A co Ci tam nie wyszło? I co dokładnie rozbierałeś?
Wersja do druku
chciałem wyprostować te klapkę bo się trochę wygła no ale żeby ją wyjąć to trzeba całe wszystko rozebrać na czynniki pierwsze. złożyłem z powrotem ale to juz nie ta przepływa... silnik tragicznie chodził. nie warto sie tego podejmować, szkoda czasu.
A więc rozebrałem, wyprostowałem, złożyłem i silnik ożył, chodzi jak zdrowy. Nie szarpie i nie telepie nim :)
Winna była ta klapka, która pod wpływem ruchu powietrza się zacianała, zresztą widac to na zdjęciu :)
http://imageshack.us/a/img22/7592/img069i2.th.jpg
Nie obwiniaj klapki, bo i tak dużo wytrzymała.
Po wybuchu opór jaki stawia ta klapa w stosunku do powietrza zaciąganego przez dolot zazwyczaj już nie jest taki sam na całej linii, gdy jej oś raz zostanie wygięta, stąd nie równy wychył i nie miarodajny pomiar, co przy raz uszkodzonym przepływomierzu bardzo szybko odbija się na wskazaniach przy jeździe na benzynie.
Uszkodzenie nie było duże, dobre kichnięcie na kiszonie potrafi ODBIĆ klape przepływomierza na masce tworząc charakterystyczną "wypraske", którą w latach 90 właściciele tych wozów użytkowanych na śrubie, skrzętnie kitowali centrymetrową warstwą kitu.
Maska do tego auta kosztowała wtedy tyle, że na jej zakup trzeba było się mocniej skrobnąć niż obecnie.