Kobieta jest jak Warszawa
z jednej strony Wola i Ochota a z drugiej Włochy i Brudno
a że mam sentyment do Stolycy
http://www.youtube.com/watch?v=CKcW0TdUUoI
pozdro dla cwaniaków z Yelonek Gangsta :)
Wersja do druku
Kobieta jest jak Warszawa
z jednej strony Wola i Ochota a z drugiej Włochy i Brudno
a że mam sentyment do Stolycy
http://www.youtube.com/watch?v=CKcW0TdUUoI
pozdro dla cwaniaków z Yelonek Gangsta :)
Wrzucone po raz pierwszy przez No_Name
i następnie przez Kruger32
3 X już wystarczy.:mad:
A co do tematu:
Nie denerwuj się Andrzej http://www.youtube.com/watch?v=8Tx3PWhjVaI
List mamusi do synka
Piszę do Ciebie tych parę linijek, żebyś wiedział, że do Ciebie piszę. Jak ten list dostaniesz, to znaczy, że do Ciebie doszedł. Jak go nie dostaniesz, to mi daj znać, to go wyślę jeszcze raz. Piszę do Ciebie wolno, bo wiem, że nie potrafisz szybko czytać. Niedawno tata przeczytał w jakiejś gazecie, że najwięcej wypadków się zdarza kilometr od domu, więc przeprowadziliśmy się trochę dalej. Mieszkamy teraz w fajnej chałupce. Jest tu pralka, choć nie jestem pewna, czy się nie zepsuła. Wczoraj wrzuciłam do niej pranie, pociągnęłam za sznurek i pranie gdzieś wsiąkło. Ale przecież się z powodu tego nie powieszę... Pogoda nie jest najgorsza. W zeszłym tygodniu padało tylko dwa razy. Za pierwszym razem trzy dni, a za drugim cztery. Co do kurtki, którą chciałeś Wujek Piotr powiedział, że jak Ci ją poślę z guzikami, to będzie dużo kosztować, bo guziki są ciężkie. Dlatego oderwałam guziki i włożyłam do kieszeni. Tata dostał pracę. Jest dumny jak paw, bo ma pod sobą jakieś pięćset osób. Wysiewa trawę na cmentarzu. Twoja siostra,
Julka, która wyszła za mąż, w końcu urodziła. Nie znamy jeszcze płci, więc Ci nie powiem, czy jesteś wujkiem czy ciotką. Jak to będzie dziewczynka, Twoja siostra chce ja, nazwać po mnie. Ale to będzie dziwne - mówić na swoja, córkę "mama". Gorzej jest z Twoim bratem, Jankiem. Zamknął samochód i zostawił w środku kluczyki. Musiał iść do domu po drugi komplet, żeby nas wyciągnąć ze środka. Jak się będziesz widział z Gosią, pozdrów ją ode mnie, a jeśli nie, te jej nic nie mów. Twoja mamusia Dusia.
PS. Chciałam Ci włożyć do listu parę złotych, ale już zakleiłam kopertę .
_________________
Facet mowi do zony:
- Kochanie, przynies mi piwo.
Na to zona:
- Moze jakies magiczne slowo?
Maz:
- Hokus pokus, czary mary, zap.....laj po browary, heheheh!!
Na to zona:
- Hokus pokus, ence pence, zamiast cipki masz dwie rece.
Maz:
- Skoro jestes tak pyskata, dzis ominie Cie wyplata.
Na to zona:
- Bardzo mocne masz dzis czary, zaraz biegne po browary.
pokrowiec antyradarowiec - fotel jakiś taki znajomy.....
http://demotywatory.pl/4018512
Załącznik 5302
nie wiem jak to określić ....
Zmarł znany kardiolog i urządzono mu bardzo uroczysty pogrzeb.
Podczas ceremonii za trumną ustawione było ogromne serce, całe pokryte
kwiatami.
Kiedy skończyły się przemówienia i modlitwy, serce otworzyło się i
trumna wjechała do środka.
Następnie piękne serce się zamknęło i tak ciało doktora pozostało w
nim na zawsze.
W tym momencie ktoś z obecnych wybuchnął głośnym śmiechem.
