To chyba jakaś komunia :D
Wersja do druku
To chyba jakaś komunia :D
A wrzucę tutaj. Pewnie stare i wszyscy znają, ale ja umarłem. Zwłaszcza fragment z odbytem :D
http://w472.wrzuta.pl/audio/8m1YYrFq...ntyk_bialystok
ziembi koldre, do ucha trzeszczy, zebmy wibija.. na 300 kilometow i w odbyt dmucha
:x
Na wieczorową porę :)
http://www.youtube.com/watch?v=A4dS3...eature=related
Idą dwa koty przez pustynie:
-Ty stary, nie ogarniam tej kuwety.
;D
:D :D :D :D krótkie ale mega mocne :DCytat:
Zamieszczone przez Damias
umarłem... ;D ;D :what:Cytat:
Zamieszczone przez Damias
Kilka prawd:
1. Sraczka jest paradoksem, bo i często i rzadko jednoczesnie
2. Zycie jest jak transwestyta - niby pięknie, ładnie... A tu ch...
3. Pesymista widzi ciemny tunel, optymista widzi swiatłeko w tunelu, realista widzi pociąg... - a maszynista widzi trzech debili na torach.
4. Telewizja kłamie, prasa kłamie, radio kłamie, ksiądz kłamie - cyganka prawdę ci powie.
;D
http://elka.fm//content/view/34980/80/
haha nie dam rady :D
A czy przypadkiem nie pomyliłeś tematów? Bo "Humor" to raczej nie jest.... :/Cytat:
Zamieszczone przez coboss
No humor słaby, ale historia przerażająca. Pewnie dziadzia się zawiesił i bum :] Dobrze że nikomu nic się nie stało. Przyjeżdzają do mnie czasem tacy. 70-80 lat, a podniesienie się z auta, wygramolenie na zewnątrz i przejście 10 metrów zajmuje im 5 minut :/ Zawracanie na parkingu "na 3" robią na 15 razy... Albo wogóle mnie proszą żeby im przejechać autem i wystawić przodem do wyjazdu, bo oni nie potrafią. Wolę nie wiedzieć co robią na drogach. Coponiektórzy powinni się zastanowić, czy powinnie ciągle jeździć autem
ubawiłem się...... tyle że to wbrew prawom fizyki. :]Cytat:
Zamieszczone przez Neuf
Klient wysłał do dystrybutora zamówienia na wiele różnych towarów za duże pieniądze.
Dystrybutor zauważył jednak, że ten klient ma nieuregulowane płatności za wcześniejsze dostawy. Dlatego specjalista ds. windykacji wysłał do klienta wiadomość:
,,Nie możemy wysłać nowej dostawy, dopóki nie zapłacicie za poprzednie.''
Odpowiedź nadeszła następnego dnia: ,,Proszę anulować to zamówienie, nie możemy czekać tak długo.''
Szeregowy lotnictwa USA Jones został przydzielony do centrum rekrutacji, aby doradzać młodym żołnierzem w sprawie ubezpieczeń dla wojskowych.
Nie minęło wiele czasu i kapitan Smith, przełożony Jones’a, zwrócił uwagę na jego znakomite wyniki w sprzedaży ubezpieczeń. Skuteczność była niemal 100-procentowa.
Kapitan postanowił sprawdzić, skąd one się biorą. Ukrył się za kotarą i słuchał jak Jones rozmawia z młodymi rekrutami. Szeregowy zaczynał standardowo, od przedstawienia ogólnych warunków ubezpieczeń. A potem mówił:
- Jeśli wykupisz ubezpieczenie dla żołnierze i zginiesz w walce, rząd będzie musiał zapłacić twojej rodzinie 200 tys. dolarów. Jeśli nie masz ubezpieczenia i polegniesz na polu walki, maksymalne odszkodowanie wynosi 6 tys. dolarów. Jak myślisz kogo najpierw będą wysyłać do walki?
Pracownik mówi do przełożonego:
- Muszę dostać podwyżkę. Cztery firmy nie dają mi spokoju...
- Dobrze, dostanie pan, ale proszę mi powiedzieć, co to za przedsiębiorstwa.
- Elektrownia, gazownia, telekomunikacja i spółdzielnia mieszkaniowa.
Amerykanin, Polak, Szkot i Norweg mieli wypadek samochodowy, szybko odwieziono ich do szpitala, jednak w czasie transportu wszyscy zmarli. Tuż przed włożeniem do worka na zwłoki Amerykanina ten nagle otwiera oczy. Lekarze zdumieni pytają co się stało:
- Widziałem piękne światło, widziałem obok siebie Polaka, Szkota i Norwega. Zatrzymaliśmy się wszyscy przy Bramie gdzie czekał św. Piotr. Popatrzył na nas i powiedział, że jesteśmy za młodzi by umierać. Poprosił więc o wpłatę na rzecz nieba w wysokości 50$ po czym miał nas odesłać na ziemię. Wyciągnąłem więc 50$ z portfela, dałem św. Piotrowi i znalazłem się tutaj.
