Mysle ze najbardziej psuje wizualnie ja kolor. Gdyby np byla czarna lub srebrna to te 20 pewnie ktos by polozyl. Auto do ogarniecia pod warunkiem ze nie cieknie i nie kopci. Nie rozumiem tylko co z tym vinem.
Wersja do druku
Mysle ze najbardziej psuje wizualnie ja kolor. Gdyby np byla czarna lub srebrna to te 20 pewnie ktos by polozyl. Auto do ogarniecia pod warunkiem ze nie cieknie i nie kopci. Nie rozumiem tylko co z tym vinem.
To jest perełka w cenie 24 tys...niczego innego bym sie nie spodziewał...
zapomniałem dodać że końcówka mocy w radiu i panel drewniany na kokpicie do zrobienia , a co do vinu to chodzi mi o to że jak wejdziesz w serwis w menu auta to wyświetla inny numer nadwozia
To jeszcze lepiej ;). Tu jest przykład dobitny na e65 w cenie 24k. , kto chce ten kupje takie wynalazki ;)
mysle ze jest warta tej ceny przynajmniej w czesciach.
Bo zwrócić by się mogła mając w sobie rarytasy np
- lodówka
- czarna podsufitka
- NV
- tempomat aktywny
- fotele full
- kiera zadbana
- ładne felgi
Tylko wtedy nie kosztowała by 25 tys zł tylko 45 :)
A tak na poważnie to ja auta z kombinowanym VIN bym nawet nie ogladał bo to śmierdzi kłopotami a poza tym jest golasek :)
Ładnie - a jak ja chcę za S500 19 tysi i wszystko działa ,żadne kontrolki nie świecą itd... to jest marudzenie ,że nie ma oryginalnego lakieru na całym aucie i nowych opon :) A i jeszcze ze 2 parchy na nadkolach może się znajdą :) Potwierdza się moja teoria,że bez 40 tysi E65 nie ma co oglądać
Nie przesadzajmy , no chyba ze faktycznie ma być cała w 1 lakierze... Ja swoją miałem malowaną prawie w koło a na dzień dzisiejszy jest kilka nowych mini wgniotek parkingowych na drzwiach..na wiosne chcę to ogarnąć ale wtedy drzwi wyskoczą na mierniku 3 lakier ;). W sumie mam to gdzies bo auto sprzedam i tak rozsądnemu kupującemu bo maruderom z góry dziękowałem ;).Poprzednią 7 tez miałem malowaną tu i tam, nawet szpachla się znalazła ale i konkretny kupujący który wyszedł z założenia że to nie nowe auto i tyle. Sprzedało się od razu ;). Nie popadajmy w paranoje że auto malowane to masakra jest ;)
Zgadzam się z Tobą, oczywiście jak auto jest malowane bo miało ryskę czy małą wgniątkę niczemu to nie przeszkadza, żeby sobie auto odświeżyć nowym lakierem. Ale dużo ludzi tego nie rozumie bo od razu jak komuś powiesz że np. zderzak był malowany to od razu nie dziękuje bo (auto musiało być nie żle bite). Moje auto jeszcze ma lakier oryginalny, ale wiadomo jak się pojawi więcej zarysowań parkingowych to bez wahania oddam do lakiernika i niech maluje to co będzie trzeba i mam to gdzieś, czy mi ktoś będzie wytykał, że auto było malowane i coś tam......Ja wiem swoje i tyle:)