Wszystkie oczy zwróciły się na niego, więc powiedział:
- Bardzo przepraszam, ale wyobraziłem sobie właśnie swój pogrzeb.
- A kim pan jest?
- Ginekologiem.
Proktolog zemdlał.
W łóżku leży małżeńska para. Żona mówi do męża:
- Dawniej przed snem delikatnie ściskałeś mnie za rączkę...
On postękując ściska ją za rękę.
- Dawniej przed snem całowałeś mnie w główkę...
On jęcząc podnosi się i całuje ją w głowę.
- Dawniej gryzłeś mnie w szyjkę...
On chrząka, wstaje i rozgląda się za kapciami.
- Ty gdzie? - pyta żona.
- Idę po zęby
Moje nie jest normalne ? ;-)
http://moto.allegro.pl/fiat-punto-1-...048635112.html
Narkoman trafił do piekła. Otwierają się wrota, a tu całe łany maryśki....
Narkoman napalony biegnie i rwie całe naręcza. Nagle słyszy głos diabła:
- No i po co rwiesz, jak tam pełno narwane?
Patrzy, a tu faktycznie pełno świeżego ziela. Biegnie i zaczyna przerzucać żeby schło. A tu diabeł:
- I po co suszysz, jak już tam ususzone?
I rzeczywiście. Narkoman podbiega i zaczyna skręcać . Skręca, skręca, na co diabeł:
- I czego skręcasz, jak tam tyle zrobionych?
Narkoman patrzy, a tu góry skrętów! Wybiera największego i pyta diabła:
- Masz może ogień?
A diabeł z uśmiechem:
- Byłby ogień - byłby raj!.
Dla posiadaczy E36 ;)
http://kwejk.pl/obrazek/1678584/15-k...dacza-bmw.html
Ja mam bmw e36 pełnego golasa:D , i jestem z niego bardzo zadowolony. Co prawda silnik to 2,8 a samo zawieszenie jest wiecej warte niż jego cena giełdowa! Autko jest proste,szybkie,swietnie sie prowadzi i daje mnóstwo radości. Jak mam gorszy dzień wsiadam sobie w 3er i po kilku zakretach jest już dobrze. Wysiadam z uśmiechem na twarzy z drżącymi nogami.
http://www.youtube.com/watch?feature...&v=jOWRAE58nLA
klamkowy rytuał
gość 4x obchodzi lanosa i sprawdza wszystkie drzwi
Hahaha, przeczulony na punkcie drzwi otwrtych ;)
Małżeństwo pakuje się przed wyjazdem na wakacje:
- Bożenko, dlaczego zabierasz też tę czarną sukienkę?
- Och, no wiesz, ty tak źle pływasz...
James Bond wchodzi do knajpy i siada za barem.
Spostrzega panienkę, która obserwuje go od momentu, gdy wszedł.
Panienka przysuwa się do Bonda i mówi:
- Och, jaki ładny zegarek, czy posiada dużo funkcji?
James Bond odpowiada:
- Oczywiście. Dzięki temu zegarkowi widzę wszystko, czego nie jestem w stanie zobaczyć ''gołym" okiem, na przykład widzę że pani w tej chwili nie ma na sobie majtek.
Dziewczyna ripostuje:
- Pana zegarek źle działa... mam na sobie majtki!
Bond patrzy na swój zegarek, stuka go kilkakrotnie i odpowiada:
- Och, przepraszam... spieszy się o godzinę
Informatyk poszedł na ryby.
Złapał złotą rybkę, która obiecała spełnić jego jedno życzenie.
Informatyk mówi:
- Żeby był pokój na świecie.
Rybka na to:
- Za trudne.
Informatyk:
- No to, aby Windows się nie zacinał.
Rybka:
- Wiesz co, no już niech będzie ten pokój na świecie.
Włoszka, Niemka i Polka rozmawiają o swoich mężach.
Włoszka:
- Mój mąż jest jak Ferrari: szybki i ostry.
Niemka:
- Mój jest jak Mercedes: Porusza się z gracją i jest dobry na długich dystansach.
Polka:
- A mój mąż jest jak Polonez: bez ssania nie ruszy.