- A co z pozostałymi??? - dopytują się lekarze.
- Ostatnie co widziałem to Szkot kłócił się o cenę, Norweg rzekł, że państwo za niego zapłaci, natomiast Polak powiedział, że poczeka na promocję.
Interpretacja przepisów prawnych:
Dwóch urzędników weszło do baru. Zamówili po drinku, po czym wyciągnęli z teczek po kanapce i zaczęli jeść. Natychmiast pojawił się przed nimi właściciel baru.
- Panowie, bez przesady, nie możecie tu jeść swoich kanapek.
Urzędnicy wzruszyli ramionami i zamienili się kanapkami.
Sekretarka odbiera telefon:
- Niestety szef jest na naradzie, ale jeśli ma pan bardzo pilną sprawę, to go obudzę.
Pewna matka wraca wieczorem do domu i znajduje taki oto liścik :
Kochana mamusiu,
Przykro mi, że muszę ci powiedzieć, że wyprowadzam się z domu do mojego chłopaka.
To miłość mojego życia.
Powinnaś go poznać, jest taki cudny z tymi swoimi tatuażami, piercingiem, a w dodatku ma super motor.
Ale to jeszcze nie wszystko, kochana mamo.
Wreszcie udało mi się zajść w ciążę, a Abdoul mówi, że będziemy wieść cudowne życie w jego przyczepie pośrodku lasu.
Abdoul chce mieć ze mną dużo dzieci. Ja też o tym marzę.
Zdałam sobie wreszcie sprawę z tego, że marihuana jest zdrowa i uśmierza ból. Będziemy ją uprawiać i rozdawać naszym przyjaciołom, żeby nie cierpieli, gdy będą na głodzie
(jak im zabraknie heroiny, czy kokainy).
W międzyczasie, mam nadzieję, naukowcy wynajdą wreszcie jakieś lekarstwo na AIDS, żeby Abdoul poczuł się trochę lepiej. Wiesz, on naprawdę na to zasługuje.
Nie martw się o mnie, mamusiu, mam już 13 lat i mogę sama się o siebie zatroszczyć. A nawet, gdyby mi brakowało trochę doświadczenia, to rekompensuje to Abdoul, w końcu ma 44 lata...
Mam nadzieję, że niedługo będę mogła cię odwiedzić, żebyś poznała swoje wnuki. Ale najpierw jadę przyczepą z Abdoulem do jego rodziców, żebyśmy mogli wziąć ślub. To mu się przyda, żeby dostał wreszcie kartę stałego pobytu.
Twoja kochająca córka
PS :
Plotę bzdury, mamusiu. Jestem u sąsiadów ! Chciałam po prostu ci powiedzieć, że w życiu zdarzają się gorsze rzeczy niż karteczka z ocenami, którą znajdziesz na nocnym stoliku...
A oto odpowiedź tatusia :
Przekazałem list twojej matce. Czytając go dostała zawału sera i musieliśmy zawieźć ją do szpitala. W tej chwili leki jeszcze utrzymują ją przy życiu. Kiedy wyjaśniłem naszym adwokatom co się stało, polecili nam się ciebie wyrzec. Nie jesteś już więc naszą córką i wykreśliliśmy cię z naszych testamentów. Wyrzuciliśmy do śmieci wszystkie twoje rzeczy i zaadaptowaliśmy twój pokój na graciarnię. Zmieniliśmy również zamki w drzwiach. Będziesz musiała znaleźć sobie jakieś mieszkanie, ale nie próbuj nawet użyć naszej karty kredytowej - anulowaliśmy ją. Zamknęliśmy też twoje konto w banku (pieniądze, które na nim były, pójdą na leczenie twojej matki). Nie próbuj do nas dzwonić i prosić o pieniądze, zresztą i tak rozwiązaliśmy umowę na twoją komórkę. Twoje stare zabawki, instrumenty muzyczne, kolekcję CD i zdjęcia sprzedaliśmy sąsiadowi (temu, co mówiłaś, że podgląda cię przez okno jak się ubierasz). Ach, oczywiście będziesz musiała znaleźć sobie jakąś pracę, bo nie będziemy dłużej płacić ani za ciebie, ani za twoją naukę, ani za lekcje muzyki. Gdybyś nie mogła znaleźć pracy i mieszkania, radzę ci skontaktować się z Paulo. To gość, którego poznałem w wojsku, nie wiem dokładnie czym się zajmuje... ale wysłałem mu twoje zdjęcie i odpisał mi, że taka dziewczyna jak ty nie będzie miała żadnych problemów z utrzymaniem się w niektórych krajach afrykańskich, które on akurat dobrze zna. Zresztą mógłby ci pomóc.
