Dlatego konfitura nie ma życia w "normalnym" społeczeństwie ....... ;D ;D ;D ;D ;D
Wersja do druku
Dlatego konfitura nie ma życia w "normalnym" społeczeństwie ....... ;D ;D ;D ;D ;D
Ej chwila ..Wy nie podpierdzielacie ?? :P Nienawidzę tego bladztwa sprzedawczyków .... Mnie w ten poniedziałek sprzedał jeden *&^%$# z magazynu i nie mam premii na koniec roku ... ale jak go ubiję to chyba załapią ,że to ja ...
Pomyśl i upierd.... Nie mówie ,ze to dobre ale zrdrowo załatwisz i zgodnie z własnym sumieniem ....
Lepiej zostań w Standbaju bo premie Noworoczną też Ci zwacha... :PCytat:
Zamieszczone przez Neuf
I usmiech Ci sie poszerzy ;)Cytat:
Zamieszczone przez Anatol
Może trudno Ci uwierzyć ale nie .... choć czasami człowiek ma ochotę. Dziś moja koleżanka wzięła urlop ale przyszła o 13 do pracy i urlop wycofała, pracowała 3 godziny. Myślisz, ze mnie nie kusiło? Tym bardziej, ze dzięki niej kilka miesięcy temu zjechali mi po całej premii - 30%? Jakoś nie umiem donosić :razz:Cytat:
Zamieszczone przez Neuf
Ja jestem cierpliwy :) Kiedyś przyjdzie i na niego pora :)
Wszak w przyrodzie nic nie ginie ;DCytat:
Zamieszczone przez Neuf
Wracając do tematu głównego, żart - nie żart ale ......
Sposób spędzania czasu przez emerytów w różnych krajach:
- USA- butelka whisky i cały dzień na rybach
- Francja- butelka wina i cały dzień na dziewczynkach
- Polska- butelka moczu i cały dzień w przychodni.
aby do emerytury
Spotkanie z prof. Miodkiem. Z sali pada pytanie pewnego studenta:
> Panie profesorze.,czy forma"porac***e" jest poprawna? W zasadzie tak.
> Ale o ileż zgrabniej zabrzmiałoby: "Już czas panowie".
Opiszę, co spotkało mojego kuzyna, jak poszedł z nudów do kolegi na wykład (jego kolega studiuje na Pomorskiej Akademii Medycznej) :)
Wykładowca się pyta:
Ilu warstwowy jest nabłonek w pochwie?
Studentka się zgłasza:
Jednowarstwowy!
A prof. na to:
Taa... To chyba u ciebie po wakacjach jest jednowarstwowy nabłonek
;D ;D ;D ;D ;D
No cham normalnie ;D
a może jej w tym pomagał.. :hah:Cytat:
Zamieszczone przez czarek 730
Jak studentka to choroba wie ile tam warstw znikneło :P
x- Kochanie napisz mi jakiś wierszyk!!
y- nie umiem :(
x- no proooszę!!!!
y- skradłaś mi serce, skradłaś mi duszę za to Cię kur..o sznurem uduszę
Żona poprosiła męża, żeby kupił jej prezent na gwiazdkę. Chciała, żeby to była niespodzianka, ale podpowiedziała mężowi, że chciałaby, aby ten prezent to było coś, co przyspiesza od 0 do 100 w 4 sekundy i najlepiej żeby było niebieskie. Kupił ;D
http://www.audiostereo.pl/zalaczniki/1211738_1.jpg
;D ;D ;D Sprytny mąż.. wszystko się zgadza.. ;D ;D ;D
Stefan przekroczył 40-stkę. Był miłośnikiem literatury, więc kupował "Nową Wieś". Albowiem mieszkał w Kaznowie, niedaleko Ostrowa Lubelskiego. Lubił też rozwiązywać rebusy. No i raz los sprzyjał - wygrał tygodniowe wczasy w Ustce.
Pojechał, więc Stefan do Ustki, położył się na plaży i wypoczywa. Zagadnęła wnet go niewiasta. W latach nieco posunięta, ale z wyglądu przypominająca miastową:
- Może mnie pan dymnie?