Idą pieniądze do nieba.
Najpierw idzie 10 złotych.
Gdy jest przy bramie, słyszy:
- Ty, 10 złotych, nie pójdziesz do nieba! Do piekła z nim!
Idzie 50 złotych i słyszy to samo. Idzie 100 złotych i też zostaje zesłane do piekła.
W końcu idzie 50 groszy.
- Ty, 50 groszy, zasługujesz na niebo.
Inne pieniądze się buntują:
- Jak to?! My mamy większą wartość, a takie 50 groszy idzie do nieba?
Nagle słyszą głos najwyższego:
- A kiedy was ostatnio w kościele widziałem?
Na bezludnej wyspie mieszkał facet z wielbłądzicą. Jako że nie miał kobiety, a był spragniony seksu, cały czas robił podchody do wielbłądzicy,
a ona cały czas mu się wymykała.
Pewnego dnia facet, uganiając się bezowocnie za wielbłądzicą, zobaczył, że fale oceanu wyrzuciły na brzeg piękną, nieprzytomną kobietę.
Pomógł jej, ocucił i przywrócił do życia.
Wtem kobieta mówi:
- Uratowałeś mi życie, za to spełnię twoje jedno życzenie
Facet na to:
- Kobieto, bądź człowiekiem, przytrzymaj wielbłądzicę!
Rodzina siedzi przy obiedzie. Syn pyta ojca:
- Tato, ile jest rodzajów biustów?
Ojciec, nieco zaskoczony, odpowiada:
- Cóż, właściwie trzy, zależnie od wieku kobiety: jak ma 20 lat, są jak melony, okrągłe i twarde. Jak ma 30-40 lat, są jak gruszki - wciąż ładne, ale nieco wydłużone. A po pięćdziesiątce są jak cebule...
- Cebule? - dziwi się syn.
- Tak, patrzysz i płaczesz.
Wkurzyło to nieco żonę i córkę, która zapytała matkę:
- Mamo, a ile jest rodzajów ptaszków?
Mama uśmiechnęła się i odpowiedziała:
- Też trzy, zależnie od wieku faceta: u 20-latka jest jak dąb - twardy i potężny. Jak facet ma 30-40 lat, jest jak brzoza - elastyczny, ale niezawodny. A po pięćdziesiątce jest jak choinka na Boże Narodzenie.
- Jak choinka? - dziwi się córka.
- Tak, drzewko jest martwe, a bombki wiszą tylko dla ozdoby...
Student zdaje egzamin z elektrotechniki, lecz odpowiedzi studenta są poniżej krytyki. W końcu wkurzony już profesor mówi:
- Dam panu trójkę, jeżeli powie pan, ile jest żarówek w tej sali.
Student zaskoczony szybko policzył i odpowiada:
- Trzydzieści.
- Nieprawda - mówi profesor, po czym wyciąga z kieszeni jeszcze jedną żarówkę.
Za rok ten sam student podszedł do egzaminu i sytuacja się powtórzyła. Na pytanie profesora o ilość żarówek odpowiedział:
- Trzydzieści jeden.
Na co profesor z uśmiechem:
- Nieprawda. Nie mam w kieszeni żarówki.
- Ale ja mam!
Rozmawiają dwie sąsiadki:
- Co pani podaje mężowi, jak nie smakuje mu domowy obiad przygotowany przez panią?
- Kapelusz i płaszcz...
- Baco, a umiecie powiedzieć "Chrząszcz brzmi w trzcinie"?
- A co mom ni umić?
- No to powiedzcie.
- Chrobok burcy w trowie.
Szef pyta się sekretarki:
- Czy zamieściła pani w gazecie ogłoszenie, że poszukujemy stróża na nocną zmianę?
- Tak.
- I co?
- I od razu się nam włamali...
Śmiali się, gdy poszedłem na kulturoznawstwo.
Mówili, że to studia bez żadnej przyszłości, że nie znajdę po nich pracy.
Teraz to ja się śmieję, gdy nakładam im mniej frytek lub pluję do shake'a.
Dzwoni Obama do Putina:
- Słuchaj, Wladimir, musimy tak zrobić, żeby na całym świecie był ten sam czas.