Mam nadzieję, że będziesz bardzo szczęśliwa na twojej nowej drodze życia.
Człowiek, którego nazywałaś Tatusiem
PS :
Kochanie, to tylko żart. Oglądam właśnie telewizję z twoją matką, która czuje się świetnie. Chciałem tylko ci uświadomić, że w życiu zdarzają się gorsze rzeczy niż 8 tygodniowy szlaban na telewizję i wszystkie wyjścia z domu za fatalne oceny i za twój malutki żarcik.
Stare ale bardzo dobre!! Dobrze że filmik tu zamieściłeś - będzie łatwo znaleźćCytat:
Zamieszczone przez Wiesław
Coś z branży budowlanej
http://www.wykop.pl/ramka/110574/koszmary-architektury
ja jestem na tyle juz "wypaczony" zawodowo, że mnie większość z powyższego nie śmieszy, ale irytuje.
-------------------
Autentyczne z pewnego salonu samochodowego w małopolsce:
Pewien pan dostał zlecenie na wykonanie poprawek malarskich na salonie samochodowym.
Powierzchni było dużo, więc jak to inteligentny myslący Polak - wymyślił że zrobi to przez natrysk z pistoletu.
Jako, że była to robota na wolnym powietrzu, wiatr znosił odpryski farby...
Kilkanaście nowiutkich, czyściutkich samochodów dostało nowy "image" w postaci tuningowych kropek farby w kolorze RAL 5010
Rzecz miała się w lata 70-tych poprzedniego stulecia. Otóż pewien murarz budował domek jednorodzinny. Jednak swym zwyczajem napił się polskiego wina owocowego na początku dnia roboczego i rozpoczął murowanie kolejnych ścian. Facet musiał być nieźle wstawiony, bo... zamurował się w małym pomieszczeniu ze wszystkich stron. Zauważył ten fakt, gdy się ocknął w późnych godzinach popołudniowych. Niestety wołanie o pomoc nie przyniosło skutku, bo to było na odludziu, więc jegomość spędził noc w "swoich czterech kątach", mając po ręką kielnię i kilka drobnych narzędzi. Uwolnił go rano inwestor, gdy przyjechał zobaczyć postępy budowy.
Jednak najlepsza reakcja była kierownika budowy. Stwierdził, że pomijając fakt, iż facet się zamurował, nowa ściana została wykonana z należytą starannością.
Dr OETKER!
Miałem już dzisiaj nic nie pisać ale się wku rwiłem jak nigdy! Muszę
odreagować, sory za błędy i ogólny chaos, ale mam to w du pie.
Niech to ch uj strzeli, je bany dr Oetker! No co mnie ku rwa podkusiło, żeby
kupić budyń z tej zj ebanej firmy?
Siedziałem sobie w domu, czytałem to i tamto, aż mnie nagle złapała
ochota
na budyń. A z pięć lat już tego gó wna nie jadłem.
No się wziałem ubrałem, pobiegłem do sklepu
- Poprosze budyń.
- Proszę.
- Dziękuję.
Szybki powrót do domu.
Na opakowaniu napisane, że gotować mleko, potem wsypać, bla, bla, bla.
Zrobiłem jak kazali.
I co ?
I wyszło mi kakao! Rzadkie jak sr aczka. Tego się nie da jeść. Jak te
pie przone cha my mogą nazywać to coś budyniem i jeszcze chwalić się nową
recepturą?
Mam tego dość. Dość jeb anej demokracji, kapitalizmu i calego tego
ście rwa,
która weszło do nas po '89.
Chce takich budyniów jak za komuny!
W brzydkich opakowaniach, ale gęstych z takimi wkur wiającymi grudkami!
I kisieli też chcę! Niedawno na własne oczy widziałem jak moja znajoma
PIŁA
kisiel! Jak można pić kisiel? Czy nasze dzieci już nie będą pamiętały, że
to
należy wyjadać łyżeczką, do której wszystko się lepi i na koniec trzeba
oblizać?
Kto mi zabrał szklane litrowe butelki z koka kolą? Komu one
przeszkadzały?
I mleko w butelkach i śmietana! A takie fajne kapsle miały.
Dlaczego teraz nawet wafelki prince polo są w tych cudnych opakowaniach
zachowujących świeżość przez pincet lat? Ja chce wafelków w sreberkach! I
nie tylko prince polo ale i Mulatków!
Jaki dziad sku rwił się zachodnią technologią, dzięki której teraz
wszystkie
cukierki rozpływają się w ustach, a nie tak jak kiedyś, trzeba je gryźć!?
No pytam sie, no!
Pier dolę mieć do wyboru setki rodzajów lodów i nie móc zdecydować się, na
jaki mam ochotę! Kiedyś były tylko bambino w czekoladzie i wszyscy byli
szczęśliwi, a jak rzucili casatte to ustawiała się kolejka na pół
kilometra.