- Nie staje mi.
- Mam na to sposób uroczy.
I poszli do domu kobitki. Ta wyjęła śmietanę, posmarowała Stefanowi
przyrodzenie i zawołała:
- Puciek!
Wpadł pudelek i zaczął lizać Stefanowi c***a, aż mu stanął! Puknął Stefan damę i odszedł.
Po tygodniu wraca Stefan zadowolony do Kaznowa. Wieś cała go przywitała.
Wchodzi do zagrody, patrzy, a tam żonka zajmuje się inwentarzem.
- Dawaj, Patrycja, do chałupy! Spółkować będziem!
- Ale ci nie staje, Stefek!
- Spoko, mam sposób. Miastowy!
Poszli do chaty. Wyjmuje z szafki śmietanę Stefan, oblewa c***a i krzyczy:
- Reksio!
Podbiega Reks, pies podwórzowy. Popatrzył, popatrzył i jeb... odgryzł
Stefanowi c***a. Stefan tylko mruknął:
- No wiocha... po prostu wiocha...
Mama wysłała córkę do bierzmowania. Córka się pyta mamy:
- Jak wyglądają biskupi?
- Mają takie pomarańczowe ubrania.
- Córka idzie drogą i widzi mężczyzn ubranych na pomarańczowo, byli to drogowcy. Podchodzi i mówi:
- Mama mnie tu przysłała żebyście mnie bierzmowali.
Przychodzi do domu. Mama pyta:
- Dobrze Cię wybierzmowali?
- Tak mamo tylko olejki święte mi po nodze płyną.
Doktorant, doktor i profesor psychologii złapali złotą rybkę, która obiecała spełnić po jednym ich życzeniu w zamian za wolność.
Doktorant:
- Chcę być na Bahama i jeździć superszybką łodzią z fantastyczną dziewczyną bez stanika.
Puff! Zniknął.
Doktor:
- Chcę być na Hawajach otoczony tancerkami hula.
Puff! Zniknął.
Profesor:
- Ci dwaj mają być w laboratorium po lunchu...
Trzy przyjaciółki spotkały się żeby się zastanowić co zrobić, żeby mieć więcej seksu, jedna z nich miała partnerów na jeden raz, jedna miała była w związku nieformalnym i jedna była mężatką. Postanowiły, że pójdą razem do sex-shopu i nakupują sobie ciekawych gadżetów i strojów. Spotykają się tydzień po zakupach i zaczynają relacje, samotna mówi 'Słuchajcie, jest wspaniale, jeszcze nigdy nie byłam taka zaspokojona.' Ta ze stałym partnerem na to 'No u mnie też jest znacznie lepiej, jestem bardzo zadowolona.' a mężatka 'Wiecie co, wracam do domu z tych naszych zakupów, mąż siedzi na fotelu i czyta gazetę, to ja do łazienki i się przebieram, wychodzę a on patrzy z nad gazety i mówi do mnie "Co dziś na obiad, Batmanie?"'
siedzi wedkarz na molo jest mgła i nagle słyszy w oddali głos
-Spier*alaj!
głos jest coraz blizej
-Spier*alaj
glos jest już bardzo blisko
-Spier*alaj
nagle zauważył kolesia w kajaku bez wioseł wiosłującego rękoma i mówi do niego
- Panie kurde co jest moze sobie pan wiosło wezmiesz...
-Spier*alaj!!!!
Poszedł facet ze swoim małym synkiem na basen.
Jak to na basenie, przez godzinę bawili się wyśmienicie. Pływali, ścigali
się i wygłupiali.
Po basenie przyszedł czas na prysznic, gdzie mały przeżył chwilę grozy,
ponieważ pośliznął się na mokrych kaflach.
Do nieszczęścia jednak nie doszło, gdyż synek w ostatniej chwili złapał ojca
za fiuta, unikając upadku.
Po zdarzeniu ojciec patrzy na małego synka i mówi:
- Widzisz synu? Poszedłbyś z matką, to byś się wypierdolił...
