dlatego napisałem, że dla mnie zdecydowanie zbieżność odpada. Węże ciężko podłączyć odwrotnie tym bardziej, że mają inną średnice
Wersja do druku
dlatego napisałem, że dla mnie zdecydowanie zbieżność odpada. Węże ciężko podłączyć odwrotnie tym bardziej, że mają inną średnice
Niesprawna przekładnia owszem nie wraca do położenia sama, ale nie sciąga na lewo i prawo, tak jak w układzie rozbieżnym.
Dla mnie zdjęli wszystko i zamienili drążki miejscami.
Co do pytań to tak: przekładnia wymiona kompletna z zaworem servotronica, w poprzednim zeszła izolacja z kabli i robiło się zwarcie, przekładnia używana, ale kupiona tutaj z forum z zapewnieniem o jej sprawności, oczywiście głowy uciąć nie dam :) Dodatkowo zmieniane były końcówki drążków - ale z zaznaczeniem, że ustawione ''w miarę'' tak jak było. I teraz pytanie, czy te ''w miarę'' niedokładnie może powodować takie jaja? To raz, a dwa zaznaczam, że dzieje się tak na odpiętym zaworze servotronica, z zapiętym podobno głupieje totalnie - raz działa, raz nie...Pomysły się kończą.. :/
ttrol, tak wiem, przejechałem się jakieś 500m i ''precyzja'' prowadzenia i przewidywalność na poziomie taczki na flapie... masakra
No I wyszło szydło w worka, w miarę to można sobie ustawić drzwi w futrynie:)
Zawsze się odbiera auto od mechanika z w miarę zrobioną zbieżnością, ale ja wtedy nie jade więcej jak 30km/h I jak najszybciej na geometrię. A jak sam wymieniam drążki, to mierzę długość co do milimetra, ale I tak jest tylko w miarę.
Wiadomo, że z servotronikiem będzie to spotęgowane, bo lekka kiera plus brak kompletnie zbieżności to dramat.
Zmień mechanika, bo ten mógł Cię zabić, zawsze mogłeś się rozpędzić z niewiedzy do 50 I próbować skręcić I skończyłbyś na drzewie.