Jey, właśnie..... Tak nie powinno być. Na całe szczęście ja przed zakupem oglądam auto i nie dzielę się ze sprzedającym wiedzą. Jeśli zezwoli na podłączenie komputera, to już nie jest źle. Prawda jest taka, że przez nieuczciwość sprzedawcy (dealer czy prywatnie) nabywca traci... Irytuje mnie podejście w stylu: "jak można dać się tak oszukać?". Ano można. Klient często chce usłyszeć określone słowa i jeśli tylko takie padną, on ślepo decyduje się na zakup. Czy to jego wina, że się nie zna na rzeczy wystarczająco dobrze? Pewnie jego wina. Ale czy to wystarczający powód, żeby go oszukiwać? NIE. Taka argumentacja przypomina mi trochę sytuację, kiedy ktoś zapomni zabrać wartościowej rzeczy z samochodu, a złodziej to wypatrzy... No i to tłumaczenie, że ofiara sama jest sobie winna..... K.....wa, łapy precz od cudzej własności. To po pierwsze. A uczciwość przy sprzedaży to druga sprawa. Na dłuższą metę to na prawdę się opłaca.....