Warszawiak, Ślązak i Kaszub na wakacjach w Egipcie płynąc łódką wyłowili z wody gliniany dzban z dziwną pieczęcią. Złamali pieczęć, no i oczywiście z dzbana wyleciał dżinn.
- Dobra, uwolniliście mnie, to macie wasze trzy życzenia. Po jednym na każdego starczy.
Kaszub:
- Ja tak kocham Kaszuby... niech zawsze woda w jeziorach będzie czysta, ryb pod dostatkiem, a turyści porządni i bogaci.
Dżinn:
- Nudnawe życzenie, ale jak chcesz. Zrobione.
Warszawiak:
- Wybuduj dookoła Warszawy ogromny mur, żeby odgrodzić moje miasto od reszty tego zacofanego kraju i żeby żadni wsiowi mi tu nie przyjeżdżali.
Dżinn:
- OK. Zrobione.
Ślązak:
- Powiedz mi coś więcej o tym murze.
Dżinn:
- No, otacza całe miasto, jest betonowy, wysoki na kilometr i szeroki na trzy kilometry u podstawy. Mysz się nie prześliźnie.
Ślązak:
- To nalej wody do pełna...
Zaczęła się elementarna nauka Jasia. Ojciec posłał go do szkoły publicznej.
Po miesiącu nauczycielka wzywa ojca Jasia i mówi mu, że Jasiu jest diabłem wcielonym wszyscy się go boją, dziewczynki nie mogą spać po nocach po jego wybrykach i w związku z tym usuwa Jasia ze szkoły.
Ojciec więc zapisał Jasia do szkoły prywatnej. Po miesiącu nauczycielka wzywa ojca i opowiada podobną historię jak poprzednia nauczycielka Jasia - o znerwicowanych kolegach i koleżankach o połamanych meblach w szkole itp.
Nauczycielka zasugerowała przeniesienie Jasia do innej szkoły.
Ojciec podumał podumał i wymyślił żeby Jasia zapisać do szkoły Jezuitów (że Bóg to ostatnia deska ratunku dla Jasia). Jak wymyślił tak i zrobił. Po miesiącu wzywają jezuici ojca Jasia na wywiadówkę. Ojciec przygotowany na najgorsze przychodzi i słyszy, że dawno takiego porządnego ucznia jak Jasiu nie mieli. Pomaga kolegom, zawsze jest przygotowany, uczy się pilnie itp.
Ojciec w szoku, że syn takiej przemiany doznał więc postanowił Jasia zapytać co spowodowało, że nagle stał się zupełnie innym dzieckiem.
Jaś mu mówi:
- ojciec, bo tam jest tak: wchodzisz do szkoły a tam na korytarzu człowiek na krzyżu, idziesz na stołówkę - wisi człowiek na krzyżu, u dyrektora człowiek na krzyżu. Ojciec, tam się z ludźmi nie pier...olą.
No i ja bierzmowali jako im rzekła!Cytat:
Zamieszczone przez szwed147
:hah:
Szwedu dobre :evil: :evil: :evil:Cytat:
Zamieszczone przez radoshb
Obczajcie to... ;)
[KLIK]
Bardzo stare i bardzo dobre Michal!
Moja zona mowi ze nie tylko ja takie glupoty ogladam - sa tez inni :hah: :hah:
Dokładnie: stare ale rewelacyjne. A tego typu filmów to najbardziej lubię Borewicza i Na ratunek
Stoi murzyn pod drzewem i wymiotuje. Podchodzi białas.
- Napiłeś się, co?
- Yeeees...
- Żołądeczek napierdziela?
- Yeeeees...
- Do domu byś chciał?
- Yeeeesss...
- To chodź, podsadzę cię.
Przychodzi baba do lekarza a lekarz w Irlandi.
Umiera stary Gruzin. Przy łóżku siedzi wnuk.
- Kiedyś, gdy umarł Lenin, umarł i leninizm - szepce z wysiłkiem stary. - Kiedy umarł Stalin, umarł stalinizm...