Czy ktoś pamięta jak smakuje prawdziwa bułka? Nie, ku rwa, nie tak jak w
waszych **********ch sklepach, napompowane powietrzem kruche gó wna.
Prawdziwe bułki są twardawe, wyraziste w smaku, a najlepiej z prawdziwym
masłem, które wyjęte z lodówki jest niemożliwe do rozsmarowania! O
margarynie za komuny można było tylko pomarzyć, a jak była to taka
c***owa,
chyba "Palma" się nazywała.
Wielkie pier dolone koncerny wyjebały na amen z rynku moją ukochaną
oranżadę,
którą za młodu gasiłem pragnienie. I jej młodszą siostrę - oranżadkę w
proszku, której nikt nigdy nie rozpuszczał w wodzie, bo służyła do
wyjadania
oblizanym palcem. Nawet ukochane parówki mi zaj ebali, dziś już nie robi
się
takich dobrych jak kiedyś.
W telewizji dwa kanały, na każdym nic do oglądania. Teraz mamy sto
kanałów i
też nic nie ma. Możemy wpie rdalać pomarańcze, banany i mandarynki, a
kiedyś
jak przyszedłeś z czymś takim do szkoły, to cie "szefem" nazywali.
Fast foodów też nie bylo i każdy żywił się w brudnych budach z
hamburgerami
napakowanymi warzywami, zapiekankami z serem i pieczarkami i hod-dogami
nabijanymi na metalowe pale. Buła, parówa, musztarda! Nic więcej do
szczęścia nie potrzebowaliśmy.
Ku rwa pierdolona mać. A taką miałem ochotę na budyń!
Dopiero teraz się podniosłem z gleby :D:D:D Dawno tak się nie ubawiłem ;DCytat:
Zamieszczone przez Damias
http://www.joemonster.org/filmy/1673...bez_korkociagu
http://www.joemonster.org/index.php?pageID=2
http://www.joemonster.org/art/11654/...wietrze_popsul
http://www.joemonster.org/art/11646/...zna_tego_roku_
http://www.joemonster.org/art/11647/...osob_na_kryzys
UWAGA HARD PORNO !!
http://www.joemonster.org/art/11641/Erotyka_dla_geekow
http://www.joemonster.org/art/11630/...zka_literatury
Pani pyta Jasia czy mają pieska.
- Mieliśmy ale zabiliśmy. Tata powiedział że nikt w domu nie je mięsa a dla jednego psa nie warto kupować więc zabiliśmy.
Jej! straszne! a może kotka?
- Kotka też mieliśmy ale zabiliśmy. tata powiedział że nikt w domu nie pije mleka to dla jednego kota się nie opłaca kupować no i zabiliśmy.
Jasiu! to koszmarne! jutro niech się do mnie zgłosi mama.
-Mieliśmy ale zabiliśmy. Tata powiedział że mu już nie staje, ja jeszcze za mały jestem a dla sąsiada nie opłaca się trzymać...
Jasiu się zgłasza.
Co się stało Jasiu?
-Proszę Pani a kolega z ławki przede mną się zjebał!
-Jasiu!! nie mówi się tak brzydko! Mogłeś powiedzieć np. : puścił bąka.
-Przepraszam ,zapamiętam...
za chwilę znów się zgłasza.
-Proszę Pani ten kolega co puścił bąka znów się zjebał!!
Facet do dentysty:
-ile kosztuje wyrwanie zęba mądrości?
-150 zł.
-cholernie drogo! nic taniej?
-100 zł ale bez znieczulenia.
- jeszcze drogo! pomyśl pan coś..
-za 50 zł ale bez znieczulenia i obcęgami.
-kurde i już nic taniej?
-hmm.. za dychę zrobi to stażysta.
-Nooo! to mi pasuje! proszę zapisać żonę...
Popegeerowska wioska. straszny upał. Zenek nie wytrzymał i wkurzył się- nazbierał ostatnie pieniądze jakie były w domu, w stodole znalazł stary kanister i poszedł 10 kilometrów do sąsiedniej wiochy do baru po piwo.
Wracając (żar z nieba okropny) myślał tylko o tym jak to w studni schłodzi napój Bogów potem siądzie sobie na ławce pod chatą i orzeźwi się najwspanialszym trunkiem o idealnej temperaturze...
Tuż przed chatą potknął się o zamkniętą butelkę, otworzył ją i uwolnił Dżina.
- Setki lat byłem uwięziony w tej butelce- Dziękuję! spełnię twoje jedno życzenie. Słucham.
-No dobra to chcę żeby ten kanister zawsze był pełny piwa!
-Bardzo proszę- odpowiedział Dżin i zniknął.
................. dziś mija 7 lat jak Zenek wszystkimi narzędziami próbuje otworzyć kanister......
Kobieta w kwiecie wieku staje przed lustrem i mówi do męża.
