Zamieszczone przez mackaroon
Tiaaa... Ten post powinien się znaleźć w dziale, do którego nie każdy ma dostęp, bo cholera wie, jak to ktoś przeczyta... Ja również jako facet po przejściach (rozwód) kiedyś się oświadczałem... A wiec... Dawno, dawno temu... A tak na poważnie, to zabrałem moją eks-małżonkę na wycieczkę do Paryża. Pojechaliśmy na Sylwestra. Wic polegał na tym, że chciałem to zrobić o północy, ale niestety okoliczności... Cóż... Postanowiliśmy ze znajomymi spędzić Sylwka na świeżym powietrzu. Nie na balu, jak wszyscy. Coś 'a la warszawski Sylwester pod Zamkiem czy pod Pałacem. A że chętnych młodych ludzi było więcej, zawieźli nas autokarem na Pola Elizejskie. Przed wyjazdem, na rozgrzewkę, prawie na czczo wypiłem z kolegą 0,7l. Dodatkowo od organizatora wycieczki wypadło jeszcze po szampanie na głowę. Wypiliśmy, a jakże! O północy złożyliśmy sobie tylko życzenia (zapomniałem pierścionka z hotelu). W drodze powrotnej na obwodnicy Paryża powstał gigantyczny korek i spędziliśmy w ciepłym, zawieszonym na poduszkach autobusie ponad 40 min. Nie muszę Wam mówić jak podziałała na mnie taka przejażdżka? Pod hotelem jedyną myślą było, żeby jak najszybciej znaleźć się w objęciach... białego dzbanka. Nie dopchałem się do windy, więc ledwo trzymając fason pobiegłem po schodach... Udało się.
A potem? A potem znalazłem pierścionek i wręczyłem przyszłej małżonce...
Na koniec najlepsze... Rano się obudziłem i ni w ząb nie pamiętałem czy wręczyłem pierścionek czy nie... :D