- Dziadku Onanie, nie umieraj!!! :hah:
Dobre swobi :hah:
Dzwoni facet do firmy reklamującej odchudzanie i po krótkiej rozmowie zamawia pakiet o nazwie "5 kilo w 5 dni".
Następnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi cudowna blondyneczka, około 20 lat i oprócz sportowego obuwia i tabliczki zawieszonej na szyi nie ma nic na sobie. Dziewczyna przedstawiła się jako pracownica wspomnianej firmy i programu "5 kilo w 5 dni". Na tabliczce napis:
"Mam na imię Kasia. Jak mnie złapiesz będę Twoja!".
Facet rzuca się bez namysłu w pościg za blondynką. Po paru kilometrach i pewnych początkowych trudnościach, w końcu łapie swoją nagrodę. Sytuacja powtarza się przez kolejne 4 dni.
Facio staje na wadze i zadowoleniem stwierdza, że rzeczywiście schudł 5 kilo! W takim razie znów dzwoni do firmy i zamawia program - tym razem "10 kilo w 5 dni".
Następnego dnia: w drzwiach staje zapierająca dech w piersiach kobieta, najpiękniejsza, najbardziej seksowna, jaką widział w życiu. Na sobie nie ma nic oprócz butów sportowych i tabliczki na szyi:
"Mów mi Ewa. Jak mnie złapiesz, będę Twoja!"
Ta kobieta ma jednak taką super kondycję, że faciowi niełatwo jest ją złapać od razu i gonitwa trwa znacznie dłużej. W końcu jednak okazuje się że nagroda warta jest nadludzkiego wysiłku.
Historia powtarza się przez następne 4 dni i w końcu facet staje na wadze i jest całkowicie zadowolony: schudł obiecane 10 kilo!
W takim razie postanawia pójść na całość i dzwoni do firmy trzeci raz. Zamawia pakiet "25 kilo w 7 dni". Pani przez telefon pyta:
- Jest Pan absolutnie pewien? To jest nasz najtrudniejszy program!
Facet jest jednak głęboko przekonany, że tego właśnie chce.
- Całe lata nie czułem się tak wspaniale!
Następnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi potężny, muskularnie zbudowany, intensywnie opalony dwumetrowy facet. Na sobie ma tylko różowe buty sportowe i tabliczkę:
"Jestem Franek. Jak Cię złapię, będziesz mój!"
Damian!! Zajefajne i choc znalem wcześniej to zapomniałem o nim ;D ;D ;D
Młoda góralka przychodzi do matki i pyta się:
- Matula kochana, kiej tu chopa chycić i jaki on mo być?
A matka odpowiada:
- Pszede syćkim to musi łoscendny, letko psygłupi i nierusany.
- Matuchna, jak to nie rusany? Jesce psyglupi to sie trofi, ale nierusany? Ni mo takich.
- Sukoj to znondzies.
Mija kilka dni. Do matki do kuchni wpada córka i mówi:
- Matula kochana! Chopa znalozłam! Idealny, mój ci on bydzie.
- To łopowiadoj kiej go chyciła.
- W knojpie.
- Jak to w knojpie?
- A normalnie - psysiod sie do stolika, postawił gorzołke i Zaprosił do hotelu.
- To łopowiadoj, bo ciekawie godos.
A młoda góralka bez żadnego skrępowania mówi:
- Jak weśliśmy do pokoju, to godoł coby dwa łóżka razem zsunoć coby drugiej pościeli nie zuzywać.
- To łoscendny, ale cy psygłupi?
- Psygłupi, psygłupi, matula, poduche zamiast pod głowe, to mi pod pupe podsunoł.
- A nierusany?
- Matulcia, cołkiem nierusany. Jesce mioł folijke na siusioku.
Szkoda, że nie mam talentu do dowcipów.. Ehh.. Ale poczytać niektore tez dobrze..Cytat:
Zamieszczone przez Bezi
;D ;D ;D
Tak tak dobrze przypomnieć sobie stare dowcipy...ten o schudnięciu znałem w wersji na końcu z grubym murzynem z ogromną maczugą w ręku a tekst miał ten sam :D
a to słyszeliście?
