-
Trochę to odbiega od tematu.
Oczywistością jest, że "czego nie ma, to się nie popsuje".
Jednak E32, czy wspomniany W124 w swoich bogatych wersjach wyposażeniowych na głowę biją bezawaryjnością samochody współczesne, a takie E65 jest już małym kombajnem elektronicznym, a nie ukrywajmy, to właśnie elektronika, która w założeniu miała być bezawaryjna w 100%, najczęściej w nich ulega uszkodzeniu.
Btw. W124CE też mam od niedawna i nie rozumiem przycinania typu "wychwalanie Merca na forum BMW to siara". Siarą jest takie ograniczone myślenie.
Uwielbiam swoją E32, ale nie porównałbym jej do Benza z tego samego okresu jako równie bezawaryjne.
-
Wy chyba mercedesów nigdy nie widzieliści :) Gnija wszystkie, głownie to przednie błotniki i nad szeroką listwą ( o ile jest) oraz z tyłu podłoga, tak że zawieszenie nie ma się o co trzymać. Ludzie sobie do głów wbili jakie to bezawaryjne i teraz je remontują ile sie da i jeżdżą ile sie da i ot cała historia. Moze pamietają jak kiedyś to w porównaniu z innymi autami tamtych lat sie mało psuły - sam nie wiem. Jednak im dłużej siedze w motoryzacji tym bardziej widzę, że sława W124 jest wykreowana przez samych ludzi i wcale to nie było takie super bezproblemowe auto. Jest tylko jedna kwiestia, ja tak mam, że co wsiądę do niego to się czuje jak w domu, cała konsola i miejsce za kierownicą powoduje, że chce sie jechać :)
A co do wyjęcia wszystkiego z najnowszych modeli to na pewno nie zrobi sie E32 - które technologicznie o epoki wyprzedzało W124.
-
stare meski nie gnja tak jak nowe, przed 92 rokiem
nawet w140 z przed lifta nie gnja
e32 duzo bardziej gnije
-