WROCLOVE miasto Yumy :spider:
Ja mając F de facto z wrocka mam na lusterkach wybity nr vin bo chyba też ktos sobie "pożyczył" mirrorki
Wersja do druku
WROCLOVE miasto Yumy :spider:
Ja mając F de facto z wrocka mam na lusterkach wybity nr vin bo chyba też ktos sobie "pożyczył" mirrorki
Juz zdechła? :boink:
Na szczerość od Dżudy zawsze można liczyć :D
To bez lusterek to auto nie pojedzie o własnych siłach?
Czyli wychodzi na to, że jadąc do WRO, oprócz zestawu naprawczego/zapasu koła trzeba mieć zestaw naprawczy lusterek w postaci drugiego kompletu.
Pojechać pojedzie, ale dotarła do nas cywilizacja: nie ma jeżdżenia na partyzanta bez lusterek :)
Zestaw naprawczy wskazany, albo fake-naklejki znakowania lusterek. To była gruba akcja tak w ogóle. Całe osiedle przesznupali. 1er było trzecim autem holowanym przez tę lawetę, tego dnia, z tego osiedla, z tego samego powodu ;)
Ja bym poszedł dalej i przechytrzył "pożyczaczy".
Spreparować pęknięcia na lusterkach, tak, żeby nie przeszkadzały w codziennym użytkowaniu, a jednocześnie były na tyle nieapetyczne, że amatorzy cudzej własności obeszli by się smakiem.
I biznes się kręci :-D
Tak się kończy kupowanie auta z silnikiem od robota kuchennego, w dodatku na promocji. A później ściemnia, że lusterka zajumali i dlatego trzeba lawetę ;)