jedno zdanie a jakie znaczenie , na E32 chorowałem pare lat , teraz wiem dlaczego , e34 -a zjeździłem ich kilka nie ma podejscia
Wersja do druku
Chyba najlepszym kompromisem jest mieć nowe auto na co dzień i klasyka w garażu ;) W moim odczuciu nowe auta oczywiście mają lepsze parametry od starszych i niby wszystko jest w nich na pierwszy rzut oka lepsze ale jednak jak wsiadam do starszego auta to czuję większą frajdę z jazdy nim. Czuję, że prowadzę taki prawdziwy samochód zrobiony i pomyślany przez ludzi którzy jak w przypadku starych BMW starali się zrobić najlepszy samochód na świecie, inżynierów z pasją, a nie komputery. I to się wyczuwa jadąc takim autem. I to jest moim zdaniem ta dusza auta. Bo ludzie zrobili ten samochód i dali mu coś od siebie. Nowe auta są kompletnie bezduszne i izolują człowieka od wszystkiego. Nie wiem czy prowadzę auto czy komputer na kołach. Na cholerę mi te wszystkie ustawienia i opcje wyboru różnych rzeczy które tylko zaprzątają uwagę kierowcy? Komputer mam w domu, a auto chcę po prostu prowadzić :) Ale mimo wszystko 760 robi wrażenie ;)
dokładnie bo klasyk na co dzień to niestety porażka a znowu nowa motoryzacja jak fajna by nie była kompletnie bezduszna niestety jest i jak pisał Qba po przejażdżce e32 banan na gębie pozostaje
Kurczę muszę swoją wyprowadzic po zimie bo już zapomniałem jak to jest
oj musisz ja przez całą zimę myślałem nad sprzedaża mojej potem ją umyłem nawoskowałem odświeżyłem chromy przejechałem się 2 godzinki i ni uja jej nie sprzedam stwierdziłem :) o tym ,że odejść od niej nie mogłem nie wspomnę ten szeroki pysk z nowymi chromami to miażdży każde nowe badziewie
Powiem Ci Słowik, że dawno tak nikt nie uderzył w mój dzwon jak stwierdzenie, że komputer mam w domu, a samochód się prowadzi. No i jeszcze myśli po drodze co się zrobiło przy aucie, jak to działa i że ludzie się nad tym pochylili mocno.
Dlatego nie mogę się rozstać z W124 w jeździe na co dzień. I pewnie długo z tego nie wyrosnę, chociaż pewnie już mi tak zostanie na zawsze, że będę starymi autami jeździł :)
Co Wy gadacie, że klasykiem nie da się na co dzień jeździć. Ja pomykam E34 od jakiegoś czasu i sobie bardzo chwalę :encouragement:
nie że się nie da ale niestety na codzien od e34 dużo lepsze będzie takie e60/f10 niestety po drugie zadnanego odrestaurowanego klasyka żal na codziennie
Lepsze bo nowsze? Napakowane elektroniką i wyposażone w nawigację? Tak samo dojadę do celu E34 jak i nowszą 5er. A czy szkoda jeździć odrestaurowanym klasykiem? Wyrosłem już trochę z tego. Nie będę żył wiecznie, żeby odmawiać sobie przyjemności jazdy taki autem.
Fakt, że nie pcham się pod same drzwi w markecie aby mi nie obili samochodu i jak na drogach była plucha z solą to nie jeździłem. Ale w innych przypadkach pomykam sobie zabytkiem i dobrze się z tym czuję :RpS_biggrin:
Ja sobie nie wyobrażam jazdy na co dzień E32 z kilku powodów. Po pierwsze jest mi jej szkoda. Mam w jakiś tam sposób unikatowy egzemplarz i zdaję sobie sprawę że przy jakiejkolwiek stłuczce czy wypadku auto straciłoby swoją wartość (albo jej część). Nie wyjechałbym nią na sól, bo po dwóch czy trzech takich zimach auto prawdopodobnie zaczęłoby gnić. Po drugie założę się, że jakbym zaczął ją łoić codziennie do przedszkola, biedronki czy z rowerami w góry to jest wielce prawdopodobne że wcześniej czy później pojawiłyby się jakieś problemy, usterki czy awarie. Poza tym w góry z rowerami nikt by ze mną nie pojechał bo nowym dieslem jedziemy za ułamek kwoty którą E32 potrzebuje żeby w te góry dotrzeć.
Dla mnie obecna sytuacja jest optymalna - nowe auto na co dzień, stare jako przyjemność (ale też oczko w głowie!) od czasu do czasu.
Nowy samochód bez problemu traktuję przedmiotowo - jest brudny - trudno, ktoś przerysuje - naprawiamy bez żadnych przemyśleń i dorabiania do tego ideologii. Zepsuje się na wakacjach na drugim końcu Europy - jest assistance, gwarancja, pakiety serwisowe etc.
Zawsze w należyty sposób dbałem o każde auto, które miałem. Czy to nowe, czy stare. Z dbania o E32 mam mega przyjemność, którą codzienna eksploatacja pewnie by zakłóciła.