Bo kurna dzwonię do Chin z życzeniami urodzinowymi, a oni mi mówią, że już po północy i te urodziny były wczoraj.
Putin na to:
- A wyobraź sobie, że ja dzwonię do Polski z kondolencjami, a oni mi mówią, że samolot jeszcze nie wystartował...
Mąż przyjechał dzień wcześniej z delegacji. Wchodzi do mieszkania, zagląda do sypialni, a tam żona leży w łóżku w erotycznej bieliźnie. Lekko zmieszana...
Mąż rozgląda się po pokoju. W tym samym momencie słychać zza okna krzyk:
- Ludzie, dom się pali... Uciekajcie!!!
Mąż krzyczy do żony: - Ubieraj się, bierz biżuterię i uciekaj! Ja biorę pieniądze i też uciekam!
W tym momencie rozlega się w pokoju męski głos:
- SZAFĘ... SZAFĘ RATUJCIE!!!
Rozmowa dwóch kumpli przy kufelku piwa:
- Czy wiesz, dlaczego islam zakazuje picia?
- Nie wiem.
- To jest kwestia zachowania gatunku. Wyobraź sobie, że przychodzisz do domu pijany, a tam oczekuje na ciebie stado żon z wałkami...
Trzy przyjaciółki pojechały na parodniowe szkolenie.
Po jego zakończeniu postanawiają wracać na noc do domu, wsiadają do auta i jadą.
Zrobiło się ciemno i w pewnym momencie jedna z nich mówi, że chce się jej siku, pozostałe, że im również.
Zatrzymały auto na parkingu, wchodzą w krzaki, przykucają i załatwiają potrzeby.
Nagle zobaczyły jakąś ciemną, skradającą się postać. Przestraszone uciekły do auta i w drogę... Tymczasem okazało się, że weszły na teren cmentarza, a postać to tylko stróż...
Po trzech tygodniach mężowie owych kobiet spotykają się w pubie na piwie.
Siedzą smutni... W końcu jeden z nich się odzywa:
- Pokłóciłem się z moją żoną, tak na poważnie...
- Dlaczego? - pytają pozostali.
- Bo tydzień temu, jak wróciła ze szkolenia, nie miała na sobie majtek...
- Ja natomiast - mówi drugi - wyprowadziłem się z domu...
- Dlaczego? Pytają pozostali...
- Bo jak wróciła ze szkolenia, to nie dość, że nie miała gaci na sobie, to jeszcze miała ubłocony tyłek!
- To wszystko nic - mówi trzeci. - Ja się rozwodzę!
- Dlaczego? - pytają kumple.
- Bo ze szkolenia wróciła nie dość, że bez majtek i z błotem na tyłku, to jeszcze z szarfą między nogami z napisem: "NIGDY CIĘ NIE ZAPOMNIMY - KOLEDZY Z WAŁBRZYCHA"!
Michael Schumacher zamówił do pokoju hotelowego prostytutkę.
Ta wchodzi i widzi oprócz Michaela jeszcze paru innych gości.
- Ej, ja się nie pisałam na sex grupowy!
- Spoko malutka, to tylko moi mechanicy. Będą gumy zmieniać!
- Jak Ewa przekonała Adama, żeby zjadł jabłko?
- Zjedz jabłko, a dam...
+30°C Polacy śpią bez żadnego nakrycia. Amerykanie zakładają swetry. Mieszkańcy Miami włączają ogrzewanie.
+10°C Mieszkańcy domów komunalnych w Helsinkach zamykaja okna. Lapończycy sadzą kwiatki w oknach.
+5°C Lapończycy opalają się na balkonie, jeżeli słonce jest jeszcze nad horyzontem...
+2°C Włoskie samochody nie zapalają.
0°C Woda zamarza.
-1°C Oddech staje się widoczny. Czas zaplanować urlop nad Morzem Śródziemnym. Lapończycy jedzą lody, popijając zimnym piwem.
-4°C Kot wchodzi pod kołdrę.
-10°C Czas zaplanować urlop w Afryce. Lapończycy idą popływać.
-12°C Zbyt zimno na śnieg.
-15°C Amerykańskie auta nie zapalają.
