Jeśli chodzi o szczegóły to tak, wolno nie jechałem. Chyba troszkę ponad 150. Było mokro i ślisko a ja... pokłóciłem się z żoną. Nerwy nie są dobrym doradcą. Na łuku drogi wpadłem w poślizg i "wyfrunąłem" uderzając dachem w drzewo. (drzewko widoczne na zdjęciu tym ze strażakami). Zresztą nie bardzo pamiętam całego zdarzenia. Trochę się połamałem ale już jestem ok. Najważniejsze, że kręgosłup nie puścił.
Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich :)