- Ech... przybyło mi zmarszczek, utyłam, te włosy takie jakieś nijakie... Zbrzydłam. Powiedz mi, kochanie, coś miłego!
- Wzrok masz dalej dobry! ;)
Pukanie do drzwi. Otwiera facet w szlafroku.
- To pan wyciągnął wczoraj mojego synka spod lodu?
- Tak to ja, ale nie ma o czym mówić.
- Nie ma o czym mówić? A gdzie jest czapeczka?!
Prezydent Kaczyński wraz z małżonką udał się z nieoficjalną wizytą do prezydenta Juszczenki na Ukrainę.
Po uroczystej kolacji, kiedy już trochę atmosfera się rozluźniła, po kilku toastach, prezydent Juszczenka jako dobry gospodarz zapragnął nawiązać nić sympatii z Kaczyńskimi.
Pyta więc: A tiebia, Marysia, to czym truli?
Doktor mówi do pacjenta:
- No no, jest pan zdrowy jak byk! Wszystkie wyniki w porządku! Z seksem też pan chyba nie ma problemów?
- Cóż, tak ze trzy razy w tygodniu to sobie dogodzę.
- Trzy razy w tygodniu? Z pana kondycją to i trzy razy dziennie można by było.
- Niby tak, ale pan doktor wie, jaki jest los proboszcza na wiejskiej parafii...
Pewien facet ożenił się z piękną kobietą. W noc poślubna ucieszony leży w łóżku i czeka na żonę.
- Kochanie, pośpiesz się i chodź do lóżka...
Patrzy, a żona wyciąga szklane oko i sztuczną szczękę. Facet trochę zszokowany, ale trzyma fason i mówi:
- Kochanie, nie każ mi czekać tak długo...
Na to żona odkręca drewnianą rękę. Mąż, choć w szoku, ale wciąż napalony:
- Wejdziesz w końcu do tego łóżka?!
Żona odpina sztuczną nogę. Na to mąż, zrezygnowany:
- Wiesz co, kochanie? Może rzuć mi po prostu dupę....
Przychodzi staruszka do lekarza i mówi:
-Panie doktorze, mam wielki problem z gazami, ale tak naprawdę to mi nie przeszkadza. Moje bąki nigdy nie śmierdzą i są zawsze bardzo ciche. Prawdę mówiąc, pierdnęłam już ze 20 razy od kiedy jestem u Pana w gabinecie. Nie wiedział pan o tym, bo są bardzo ciche i wcale nie śmierdzą.
Doktor na to:
Rozumiem, proszę zażywać te tabletki codziennie i wrócić do mnie za tydzień.
Po tygodniu babcia przychodzi z powrotem do gabinetu i mówi:
- Panie doktorze, nie wiem co do cholery pan mi dał, ale teraz moje bąki, choć nadal ciche, śmierdzą niemiłosiernie... -Dobrze! - odpowiada lekarz - Teraz gdy już przeczyściliśmy pani nozdrza, zajmiemy się słuchem...
Mąż do żony:
- Powiedz mi coś takiego co mnie jednocześnie podbuduje i
wkurwi.
Żona:
- masz większego fiuta niż twój brat
kierowników się nie lękaj
mało rób a dużo stękaj
i nie przejmuj się swą pracą
bo i tak ci gówno płacą
gdy pracujesz w małej grupie
wolno ci mieć wszystko w dupie
za pięć trzecia bierz kapotę
sraj na szefa i robotę
tak doczekasz starczej renty,
nawet w dupę nie kopnięty
abyś głodem nie przymierał
rentę będziesz se pobierał
ani dużą ani małą, byle na pijaństwo stało
a gdy przyjdzie czasu kres
powiedz wszystkim:
SRAŁ WAS PIES!!!
Moja historia mogła się zakończyć tragicznie, na szczęście zakończyła się tylko karą dyscyplinarną w postaci nagany z wpisem do akt.
Był to 30 grudnia, ostatni dzień w pracy w roku (Sylwester wypadał w sobotę).
Atmosfera już dość luźna, a ponieważ prezes lubił efekciarstwo, więc była zgoda że załoga może sobie postrzelać fajerwerkami na koniec pracy.
No i o 14:00 był w sali konferencyjnej poczęstunek - szampan, jakieś ciastka a o 15:00 miało być strzelanie i do chaty. Miałem w kieszeni spodni hukowy fajerwerk, ten z trupią czaszką i napisem "ACHTUNG!, gruby jak spory ogór. Strzela to mocno jak sam sk**syn a zapala się przez potarcie zaryski, jak przy zapałce.
O 14:50 poczułem nagłe parcie na stolec (prawdopodobnie mieszanka ptysiów i szampana). Poszedłem dość szybko do WC i zastałem tam dobrego kolegę z działu handlowego, który przed pisuarem przygotowywał się do lania. Pozdrowiłem go zdawkowo, powiedziałem żartem żeby lepiej szybko skończył bo zaraz mi dupsko eksploduje i wszedłem do kabiny.
