarówek. Przeładowali broń i pytają skąd to wszystko ma. Sołtys mówi:
No nie uwierzycie chłopaki. Idę sobie przez las z psem na spacerze, a tu nad brzegiem jeziora leży jakiś facet, w trupa pijany i ma to wszystko przy sobie. No to go obrobiłem. Na koniec ściągnąłem mu gacie zer***łem w d*pę i poszedłem do domu. Chłopaki patrzą pytającym wzrokiem na szefa. Szef podchodzi do sołtysa, przygląda się chwilę błyskotkom i mówi: - To nie moje!!
Kawal Bezi`ego. Musi byc tutaj!! :cool:
-
Pilne pytane. Proszę o pomoc. Potrzebuję wyczerpującej odpowiedzi. Z góry dziękuję. Jakiś czas temu zacząłem podejrzewać swoją żonę o zdradę. Skąd się dowiedziałem. No bo zachowywała się typowo dla takich sytuacji. Gdy odbierałem telefon w domu, po drugiej stronie odkładano słuchawkę. Miała często spotkania z koleżankami, niespodziewane wyjścia na kawę czy po książkę. Na pytanie "z kim z naszych wspólnych znajomych się spotyka", odpowiadała, że są to nowe przyjaciółki i ja ich nie znam. Zazwyczaj czekam na taksówkę, którą ona wraca do domu, jednak żona wysiada kilkaset metrów wcześniej i resztę drogi idzie na nogach, tak że nigdy nie widzę jakim samochodem przyjeżdża i z kim. Kiedyś wziąłem jaj komórkę, tylko aby zobaczyć która godzina. Wtedy ona po prostu dostała szału i zakazała dotykać jej telefonu. Przez cały ten czas nie mogłem się zdecydować, by porozmawiać z nią o tym wszystkim. Pewnie nie dowiedziałbym się prawdy, gdyby nie przypadek. Pewnej nocy żona niespodziewanie gdzieś wyszła. Ja się zainteresowałem, że coś nie tak. Wyszedłem na zewnątrz. Postanowiłem schować się za naszym samochodem, skąd był doskonały widok na całą ulice, co pozwoliłoby mi zobaczyć, do jakiego samochodu wsiądzie. Kucnąłem przy swoim wozie i nagle z niepokojem zauważyłem, że tarcze hamulcowe przy przednich kołach mają jakieś brunatne plamy i ryski, podobne do rdzy. Proszę mi odpowiedzieć, czy ja mogę jeździć z takimi tarczami hamulcowymi, czy trzeba je stoczyć? Jeżeli natomiast trzeba ja wymienić, to czy można zamontować tańszy zamiennik, a nie oryginalne, a jeżeli tak, to które najlepiej jaka firma?
-
Bezi - kawal bardzo dobry, ale juz byl: Wysłany: 27-08-2008, 17:00 przez kolege Bukol
I to nawet w tym temacie dokladnie. Pomimo to - prosimy o wiecej
-
o qrde temat troche czytalem ale jakosmi umknelo ze bylo...postaram sie na przyszlosc hehe
-
Pewien koneser, aby umilić sobie życie, kupił sobie piękną papugę. Niestety jakto koneser, nie podobała mu się klatka, więc ją wyrzucił, a ptaszek sobie luźno latał po domu.
Jednak papuga okazała się być uciążliwa - niszczyła pewne eksponaty, paskudziła do cennych waz, wydziobywała oczy w obrazach. Gościu postanowił ją wychować, więc zarządził system nagród i kar. Jak pod jego nieobecność ptak nic nie zniszczył, to dostawał słodycze do jedzenia, jak coś nabroił, to szedł do łazienki albo na zimny balkon.
Ale papuga niestety lubiła psoty, jednak lubiła też alkohol. Więc gościu postanowił wieczorami przy lampce wina, nagradzać ptaka winkiem.
Niestety ptaszysko nie wytrzymało bycia grzecznym i znów narobiło bałaganu, więc przet tydzień nie mogła pić wina. Była tak na głodzie, że sama rozprawiła się z drzwiami barku i opróżniła barek.
Wieczorem zmęczony koneser zobaczył potłuczone butelki najlepszego wina, inne puste, a papuga totalnie upita leżała w barku i śpiewała "love me tender..."
Był tak zażenowany sytuacją, że bez namysły wziął młotek, gwoździe i przybił - ukrzyzował papuge w salonie nad kominkiem.
Gdy papuga otrzeźwiała była bardzo zrozpaczona, ale próbowała urozmaicić sobie czas, jednak się bardzo nudziła, w końcu wisiała tak dzień, dwa, trzy...
Po paru dniach zobaczyła na sąsiedniej ścianie dużą figurkę: ukrzyżowany Chrystus. Zaczęło do niego zagadywać, ale bez odpowiedzi. Odczytała napis nad głową, więc stwierdziła że to jego imię, zaczęła dopytywać
- ej INRI, ile tu wisisz?? co zrobiłeś?, .....Ile tu wisisz??