-18°C Wlaściciele domów w Helsinkach włączają ogrzewanie.
-20°C Oddech staje się słyszalny.
-22°C Francuskie auta nie zapalają. Za zimno na jazdę na łyżwach.
-23°C Politycy zaczynają współczuć bezdomnym.
-24°C Niemieckie auta nie zapalają.
-26°C Z oddechu uzyskuje się materiał na budowę iglo...
-29°C Kot wchodzi pod pidżamę.
-30°C Japońskie auta nie zapalają. Lapończyk klnie, kopie w koło swojej Toyoty i zapala Ładę.
-31°C Za zimno na pocałunki - usta przymarzają do siebie. Lapońska drużyna narodowa zaczyna przygotowania do sezonu wiosennego.
-35°C Czas zaplanować dwutygodniową kąpiel w gorących źródłach. Lapończycy odśnieżają dachy.
-39°C Rtęć zamarza. Za zimno, by myśleć. Lapończycy zapinają ostatni guzik w koszuli.
-40°C Niemiec bierze samochod pod kołdrę. Lapończycy ubierają swetry.
-45°C Lapończycy zamykają okienko w wychodku.
-50°C Lwy morskie opuszczają Grenlandię. Lapończycy zamieniają rękawiczki z pięcioma palcami na jednopalcowe.
-70°C Niedzwiedzie polarne opuszczają biegun. Na uniwersytecie w Rovaniemi organizuje się bieg długodystansowy.
-75°C Św. Mikołaj opuszcza Krąg Polarny. Lapończycy opuszczają nauszniki z czapek na uszy.
-250°C Alkohol zamarza. Lapończycy są wkurzeni.
-268°C Hel staje się płynny.
-270°C Piekło zamarza.
-273,15°C Zero absolutne. Brak ruchu cząstek elementarnych... Lapończycy przyznają: "Tak, jest nieco chłodno, rozłupmy se flaszeczkę na rozgrzanie..."
Idzie blondynka do apteki i pyta się farmaceuty:
- Macie testy ciążowe?
A na to farmaceuta:
- Tak.
- A trudne są?
Kazik od zawsze robił to co lubił: całował żonę, wślizgiwał się do wyrka i od razu zasypiał. Pewnego dnia obudził się obok podstarzałego faceta ubranego w biały szlafrok.
- Co do cholery robisz w moim łóżku? I kim do diabła jesteś? - zapytał Kazik.
- To nie jest twoja sypialnia. Jestem św. Piotr i jesteś w niebie - odpowiedział facet w szlafroku.
- Że co?! Twierdzisz, że jestem martwy? Nie chcę umierać, jestem na to jeszcze za młody! Chcę natychmiast wrócić na Ziemię!
- To nie takie proste - odpowiedział Święty. - Możesz wrócić jako kura albo jako pies. Wybór należy do ciebie.
Kazio pomyślał przez chwilę i doszedł do wniosku, że bycie psem jest stanowczo za bardzo męczące, a życie kury wydaje się być miłe i relaksujące. Bieganie po zagrodzie z kogutem nie może być złe.
- Chcę powrócić jako kura - odpowiedział.
W kilka sekund później znalazł się w skórze całkiem przyzwoicie upierzonej kury. Nagle jednak poczuł, że jego kuper zaraz eksploduje.
Wtedy podszedł do niego kogut.
- Hej! To pewnie ty jesteś tą nową kurą, o której mówił mi św. Piotr - powiedział kogut. - Jak ci się podoba bycie kurą?
- No jest ok, ale mam to dziwne uczucie, że mi kuper zaraz eksploduje...
- Ooo, no tak. To znaczy, że musisz znieść jajko - powiedział kogut.
- Jak mam to zrobić?
- Gdaknij dwa razy i zaprzyj się jak najmocniej potrafisz.
Kazio zagdakał i zaparł się jak najmocniej potrafił. Nagle "chlust" i jajko było już na ziemi.
- Łoł, to było zaje*iste - powiedział Kazik.
Zagdakał jeszcze raz, zaparł się i wypadło z niego kolejne jajo. Za trzecim razem, gdy zagdakał, usłyszał krzyk swojej żony:
- Kazik, co ty do cholery robisz?! Obudź się! Zasrałeś całe łóżko!!!