Niestety, podczas zdejmowania spodni zaszedł mało prawdopodobny zbieg okoliczności. W kieszeni oprócz ACHTUNGA miałem też długopis, kluczyki do auta i pudełko zapałek. Prawdopodobnie podczas gwałtownego ruchu zdejmowania zaryska pudełka potarła o czubek fajerwerka... W każdym razie w momencie gdy moja kupa wleciała do bieluści ustępu poczułem gorąco w kieszeni i zobaczyłem smużkę dymu. Zdążyłem pomyśleć "o kurva!" i w panice wyjąłem dymiący fajerwerk ze spodni i wrzuciłem do kibla, licząc że woda ugasi reakcję.
Miałem jednak widocznie pewne instynktowne obawy, gdyż zatrzasnąłem klapę i wlazłem na nią, podkurczając nogi. Tymczasem wewnątrz muszli fajerwerk prawdopodobnie (tu muszę zdać się na hipotezy) utrzymał się na powierzchni wody, gdyż utknął na wydalonej chwilę wcześniej kupie. Po mniej więcej dwóch sekundach nastąpiła straszliwa detonacja. Kibel rozpadł się na trzy części a woda i ekskrementy szerokim strumieniem rozlały się po całym pomieszczeniu.
Wyszedłem z kabiny, cały mokry i częściowo ogówniony. Kolega, który akurat mył ręce nad umywalką, stał jak słup soli i przez dłuższą chwilę nic nie mówił, stał tak tylko z otwartymi ustami. Wreszcie wydukał: "Stary, co ty żeś zjadł?"
Zaraz potem zlecieli się inni... Wstydu się najadłem co niemiara... Wytłumaczyłem prezesowi jak było i w sumie najpierw się obśmiał a potem wlepił mi naganę,
chociaż cała sprawa była po prostu nieprawdopodobnym pechem
-----------------------------------
stare ale fajne - reklama piwa
----------------------------------
http://images38.fotosik.pl/138/eaca029504b35c41med.jpeg
----------------------------------
Jest godzina 14.00.
Kobieta jedzie swoim autkiem, aż tu nagle z podporządkowanej wyskakuje na nią jakiś kamikadze i następuje totalny karambol.
>> Kto ponosi winę za wypadek?
-- Oczywiście kobieta - bo o tej porze powinna być już w kuchni i gotować obiad.
Hubertus7er, dawno tak się nie uśmiałem. Dobra historyjka! :hah:
__________________________________________________ ____
- Hello, are you there?
- Yes, who are you, please?
- I'm Watt.
- What's your name?
- Watt's my name.
- Yes, what's your name?
- My name is John Watt.
- John what?
- Yes, are you Jones?
- No I'm Knott.
- Will you tell me your name then?
- Will Knott.
- Why not?
- My name is Knott.
- Not what?
- Not Watt, Knott.
- What?
__________________________________________________ ____
http://img.photobucket.com/albums/v4.../ewolucion.jpg
__________________________________________________ ____
IKEA.
Choinka składana:
- Szkielet - 1 szt,
- Gałązki - 46 szt,
- Igły - 13543 szt,
- Klej montażowy - 3 litry
__________________________________________________ ____
http://img.photobucket.com/albums/v4.../new/adobe.jpg
__________________________________________________ ____
Z serii nie ma jak porada w internecie:
PROBLEM:
Pomóżcie! czy specyfiką gumy jest to że nie trzyma się ona na penisie? Czy każdy tak ma, czy tylko mój chłopak? On musi trzymać ją jedną ręką, bo mu spada! Wkurza mnie to, ale nie wiem, czy tak wszyscy mają czy nie, bo to jest mój pierwszy partner. Dodam że spada mu nawet guma typu "close fit". Proszę o poważne odpowiedzi!
POMOC:
- Musi u nasady takim zipem spiąć.
- Albo cybancik na śrubkę.
- Proponuje posypać solą, ja tak sypię na schody i się nie ślizgam.
- Wydaje mi się, że po prostu źle ją zakłada.
- Na lewą stronę?
- Nie, do góry nogami.
- To może niech założy sobie tez na jajka.
- Uszyj mu szelki. Możesz inspirować się pasem do podwiązek.
- A może niech naciągnie z całej siły i rozciągnięte końcówki niech na tyłku na supeł zawiąże.
- Załóż mu na palec może ten jest większy od jego małego.
- Spróbuj zmienić firmę gumek, nie wiem czego używacie
- Najlepiej na zimówki Stomil, te się nie ślizgają. Jeżeli to nie pomoże to łańcuchy.
- A z kolei mój chłopak używa rozmiaru XL i jeszcze jest za ciasna wpychamy do połowy, a potem się nie da! Gdzie mogę kupić większe? Proszę o pomoc i poważne odpowiedzi!