Świątynia Shaolin, Uczeń pyta Mistrza:
- Mistrzu, jaka jest różnica między perłą a kobietą?
Mistrz:
- Różnica jest taka, że perłę można nawlec z dwóch stron, a kobietę tylko z jednej...
Uczeń (zmieszany):
- Chciałbym zaprzeczyć mądrości jego wspaniałości Mistrza - słyszałem o kobietach, które można nawlec z obu stron.
Mistrz:
- To nie kobiety, TO PERŁY!
Ja to jeszcze uwielbiam dowcipy o Stirlitzu. Krótkie ale polewka jest :D
Szedł nocką Stirlitz po ulicach Berlina. Nagle z lewej... z prawej... z tyłu... z przodu rozległy się ogłuszające wybuchy.
"Dolby surround" - pomyslał Stirlitz.
Strilitz od dawna układał plan zamachu na Hitlera. Plan był doskonały - wypalił niespodziewanie zaraz po znalezieniu się w kieszeni Strilitza, który, o dziwo, tylko z lekkimi poparzeniami trafił do szpitala.
Stirlitz poszedł do lasu, ale ani borowików, ani podgrzybków, ani nawet opieniek nie było.
- Pewnie nie sezon - pomyślał Stirlitz, siadając w zaspie.
Gestapo obstawiło wszystkie wyjścia, ale Stirlitz ich przechytrzył. Uciekł przez wejście.
Szybkościomierz samochodu Bormanna pokazywał 80 km/h. Obok szedł Stirlitz udając, że nigdzie się nie spieszy.
taaa o Stirlitzu sa mega kozacjie...dawaj wiecej..a tera w wyborczej sa plyty z nim tzn.17 mgnien wiosny
No to jeszcze kilka :)
Stirlitz wszedł do gabinetu i ujrzał Mullera leżącego na podłodze i nie dającego oznak życia.
- Otruty - pomyślał Stirlitz przyglądając się rączce siekiery wystającej z piersi.
- Stirlitz, co jest lepsze: radio czy gazeta? - zapytał podejrzliwie Mueller.
- Gazeta, w radio nie zawiniesz śledzia - odparł spokojnie Stirlitz.
Stirlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci. Od ukradka dzieci puchły i umierały.
Stirlitz szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może czapka-uszanka, może walonki, a może ciągnący się za nim spadochron?
Stirlitz szedł nocą przez las. Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
- Sowa - pomyślał Stirlitz.
- Sam jesteś sowa - pomyślał Bormann.
Stirlitz wypoczywa w swoim tajnym mieszkaniu. Nagle wazon z kwiatami spada z parapetu i rozbija Stirlitzowi głowę. To tajny sygnał - znak, że jego żona właśnie powiła syna. Stirlitz ukradkiem ociera ojcowskie łzy. Tęskni. Od siedmiu lat nie był w domu.
Dom Stirlitza okrążyli gestapowcy.
- Otwieraj! - krzyknął Muller.
- Stirlitza nie ma w domu! - powiedział Stirlitz.
W ten oto sprytny sposób Stirlitz już piąty raz przechytrzył gestapo.
heheheh :evil: :evil: :evil: :evil:
nie moge az znalazlem stronke na necie z samymi dowcipami o Stirlitzu :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :faint: :faint:
Wiecie co przypomina kobiecy "organ" przed i po stosunku ????
- Przed piękny pąk, dopiero rodzącej się róży ...
- A po ???
-A widzieliście kiedyś buldoga wpierd...jącego majonez ....???????
Podczas seksu mąż cały czas mówi do żony, jakaś Ty jest wstrętna!jakaś Ty jest brzydka!jakaś Ty jest gruba!jakaś Ty paskudna!!
Żona w końcu mówi,przestań!przecież musi być we mnie coś pięknego!!
Mąż- tak jest właśnie to wyciągam :hah:
rozwaliles mi system buahahaha ;D ;D ;DCytat:
Zamieszczone przez swobi.