Do Donalda Tuska przychodzi jego doradca:
- Panie premierze, jest problem...
- No słucham.
- Mamy sondaż, z którego wynika, że Polakom żyje się dobrze i są bardzo zadowoleni.
- To świetnie, a gdzie problem?
- Sondaż przeprowadzono w Wielkiej Brytanii...
- Serwus, Marian! Co u ciebie nowego?
- Szkoda gadać! Żona mnie zdradza.
- Ale ja pytałem, co nowego...
Zakonnica jest chyba jedyną kobietą na świecie, która rano wie, co na siebie włoży.
Przyjaźń między kobietami:
Pewnego dnia kobieta nie wróciła na noc do domu. Następnego dnia powiedziała mężowi, że spała u przyjaciółki. Mąż zadzwonił do 10 jej najlepszych przyjaciółek. Żadna nie potwierdziła...
Przyjaźń między mężczyznami:
Pewnego dnia mąż nie wrócił do domu na noc. Następnego dnia powiedział żonie, że spał u kolegi Żona zadzwoniła do 10 jego najlepszych przyjaciół. 8 potwierdziło, że spał, a 2 - że jeszcze u nich jest...
Jak wygląda najstraszniejsza bestia na świecie?
To kobieta na diecie. Przed miesiączką. Rzucająca palenie.
W azjatyckim barze:
- Co pan poleca: sajgonki czy gon bao?
- Jeden pies
Blondynka w mini miniówie złapała kapcia w samochodzie. Stoi na poboczu i próbuje zmienić koło. Od tyłu podjechała policja, wysiadł gliniarz i zwraca jej uwagę:
- Coś nie widzę trójkącika...
- A bo ja sobie golę - zaczerwieniło się dziewczę.
http://www.demoty.pl/z-dziewczynami-...-19-i-20-57911
http://www.demoty.pl/z-ladna-dziewcz...a-dentka-57913
Moja produkcja przyszło mi przed chwilą do głowy wydaje mi się dobre :P
hehe wczoraj dyskusje z jarkiem do tego doprowadziły :P
Najważniejsze to prawidłowe zasygnalizowanie usterki światłami awaryjnymi.
http://www.youtube.com/watch?v=iVIFQdTU8Gg
Nowe znaczenie wyrażenia koń trojański.
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=PqDS1BxqzLw
Masz całkowitą rację...
...wydaje Ci się.
rusek w ciężarówce wymiata hahahah
Nie wiedziałem gdzie to dodać, tu chyba najlepiej pasuje :pZałącznik 5324
http://www.youtube.com/watch?v=QiHs7ap9M4Y wiedziałem że UFO istnieje
Blondynka jedzie samochodem i patrzy, a tam czerwone światło i mówi:
- To jest ładne światełko.
Jest pomarańczowe:
- To już jest ładniejsze.
Zielone:
- To już na prawdę extra.
I znowu czerwone a blondynka mówi:
- No dobra! To już było! No to jadę.
Bez gwiazdy nie ma jazdy :D
http://www.poboczem.pl/fotosy/zdjeci...Sort,1,iTime,3
Długawe ale polecam :D
Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocie.
Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy - a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia zupełnie jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem.
Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako, że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki - nie nastręcza mi to wiele problemów.
Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj - niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć.
Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść i "myśleć". Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wy*******ać więc. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane- ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść - taka technologia po prostu.
Czasem kot skacze na klamkę ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić - to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę upierdalał - a wtedy wiadomo - wąż.
Dobrze więc - uporządkuję - żona - delegacja, ja praca - wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem - ja toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni - więc spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer na parapecik i patrzymy razem przez okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały sk**wiel jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja p*****lę. Nie ni c***a to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest k**wa za duży - żeby przejść tym syfonem.
Ale słyszę tylko p**dut - oż k**wa no to nie mogło mi się zdawać- coś ciężkiego poszło w pion. k**wa wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot k**wa popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek. Lecę k**wa na dół do piwnicy - choć może powinienem od razu do schroniska - zanim wróci moja żona - nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego sk**wiela z białą krawatką, nie było jej kilka dni może się nie połapie.