- Tego się nie wpycha do środka, to się zakłada na członka, a potem się wkłada członka. Chyba.
- W Kauflandzie są worki jednorazowe 135 l. - polecam.
- Mój facet ma odwrotny problem .Nawet największa rozmiarowo prezerwatywa jest za krótka i za ciasna na jego penis.
- Pracujesz w stadninie w Janowie, czy innym malowniczym miejscu?
__________________________________________________ _______
PROBLEM:
Pomóżcie! Dzisiaj kupiłam samochód z komisu i nie wiem jakie paliwo mam wlać? Po czym poznać, czy to dizel czy benzyniak? Jeżdżę na oparach, a nie mogę zatankować, bo nie wiem co wlać.
POMOC:
- Przysiwieć zapalniczką przy wlewie paliwa i zobacz sama! Potem wlej ropę. Bo jeśli benzyniak to nie doczekasz "potem".
- Nie ściemniaj koleżance. Słuchaj. Jeśli samochód jest koloru niebieskiego lub zielonego lejemy ropę. Jeśli żółty to na gaz. Do reszty lejemy benzynę. I od razu wymień powietrze w kołach na letnie. W tym roku modne jest górskie.
- Najlepiej nalej wody. Wtedy w serwisie udzielą ci wyczerpujących informacji.
- Jak samochód robi brum brum to jest benzyniak a jak kle kle to ropniak. A jeśli robi brum i kle - śmiało lej gaz.
__________________________________________________ _______
PROBLEM:
BLAGAM O POMOC!!!! - kolega mi powiedzial, ze plyta DVD lepiej odbija radar niz zwykla plyta - podpowiedzcie mi prosze, czy mnie nie sklamal -bo jesli rzeczywiscie to jest prawda, to czy w kazdym hipermarkecie jak pojade do miasta bede mógl taka plyte kupic? Na razie uzywam zwyklej plyty i jestem zadowolony - nie dostalem zdnego mandatu!!!
POMOC:
- Powies sobie jeszcze trzy takie plyty - juz z daleka bedzie widac, ze jedzie idiota.
- Fakt, oni swoich nie zatrzymuja.
- Jako ze plyta DVD ma wieksza pojemnosc, tak przy wiekszej predkosci plyta ta lepiej dziala. Tylko pamietaj, ze strona przeznaczona do zapisu musi byc skierowana w strone policjantów, bo inaczej spowoduje wzrost predkosci pokazywanej przez radar. Sam stosuje 3 plyty DVD, 2 analogowe (tak na wszelki wypadek) i krawat samoobrony na ewentualne blokady.
Pozdrawiam.
- To prawda, w nowej wersji F-117A pokryty jest caly plytami DVD i daltego jest niewykrywalny dla radarów
- Nie jestem pewien z ta plyta DVD, nie próbowalbym, najlepiej stosowac sprawdzone sposoby, polecem plyte gramofonowa, ona ma wieksza powierzchnie i bardziej rozprasza wiazke z radaru
- Powies CD, DVD, FDD, HDD, memory stick i ZIPa, to na pewno zaden policjant cie nie zatrzyma, bo jak cie zobaczy zza zakretu to umrze ze smiechu.
- Najlepiej radar odbija plyta chodnikowa. Tylko trzeba nia rzucic w radar z duzej odleglosci, zanim cie 'ustrzeli' a do tego trzeba sporo krzepy.."
__________________________________________________ _____
Pozdrawiam :)
Dla tych co chcą jeszcze studiowac kierunki techniczne:
tu prezentuje się Politechnika Lubelska
i pomyśleć że rodzice mnie tam chcieli posłać, ale udało mi się uciec do Krakowa.
Na allegro kupisz nawet porządne wpier..ol :D
Zbytnio nie wiedziałem gdzie to wkleić.Kod:http://www.demotywatory.pl/komentarze/2885#komentarze
Może z pozoru budzi mieszane uczucia, ale pewnie chłopom roboty nie brakuje.
Polecam ikonę losuj, można trafić niezłe rodzynki.
http://www.demotywatory.pl/demot/3031.jpg
:)
Małżonkowie wpadają na dworzec kolejowy, co sił biegną na peron, niestety, za późno. Mąż odwraca się do żony i krzyczy:
- Gdybyś się tak nie guzdrała, to byśmy zdążyli!
- Gdybyś mnie tak nie poganiał, to byśmy krócej czekali na następny!
:faint: :faint: :faint: ;D ;D ;D
Nowobogacki Rosjanin złamał sobie rękę i przyszedł do lekarza. Prześwietlenie, konsultacja itd.
- No, proszę pana, złamanie. Trzeba będzie gips położyć
- Gips?! Ja ci, q.. :x , dam gips! Marmur kłaść!
Blondynka u doktora:
- Niech mi pan pomoże! Trzmiel mnie użądlił!