Po kilku kolejnych dniach iakiego dopytywania właściciel nie wytrzymał i postanowił się zabawić, podszywając się pod ukrzyzowanego. Gdy papuga znów już zmęczona zapytała:
- te INRI, no odezwij się, ile tu już wisisz?
- no dobra, ... no jakieś 1975 lat - wybełkotał koneser
- ja pier****le, to musiałeś niezła zadyme zrobić !!!!!
-
Pewien złodziej włamał sie do pięknej rezydencji i zawija gadżety to z jednego pomieszczenia to z drugiego.. Co chwile jednak dobiega go cichy głos:
- Jezus sie na ciebie patrzy...
Cóż, nie zwracając zbytnio na to uwagi rabuje dalej. Wchodzi do jednego z pokoi- patrzy a tam papuga siedzi w klatce i powtarza:
- Jezus sie na ciebie patrzy..
- mam w d... Jezusa!! jestem ateistą!!!!
- Jezus to doberman- odpowiada papuga
-
Dzieci moje, ja umieram. Przynieście mi szklankę wody...
- Ojciec, jest pierwszy stycznia, wszyscy umierają, idź se sam przynieś.
-
W pieknym lesie zyli sobie zajac i niedzwiedz. Pewnego dnia niedzwiedz postanowil kupic sobie motor. Jak postanowil tak tez uczynil. Przyjezdza do zajaca i mu pokazuje co kupil za maszyne. Po czasie wzial zajaca na przejazdzke. Mknie przez las z ogromna predkoscia i nagle czuje ze ma mokre plecy. Pyta sie zajaca:
- i co zajac?, zesikales sie ze strachu?
Na to zajac:
-Wybacz mi, tak zapierd..... ze nie wytrzymalem.
Nastepnego dnia zajac kupil sobie motor. Podjechal do niedzwiedzia pochwalic sie. Po ogledzinach zabiera go na przejazdzke. Mknie z zawrotna prekoscia i nagle czuje ze ma mokre plecy. Pyta sie niedzwiedzia:
- i co niedzwiedz?, zesikales sie ze strachu?
Na to niedzwiedz:
-Wybacz mi, tak szybko jechales ze nie wytrzymalem.
A zajac:
- to zaraz sie kur... zesrasz bo hamulcow nie mam.
Spotykaja sie dwie prostytutki, brunetka i blondynka. Blondynka pyta:
-powiedz mi jak Ty to robisz ze taka bogata jestes?
Brunetka:
-to proste, wsadzam sobie petarde i podczas seksu jak strzeli to mowie "pekla mi blona, dawaj miliona"
Blondynka podziekowala za rade i pobiegla do sklepu z materialami wybuchowymi. W sklepie poprosila o petardy. Niestety w sklepie nie mieli petard, ale sprzedawca zaproponowal dynamit. Blondynka skorzystala i zakupila dynamit.
Znalazla klienta, wlozyla sobie dynamit i rozpoczela sie zabawa. Nagle jest wybuch.
Blondynka zadowolona mowi:
- pekla mi blona dawaj miliona
Na to klient:
- ch.. z Twoja blona, jaja mi plona![/i]
-
Czeski jest prosty!!!
Terminator - Elektronicky mordulec
Odjazdy autobusów - Odchody autobusow
Mam pomysł - Mam napad
Miejsce stałego zamieszkania - Trvale bydlisko
Stonka ziemniaczana - Mandolinka bramborova
Plaster na odciski - Naplast na kure oko
Gwiazdozbiór - Hvezdokupa
Wiewiórka - Drevni kocur
Chwilowo nieobecny - Momentalnie ne przitomni
Hod dog - Parek v rohliku
Płyta CD - Cedeczko
Teatr narodowy - Narodove divadl
Drodzy widzowie - Wazeni divacy
Zepsuty - Poruhany
Koparka - Ripadlo
Zaczarowany flet - Zahlastana fifulka
"Być albo nie być - oto jest pytanie" - "Bytka abo ne bytka - to je zapytka"
Komentarz meczu hokeja - "... z levicku na pravicku, pristavka i ...sito"
"Gwiezdne wojny" z czeskim dubingiem - Lord Vader do Lukea Skywalkera: "Luk! Jo sem twoj tatienek!"
W liście do Koryntian - Hymn o miłości: "Miłość się nie obraża i gniewem nie unosi" - "Laska se ne wpina i ne wydyma sa"
Niezapomniana trójka czeskich hokejowych napastników: Popil, Poruhal a Smutny.
-
Na lekcji Pani pyta dzieci :
- Jak spędziłyście rocznicę Rewolucji Pażdziernikowej ?
Dzieci:
- U mnie na obiad były pierogi ruskie.
- U mnie był barszcz ukraiński.
Pytanie dochodzi do Jasia: Ty jak?
- Proszę Pani... wraz z moim Tatą bawiliśmy się w Ruskich żołnierzy!
Pani:
- Wspaniale Jasiu! Na czym ta zabawa polegała?
- Poszliśmy do sąsiadki , ojciec ją wydupczył, a ja jej zegarek ukradłem!