Ale c**j – najpierw do piwnicy - zbiegam po schodach, słucham coś drapie w rurze, pion kawałek płaskiej rury, miauczy- jest k**wa, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie - to c**j przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za c***a trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje. Znalazłem taki wziernik gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici kici. Ni c***a, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten k**wa głąb zamiast przyjść do mnie to k**wa chce iść tam skąd przyszedł czyli do góry w pion. Ja go wołam a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół.
No poj***ło i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez pół godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem- i ni c***a - uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda - fight fire with fire - ogień zwalczaj ogniem. Zatkałem tą rurę przy wzierniku deszczułkami którymi używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla - geberit i woda w dół - bombs gone. I bieg do piwnicy.
Po drodze słyszę jak się przewala po rurach- podziałało.
Wbiegam do piwnicy i k**wa koniec świata. Nie ma moich deszczułek- no może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w c**j i kota też nie słychać już.
Ja p*****lę. k**wa gdzie ta rura teraz idzie - coś mi świtnęło, że kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów - może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze. Biegnę na ulicę, jest studzienka - mam nadzieję, że to od mojego domu.
Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery- najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl auto stoi na ulicy - mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny - poszło aż zakurzyło.
Po jaką cholerę takie te wieka robią ciężkie.
Smród jak cholera ale złażę tam - ciemno jak w dupie, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. k**wa mam w aucie, c****wa ale może starczy.
Włażę po raz drugi - smród mnie już nie zabije - przywykłem po chwili. Zaglądam i jest oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w drugą stronę. No ja p*****lę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi a na dodatek ktoś mi zwali tą pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po złości.
Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie, taśmy samoprzylepne, plastry żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś wp**du. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tą otwartą studzienkę nie wp*****lił bo na ulicy ciemno.
Sąsiad k**wa - ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc a teraz c**j złamany stoi i się dopytuje.
Co mam mu k**wa powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację?
Idźżesz w c**j pacanie. Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie też wszystkie otwory bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach - a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech ma za swoje.
Wracając do kota - bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe - więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienką bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie.
k**wa drugi sąsiad przyszedł - po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa- k**wa ludzie to są barany.
Idę do domu, obie wanny pełne, ognia - spuszczam wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma c***a to go musi wygonić albo utopić.
Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy a tego sk**wiela dalej nie wylało z kąpielą.
k**wa mać - urwało się wszystko w p**du i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki - w c**j - jak się to gdzieś przytka to będę miał przej***ne.
Znowu do domu po drugi pogrzebacz bo trzeba zamknąć ten p*******ny dekiel.
Wchodzę - a ten sk**wiel kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja p*****lę! Jak on k**wa wyszedł - którędy? Ano k**wa wziernikiem w piwnicy - zostawiłem otwarty. Ja k**wa stoję i marznę a ten gnój tarza się w mojej pościeli. z*****e. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości włazi na mnie. k**wa mać. Przynajmniej kuleje.
Straty - z******ne łazienki, w obu przelała się woda z wanien, z******na piwnica - bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do w****ania, brezent z reklamą firmy - poszedł w c**j, latarka- w c**j, pogrzebacz w c**j.
Afera na ulicy jak c**j.
http://www.youtube.com/watch?v=OHJuGEiI4uQ niemiłosiernie głupie, ale lubię to i jest 7er :sarcastic:
http://www.youtube.com/watch?v=q8EMA_7w3mc
Taki młody a jeździ lepiej jak nie jedna .......
chłopak teraz startuje w zawodach drifterów, ściga się ze starszymi od siebie
Już w zeszłym roku startował w zawodach razem ze starszymi drifterami, w zeszłym roku jeździł E36 teraz ma przygotowane na sezon E30. Rok temu było widać, że jeździ jeszcze trochę asekuraycjnie, ale jak zobaczyłem pierwszy film z E30 dodany pare dni temu to chłopak poczynił taki progres jakiego niektórzy drifterzy przez kilka lat nie zrobili i na pewno namiesza w tym roku w klasie fan