- Spokojnie, zaraz posmarujemy maścią...
- A jak go pan doktor złapie? Przecież on już poleciał!
- Nie! Posmaruję to miejsce, gdzie panią użądlił!
- Aaaa! To było w parku, przy fontannie, na ławce pod drzewem.
- Kretynko! Posmaruję tą część ciała, w którą cię uciął!
- To trzeba było od razu tak mówić! W palec mnie użądlił. Boże, jak to boli!
- Który to konkretnie?
- A skąd mam wiedzieć? Wszystkie trzmiele wyglądają podobnie...
Siedzi sobie studencik w barze w okolicach Rynku Głównego w Krakowie.
Podchodzi do niego napalona dziewucha i próbuje poderwać:
- Czeeść, czym tu przyjechałeś?
- Trójką.
- Och... Beemką?
- Nie, tramwajem...
świetnie się składa, że teraz na Kurdwanów jeździ tramwaj nr 7 :what:Cytat:
Zamieszczone przez Hubertus7er
Siostry Williams siedzą w szatni. Nagle Venus mówi do Sereny:
- Wiesz co, Stary to mi chyba dosypuje męskich hormonów do żarcia.
- A czemu tak sądzisz?
- Bo mi włosy zaczęły rosnąć tam gdzie nie trzeba.
- Na przykład gdzie?
- Na przykład na jajach.
W dobrym filmie, w ciągu dwóch godzin główny bohater zdąży pannę poznać, wyrwać, wyobracać i rzucić. W życiu tak nie jest... chyba, że na wyjeździe integracyjnym z firmy.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Żona opowiada przyjaciółce:
- Mąż znowu z delegacji przywiózł nową pozycję....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bóg mówi do Adama:
- Adam daj żebro!
- Nie dam!
- No Adam daaaj!!!
- Nie dam!
- No proszę Adam daj!!
- Nie dam, mam jakieś złe przeczucie.
:)
Poszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia, bo miał mieć w parafii wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację.
Podszedł do gościa z rybami i mówi:
- Oj, jaka piękna, duża ryba!
Sprzedawca na to:
- Pięknego skurwiela złapałem, co?
Ksiądz się obruszył:
- Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby zaraz przy księdzu takie epitety wstyd!
Sprzedawca wyjaśnia:
- Ale proszę księdza - skurwiel to jest nazwa tej ryby, tak samo jak płotka, okoń czy pstrąg.
- Aaa no to w porządku. Poproszę tego skurwiela. Przygotuję go na kolację z biskupem.
Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej.
Zakonnica:
- O jaka piękna duża ryba.
A ksiądz na to:
- Ładnego skurwiela kupiłem, co?
Zakonnica:
- Ale co ksiądz - takie słownictwo?
A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne, płoć czy szczupak.
- Aaaa. to rozumiem.
Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała skurwiela na kolację z biskupem.
Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka.
- O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka.
Siostra na to:
- Piękny skurwiel, prawda?
- Ależ co siostra? Nie poznaję! - obrusza się kucharka.
A siostra, że ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne się nazywają, karp czy lin.
Siostra kazała przygotować skurwiela na kolację z biskupem. Wieczorem przyjeżdża biskup, siada przy stole z księdzem i zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie - rybę.
Ksiądz biskup:
- Jaka piękna, duża ryba!
Na to proboszcz:
To ja tego skurwiela znalazłem i kupiłem.
Odzywa się zakonnica:
- A ja tego skurwiela skrobałam.
Na to włącza się kucharka:
- A ja tego skurwiela usmażyłam i przyrządziłam.
Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi:
- Kur.wa, widzę, że tu sami swoi!
Umiera papież. U wrót raju św. Piotr go pyta:
- Ktoś ty?
- Ja? biskup Rzymu.
- Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
- No, namiestnik Pański na Ziemi.
- To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
- Jestem głową kościoła katolickiego!
- A co to takiego? - .... - Dobra. Czekaj tu, idę spytać szefa. (tup, tup, tup) - Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest
papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
- Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz? - Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać.
Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi:
- Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu?
- No, i?
- Oni do tej pory działają!
Oj pojechałeś z tym papieżem. :D :D :D. Kółko rybackie :D.
W środku nocy z małżeńskiego łoża wstaje mąż i trzymając się w okolicach
krocza zaczyna nerwowo stąpać z nogi na nogę i przechadzać się po
pokoju...
- Co ci jest? - pyta rozbudzona zona
- A tak cholernie mi się kobity chce... -
odpowiada małżonek
- No to wskakuj - zona zapraszająco odsuwa pierzynę.
- Eee.. Jakoś to rozchodzę..
Ja znałem z bardziej rozbudowaną pointą:Cytat:
Zamieszczone przez ariusz
"Widzę, k**wa, że tu sami swoi. Dawajcie, wpie*****my, tego ch*ja!"